10 lat donosów TW Bolesława

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Mikulicz
Tomasz Mikulicz

10 lat donosów TW Bolesława

Tomasz Mikulicz

Znany przedsiębiorca Lech Pilecki to - według Instytutu Pamięci Narodowej - TW Bolesław. Z akt wynika, że ze służbami współpracował w latach 1976-86. Donosił na kolegów z pracy i ludzi „Solidarności”. Dziękował SB za pomoc w uzyskaniu paszportu.

W dokumentach IPN wyczytaliśmy, że w 1972 roku Lech Pilecki został aresztowany. Wziął bowiem pieniądze z Zieleni Miejskiej na wykonanie czterech fontann. I wykazał w rachunkach roboty, których nie wykonał. Przyznał się do winy. Skazano go w grudniu 1974 roku na 6 lat pozbawienia wolności.

To właśnie za kratami, jak napisał oficer przyjmujący go do służby, w Pileckim zaszła zmiana.

- Poczuł, że ma pewne zobowiązania z tytułu poprzednio dokonanego wykroczenia - czytamy w teczce personalnej.

Jako motyw podjęcia współpracy wskazano „współodpowiedzialność obywatelską”. Czy w zamian za wyjście z więzienia, Pilecki poszedł na współpracę z SB? Nie wiadomo. W dokumentach tego nie ma, a Pilecki nie odbiera telefonu i nie odpisuje na sms-y. Według akt zgromadzonych w IPN współpracę jako TW Bolesław rozpoczął w 1976 roku.

Oficer prowadzący stwierdził, że Pilecki jest człowiekiem inteligentnym, łatwo nawiązuje kontakty.

Atutem były jego kontakty w środowisku inteligenckim i dziennikarskim (jako byłego redaktora). W jednym z pierwszych donosów TW Bolesław opisał rozmowę z białostockimi dziennikarzami. Jeden z nich stwierdził, że „Gierek idzie już ostatnim tchem i już niedługo pociągnie”.

- Dodał, że w kraju jest skomplikowana sytuacja gospodarcza, a środki masowego przekazu oszukują społeczeństwo na polecenie partii, która dyktuje to, co ma się pisać - czytamy w donosie.

Pilecki pracował w Białostockim Przedsiębiorstwie Budownictwa Przemysłowego. Według IPN donosił bezpiece m.in. na kierownika działu, który żartował, by zrobić transparenty „Niech żyje Gierek i podwyżka cen”. Albo o tym, że ktoś powiedział o Związku Radzieckim, że wypompowuje z Polski dewizy wspierając naszymi pieniędzmi Wietnam i kraje arabskie.

Czytając donosy można się dowiedzieć sporo o kolegach z pracy TW Bolesława. O jednym pisał, że jest perfidny, o drugim że to pijak. Innemu dostało się, bo brał łapówki. Kolejny romansował z pracownicą. Jeszcze jeden wstąpił do partii w wojsku, czego nie może odżałować. A kierownik pije do tego stopnia, że nie może utrzymać dyscypliny i jego pracownicy od 8 do 15 siedzą i rozwiązują krzyżówki.

- Gdyby nie pił byłby jednym z najlepszych pracowników w przedsiębiorstwie. Jednak na obecnym etapie jego alkoholowego rozwoju nie nadaje się na kierownika - stwierdził TW.

Jest też sporo o nieprawidłowościach w przedsiębiorstwie. Na przykład, że dyrektor wysłał do budowy swojego prywatnego domu ekipę z BPBP. Pracownicy brali „lewe pieniądze” za roboty, których nie wykonywali. Kierownik rozdał pracownikom farbę emulsyjną, która miała pójść na malowanie fabryki dywanów.

W tym czasie Bolesław pisał też o Polaku z Chicago, który przyjeżdżał do PRL-u „by szerzyć propagandę, jaki to w USA panuje dobrobyt”.

- Mówił, że w Polsce w porównaniu do Ameryki, człowiek nic nie znaczy. Werbuje chętnych do wyjazdu do USA. Pobiera opłaty za zaproszenia, a potem zatrudnia za parę centów w swojej restauracji. To człowiek perfidny, który za pieniądze sprzedałby swoją matkę - to wszystko opisy TW Bolesława.

Kolejnym miejscem pracy był Kombinat Budowlany. Tutaj też agent bezpieki miał wiele do powiedzenia o kolegach. Na przykład, że żywo dyskutowali o akcji warszawskich studentów, którzy przed VIII Zjazdem KC PZPR złapali psa i przyczepili mu tabliczkę z napisem: „Delegat na VIII Zjazd”.

W Kombinacie TW stwierdził też wiele nieprawidłowości. Według niego, do impregnacji drewna używano środka, który od 1976 roku był zakazany. A jeden z dyrektorów „jest hojny w odsprzedawaniu materiałów” dla spółdzielni mieszkaniowej, która buduje mieszkanie jego córce.

- Ten dyrektor jest bardzo pewny siebie. Chwali się, że jego serdecznym kolegą jest wicewojewoda - czytamy w donosie.

TW przedstawił też służbom m.in. kulisy budowy białostockiego dworca PKS. - Ukształtowanie terenu powoduje podsiąkanie fundamentów. Trzeba je odizolować i założyć drenaż - pisał.

Natomiast Kombinat chciał według niego zastosować półśrodek, czyli drenażu w ogóle nie robić. Nawet z odizolowaniem fundamentów był problem.

- To niewdzięczna robota, do której nikt się nie kwapi. Zrobią ją pracownicy, którzy mają pojechać na budowę do RFN. To jeden z warunków wyjazdu - stwierdził TW.

Wielkim dniem dla TW był 7 lipca 1978 roku. Dostał wtedy paszport. Dziękował służbom, że mu w tym pomogły. Uznał to za dowód zaufania.

- Nie mam najmniejszej rzeczy, którą zamierzałbym sprzedać. Zabieram ze sobą jedynie dużo konserw, kiełbasy i rzeczy osobiste - pisał przed swą pierwszą podróżą.

W czasie współpracy odbył cztery podróże, m.in. do Francji. Potem pisał o Polakach, którzy nakłaniali go, by został na Zachodzie. Oficer instruował go, by zagranicą uważał na pracowników służb specjalnych, którzy mogą próbować do niego dotrzeć. W 1979 roku, podczas pobytu w Belgii Bolesław rozmawiał z pochodzącym z Białegostoku Polakiem.

- Mieszkał na ulicy przyległej do polskiego konsulatu. Pytał mnie o nastroje w Polsce. Moim zdaniem z całą pewnością należy do jakiejś organizacji wywiadowczej -podsumował w donosie.

Najważniejsze z punktu widzenia bezpieki informacje przekazał wraz z nadejściem era „Solidarności”. O ruchu pisał, że lansuje bzdurne teorie. Że przez demagogiczne wystąpienia jego członków prowadzona jest agitacja robotników.

Kiedy w Kombinacie powstał komitet zakładowy „S”, Bolesław dostał propozycję, by dołączyć do trzonu kierowniczego „Solidarności”. Zgodził się, choć oficerowi prowadzącemu powiedział, że boi się dekonspiracji i kiedy będzie niebezpiecznie to się z „S” wycofa. Oficer przekonał go jednak, że „(...) na razie byłoby to zbytnią przesadą”.

TW Bolesław został więc łącznikiem „S” między komitetem w Kombinacie a Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym. Pisał w tym okresie - jak to ujął - rozgrywkach personalnych w „S”. O szykowaniu się do strajku - gromadzeniu koców i śpiworów. - Wpaja się członkom „S”, że SB szykuje jakąś przeciw nim akcję - napisał tuż przed akcją protestacyjną.

Informował też o - jak to ujął - rozgrywkach personalnych w „S”. A tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego m.in. o tym, że po mieście ma jeździć „mercedes” z radiostacją dostosowaną do odbioru fal jakimi posługuje się milicja. O tym, że księża kolportują ulotki. Czy też o tym, że „S” zlecała stolarniom produkcję drewnianych pałek. I o mszy 8 grudnia 1981 roku w kościele św. Rocha, gdzie święcono podobno pałki i kaski, które miały posłużyć do walki z milicją.

Natomiast 18 grudnia 1981 r., czyli pięć dni po wprowadzeniu stanu wojennego pisał, że zaczynają się tworzyć podziemne komisje zakładowe, a zarząd regionu „S” spotyka się po kościołach. W styczniu następnego roku informował, że działacze „S” wyraźnie przycichli. I unikają rozmów o stanie wojennym.

Współpraca została przerwana w 1986 roku. TW Bolesław zamienił się na samochód z kimś z pewnej podwarszawskiej miejscowości. Panowie nie chcieli płacić wysokiego podatku, więc zaniżyli wartości aut. Uznano to za przestępstwo skarbowe.

Bolesław zwrócił się do SB o pomoc w wyciągnięciu go z kłopotów. Służby odmówiły. Współpraca została zakończona również z uwagi na to, że współpracownik bezpieki przestał już pracować w Kombinacie, bo założył prywatną pracownię poligrafii. Stał się więc jako TW bezużyteczny.

Tomasz Mikulicz

Zajmuję się sprawami miejskimi, czyli m.in.: białostocką i podlaską polityką samorządową, architekturą, urbanistyką i ochroną zabytków. Opisuję też obrady rady miasta oraz zajmuję się też różnego rodzaju interwencjami zgłaszanymi przez mieszkańców. Zajmuje mnie również pisanie też o historii Białegostoku i najbliższych okolic. Zdarza mi się też zajmować działką kulturalną. Lubię wszak rozmowy z ciekawymi i inspirującymi ludźmi. W swojej pracy zwracam uwagę na szczegóły. Bo jak wiadomo diabeł tkwi właśnie w szczegółach.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.