Paweł Gzyl

Andrzej Chyra zmienił się radykalnie, kiedy został ojcem

Andrzej Chyra zmienił się radykalnie, kiedy został ojcem
Paweł Gzyl

Dorastanie w górniczej rodzinie wyrobiło jego charakter. Dlatego nie bał się przeciwstawić ojcu i zdawać na aktorskie studia. Choć początkowo nie odnosił sukcesów, występ w „Długu” otworzył przed nim drzwi do kariery, która trwa do dziś.

Ponieważ zdobył aktorską sławę dosyć późno, potem starał się pazernie konsumować wszelkie związane z nią profity. Wszystko zmieniło się cztery lata temu, kiedy na świat przyszedł jego syn Tadeusz. Ojcostwo sprawiło, że uspokoił się i wyciszył. Nawet zaprzestał romansów i żyje u boku matki chłopca - Pauliny Jaroszewicz. Dzisiaj, kiedy dziennikarz pyta go, czy jest szczęśliwy nie zaprzecza. A kiedy?

- Gdy wyjeżdżamy we dwóch z Tadkiem w taką naszą męską podróż i kiedy patrzę na mojego syna, który jest beztroski, szczęśliwy. To samo przeżywa Paulina, kiedy bawi się z Tadkiem a jest w tym bezkonkurencyjna, albo kiedy odbieramy go od dziadków, a on może się przytulić do rodziców, to można się rozpłynąć ze szczęścia - deklaruje w „Vivie”.

*

Urodził się i wychował na Śląsku. Jego ojciec był dyrektorem kopalni i trzymał rodzinę twardą ręką. Nic dziwnego, że kiedy Andrzej zaczął dorastać skonfliktował się z nim. I to właśnie wtedy wykuwał się twardy charakter przyszłego aktora.

- Pamiętam ojca z dzieciństwa jako kogoś, kto zawsze miał siłę. Był urodzonym liderem, konkretnym, aktywnym, niezwykle odpowiedzialnym. Miał niebywały kontakt z ludźmi, był lubiany i szanowany. Mimo przeszłości partyjnej miał superzwiązki z „Solidarnością” - wspomina w „Elle”.

Andrzej był w młodości samotnikiem. Po szkole najczęściej zostawał na zajęciach sportowych lub odwiedzał kolegę, który miał rockowe płyty z Zachodu. Kiedy wracał do domu, najbardziej lubił rysować lub czytać. I nigdy się nie nudził.

- Nigdy nie byłem buntownikiem. Byłem porządnym uczniem. Nie chodziłem na wagary. Nie determinują mnie na pewno normy i klisze społeczne. Ale też nie kusiło mnie nigdy, żeby coś burzyć. Działałem na własne konto - uśmiecha się, rozmawiając z „Elle”.

Już we wczesnej młodości Andrzej odwrócił się od Kościoła. Trochę mu było żal, że nie poszedł do komunii, kiedy koledzy chwalili się prezentami, ale potem utwierdził się w przekonaniu, że katolicyzm to religia nie dla niego. Przeczytał co prawda Biblię, ale nie zmieniło to jego zdania. Bardziej interesowała go wschodnia duchowość.

*

Pozostało jeszcze 60% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.