Barbara Haller: życie codzienne jest naznaczone pracą. Nie można się wyłączyć

Czytaj dalej
Fot. Fot. Marzena Bugała-Azarko
Arkadiusz Nauka

Barbara Haller: życie codzienne jest naznaczone pracą. Nie można się wyłączyć

Arkadiusz Nauka

Rozmowa z Barbarą Haller de Hallenburg-Illg, prezesem firmy Eurobusiness-Haller z Katowic

Kim pani jest? Przedsiębiorcą czy naukowcem?

Naukowcem nie jestem. Z wykształcenia jestem filologiem, romanistką. Zawodowo - myślę, że jestem przedsiębiorcą. Tak zresztą jestem zarejestrowana, prowadząc działalność gospodarczą. 26 lat temu założyłam firmę usługową, której głównym celem jest m.in. promocja wynalazków, i stąd mój kontakt ze sferą nauki. Jestem przedstawicielem na Polskę wielu targów branżowych. Prowadzę też biuro tłumaczeń.

W internetowym opisie działalności firmy Eurobusiness można przeczytać, że jej misją jest działalność proeksportowa i promocja polskiej myśli naukowo-technicznej. Co to oznacza w praktyce?

Działalność proeksportowa to jest promocja za granicą. Głównymi narzędziami tej promocji są targi międzynarodowe. Współpracujemy z firmą Reed Exhibitions, światowym liderem w branży wystawienniczej i innymi podobnymi instytucjami. W tym zakresie zapewniamy organizację udziału polskich firm w wielu renomowanych międzynarodowych targach branżowych i targach wynalazczości w różnych krajach świata.

Jakie produkty promują państwo na zewnątrz?

W naszej ofercie znajdują się międzynarodowe targi różnych branż, między innymi: reklamy, fitness i wellness, kooperacji przemysłowej, ekologii, wyposażenia hoteli i restauracji, targi metalurgii, maszyn i surowców. Ważnym elementem naszej działalności jest też promocja innowacji i wynalazków. To realizujemy głównie na płaszczyźnie międzynarodowych targów wynalazczości. One tym się różnią od targów branżowych, że są wielobranżowe. Natomiast wspólnym ich mianownikiem jest innowacyjność produktu, który się tam eksponuje. Na targach wynalazczości prezentowane są innowacje i wynalazki obejmujące różne dziedziny. Są to zwykle rozwiązania zaawansowane w procesie badawczo-wdrożeniowym, bo to właśnie ich zaawansowany etap predestynuje do pokazania danych rozwiązań na zewnątrz.

Jak wyglądają te targi?

Targi wynalazczości mają swoją specyfikę. W ramach targów organizowane są konkursy, w których prezentowane wynalazki są oceniane przez międzynarodowe jury. Eksperci zasiadający w jury rozmawiają z wystawcą, zapoznają się z materiałami na temat danego rozwiązania, a następnie przyznają ocenę. Jej konsekwencją jest nagroda - medal złoty, srebrny, platynowy, grand prix itp. Taka ocena przyznana przez ekspertów pomaga właścicielowi rozwiązania w osiągnięciu sukcesu rynkowego. Dla wszelkich nowości wprowadzanych na rynek takie referencje są bardzo cennym narzędziem marketingowym. Jeżeli mamy do czynienia z czymś nowym, to intryguje nas, czy to będzie działało, czy jest to dobry produkt. Referencje pozwalają odpowiedzieć na wiele takich pytań.

Czyli gdyby nie państwa działalność, to wiele tych wynalazków nie miałoby szansy ujrzeć światła dziennego

Metod promocji jest wiele, ale nie ulega wątpliwości, że udział w targach i otrzymanie referencji w postaci nagrody czy innego wyróżnienia jest bardzo ważnym narzędziem marketingowym. Na podstawie naszego 26-letniego doświadczenia mogę powiedzieć, że dla wielu naszych wystawców udział w targach okazał się bardzo efektywny - pomógł im we wdrożeniu wynalazku, w wejściu innowacji na rynek polski lub zagraniczny, czy też w jej komercjalizacji.

Co daje pani największą satysfakcję w pracy?

Myślę, że pozytywna ocena naszej działalności, wydana przez naszych wystawców po zakończeniu kolejnej imprezy. Dobrze mieć świadomość, że spełniamy oczekiwania klienta. To jest na pewno to, co daje satysfakcję. Jeżeli dzięki naszym działaniom ułatwimy jakiejś firmie wdrożenie rozwiązania, wyjście na zewnątrz,bądź też przyczynimy się do jej rozwoju, jest to też i dla nas radość i wielka satysfakcja, bo uczestniczymy w tym procesie.

Nie ma pani takiego wrażenia, że promuje kogoś, a niekoniecznie siebie?

Wydaje mi się, że jak się promuje kogoś i ma się dobrą opinię, to się równocześnie promuje siebie. Podejmując się danego zadania, zawsze staramy się realizować je na najwyższym poziomie i z dużym zaangażowaniem. Wraca to do nas w postaci dobrych referencji. Mogę więc powiedzieć, że taka postawa jak najbardziej się opłaca (śmiech).

Trudno się z tym nie zgodzić, patrząc na pani osiągnięcia. Nie sposób nawet ich wszystkich wymienić, ale być może ma pani w swojej kolekcji wyróżnienie, z którego jest szczególnie dumna?

Jeśli chodzi o międzynarodowe nagrody, to wskazałabym chyba Gwiazdę Wielkiego Oficera Orderu Wynalazczości, nadaną przez europejską komisję odznaczeń w Belgii. To wysokie odznaczenie uzyskałam kilka lat temu w związku z działalnością promującą innowacje i wynalazki. Szczególne miejsce zajmuje także nagroda za zasługi dla wynalazczości nadana przez premiera polskiego rządu. Otrzymałam też wiele dyplomów gratulacyjnych od polskich instytucji i urzędów, m.in. od ministra nauki i ministra gospodarki.

W jaki sposób osiąga się sukces w biznesie? To jest ciężka praca, talent, umiejętności czy jednak duża doza szczęścia?

Myślę, że wszystko jest ważne. Trzeba na pewno solidnie pracować, trzeba mieć czasami troszeczkę szczęścia, ale żeby z tego szczęścia skorzystać, trzeba być aktywnym. Na pewno przydają się też umiejętności, czasami intuicja. To wszystko sprawia, że się idzie do przodu.

Jak na pani działalność wpływa fakt, że siedziba firmy jest na Śląsku, regionie, który niekoniecznie kojarzy się z wynalazczością?

Katowice i Śląsk bardzo się zmieniają, rozwijają. Jest tu doskonale rozwinięta infrastruktura. Wiele ważnych wydarzeń organizowanych jest w Katowicach, w naszym regionie. Mamy się czym pochwalić. Te wiodące sektory to już nie tylko przemysł wydobywczy czy hutniczy, ale wiele innych branż także znajduje swoje miejsce w Katowicach, na Śląsku. Uważam, że dla mojej działalności jest to bardzo dobra lokalizacja.

Pochodzi pani z rodu szlacheckiego, pani przodkiem jest m.in. generał Józef Haller. Czy to miało jakiś wpływ na karierę?

Na pewno z domu, a także z przeszłości mojej rodziny wyniosłam zaangażowanie, uczciwe podejście do wszystkiego, czego się podejmuję, jak również dużą aktywność. Moi rodzice i dziadowie zawsze prowadzili szeroką i wszechstronną działalność. Mam zasłużonych przodków. Można więc powiedzieć, że rodzinie sporo zawdzięczam.

Dużo mówi pani o aktywności i zaangażowaniu. Z drugiej strony takie poświęcenie sprawom firmy może się odbić na życiu prywatnym.

Prowadzenie firmy ma swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że sama decyduję o przyszłości i działalności firmy, mam wpływ na jej rozwój i na to, jak ona ewoluuje. Minus jest taki, że gdy opuszczam biuro, to nie kończę pracy. Ona się łączy z życiem domowym. Nie ma możliwości całkowitego wyłączenia się od obowiązków służbowych po godzinach pracy czy też w czasie urlopu - o oddzielenia życia rodzinnego od zawodowego. Życie codzienne, domowe jest naznaczone tą pracą.

I niczego pani nie żałuje?

Gdybym miała jeszcze raz stanąć przed dylematem, czy być pracownikiem, czy założyć firmę, to na pewno podjęłabym tę samą decyzję co 26 lat temu.

Arkadiusz Nauka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.