Przemysław Zieliński

Anioł w piekle Ravensbrück

Anna Burdówna nazywana była Aniołem z Ravensbrück Fot. Archiwum Anna Burdówna nazywana była Aniołem z Ravensbrück
Przemysław Zieliński

Historia polskiego szkolnictwa na terenie Wolnego Miasta Gdańska składa się z opowieści o pedagogach oddanych pracy i Ojczyźnie, takich jak Anna Burdówna, nauczycielka z Ełganowa.

Anna Burdówna, córka Karola i Marianny, urodziła się 5 lipca 1911 r. w Łodzi. W swoim rodzinnym mieście ukończyła elitarne Gimnazjum im. Szczanieckiej, potem Seminarium Nauczycielskie z wykładowym językiem francuskim. Pierwszą posadę nauczycielki otrzymała w Szkole Powszechnej w Konstantynowie Łódzkim. W połowie lat 30., w wakacje, trzy razy współorganizowała i prowadziła jako instruktor ZHP obozy nad morzem dla Polonii belgijskiej.

W 1938 r. podjęła pracę w Wolnym Mieście Gdańsku w Polskiej Macierzy Szkolnej, która prowadziła prywatne szkoły z polskim językiem wykładowym. Najpierw była związana ze szkołą w Szymankowie, potem zaś została kierowniczką szkoły w Ełganowie, gdzie podjęła się również działalności harcerskiej. 4 maja 1939 r. w świetlicy PWK nastąpiło wręczenie sztandaru dla szkoły w Ełganowie - na jednej stronie wyhaftowana była Matka Boża a na drugiej Orzeł Biały.

- Wakacje 1939 r. Anna Burdówna spędziła na obozie harcerskim w Polsce - mówi Tomasz Jagielski, nauczyciel historii w szkole w Suchym Dębie, prezes Oddziału Kociewskiego Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w Tczewie. - Po powrocie w sierpniu zastała sytuację bardzo napiętą, coraz więcej hitlerowskich flag, coraz więcej nowych ludzi z III Rzeszy paradujących w mundurach SA i SS. 29 sierpnia o godz. 14.00 odebrała telefon z biura Macierzy Szkolnej o natychmiastowym przerwaniu nauki i opuszczeniu szkoły. Po skontaktowaniu się z Kunegundą Pawłowską i naradzie z osobami z komitetu rodzicielskiego postanowiły zostać.

1 września przed szkołą stały dwa ciężarowe samochody, na których siedzieli najbardziej aktywni Polacy z Ełganowa, Czerniewa i Postołowa. Wszystkich aresztantów przewieziono do Pruszcza. Przesłuchiwanych Polaków bito przez wiele godzin, później zwolniono wszystkie kobiety oprócz polskich obywatelek, Anny Burdówny i Kunegundy Pawłowskiej.

Niemcy zarzucali nauczycielkom wrogość wobec Niemców, repolonizację dzieci niemieckich i pouczyli je, że wszystkie dzieci urodzone w Wolnym Mieście są Niemcami. Ażeby pognębić Polki jeden z Niemców powiedział, że ich praca zda się na nic, bo właśnie wojska niemieckie zajmują Polskę i włączył radio. Z Częstochowy rozległ się głos spikera po niemiecku. Zaskoczona tym Burdówna spontanicznie stwierdziła: „Aber der Krieg ist nocht nicht zu Ende” („Ale wojna nie jest skończona”), co wywołało wybuch wściekłości gestapowca. 4 września zostały przewiezione do więzienia na ul. Kurkową w Gdańsku.

- W kwietniu zostały obie wywiezione do KL Ravensbrück - dodaje Tomasz Jagielski. - Obie zostały dość szybko zauważone przez inne polskie więźniarki, zdobyły szacunek i sympatię. W książce Urszuli Wińskiej „Zwyciężyły wartości - Wspomnienia z Ravensbrück” autorka zebrała 158 pisemnych relacji byłych więźniarek tego obozu. Aż w 13 jest mowa o więźniarce nr 3048 Annie Burdównie. Wszystkie dają jej wspaniałe świadectwo.

Hanka Burdówna, nauczycielka z Gdańska, piękny charakter, piękny człowiek. Miała w sobie tyle dobroci, wyrozumiałości dla ludzkich ułomności, że wydawało się to czasem nierealne...

Oto jedna z ich: „Hanka Burdówna, nauczycielka z Gdańska, piękny charakter, piękny człowiek. Miała w sobie tyle dobroci, wyrozumiałości dla ludzkich ułomności, że wydawało się to czasem nierealne... Jak bardzo tacy ludzie byli tam nam potrzebni...” (R. Skalska, nauczycielka). Burdówna działała w tajnej, obozowej Drużynie Harcerek „Mury”. Pełniła tam funkcję podzastępowej zastępu Cegły. Podjęła się opieki nad chorymi więźniarkami, które nie mogły uczestniczyć w ewakuacji. Dzięki niezłomnemu hartowi ducha i wierze w Boga przetrwała gehennę obozu.

W sierpniu 1945 r. powróciła do rodzinnej Łodzi podejmując się opieki nad swoimi rodzicami. Za niezłomną postawę w czasie wojny otrzymała od władz oświatowych skromne mieszkanie przy ul. Emilii Platter. Podjęła pracę nauczyciela języka polskiego w łódzkich szkołach średnich. W 1976 r. przeszła na zasłużoną emeryturę.

Od 1945 r. aktywnie działała w ZHP. Byłą osobą wszechstronnie wykształconą, biegle władała pięcioma językami.

Do końca istnienia Szkoły Podstawowej w Ełganowie utrzymywała stały kontakt z jej uczniami i dyrekcją. Interesowała się wszystkim, co działo się w tej miejscowości. 3 maja 2009 r. wzięła udział w uroczystości odsłonięcia pomnika w Ełganowie, poświęconego pamięci polskich nauczycieli Gdańskiej Macierzy Szkolnej zamordowanych przez hitlerowców. Miało to miejsce w 70. rocznicę nadania szkole w Ełganowie sztandaru.

- Osobą, która spinała te uroczystości swoją obecnością, była Anna Burdówna - podkreśla historyk. - Mając 98 lat swoją postawą zaświadczała, że jej praca i trud na rzecz społeczności szkolnej przyniósł efekty w postaci nowych pokoleń polskich uczniów.

W 2006 r. otrzymała tytuł Honorowego Obywatela Gminy Trąbki Wielkie. 13 maja 2009 r. prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki, w imieniu prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, wręczył jej Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za bohaterską postawę w walce o zachowanie tożsamości narodowej, za działalność na rzecz kształtowania moralności i patriotycznej postawy polskiej młodzieży”.

Zmarła 1 listopada 2010 r. W 2011 r. łódzkie harcerki spod znaku ZHR podjęły starania, aby patronką ich drużyny została Anna Burdówna.

Ta prosta historia życia polskiej nauczycielki ukazuje prawdę, że najtwardszy ślad pozostaje nie z pomników ze spiżu, lecz w ludzkiej pamięci i ich sercach

- Ta prosta historia życia polskiej nauczycielki ukazuje prawdę, że najtwardszy ślad pozostaje nie z pomników ze spiżu, lecz w ludzkiej pamięci i ich sercach - dodaje Tomasz Jagielski. - Postawa Anna Burdówny to przykład wytrwałości i niezłomności polskiej nauczycielki. W dzisiejszych czasach również potrzebujemy w dniu codziennym takich przykładów i postaw.

przemyslaw.zielinski@polskapress.pl

Przemysław Zieliński

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.