Tomasz Rusek

Bez klikania ani rusz

- Technologia to nie zło wcielone. Ale musi być dawkowana z głową, a nie na zasadzie: masz i się  zajmij - mówi psycholog Edyta Mikuła, która już siedem Fot. Fot. pixabay.com - Technologia to nie zło wcielone. Ale musi być dawkowana z głową, a nie na zasadzie: masz i się zajmij - mówi psycholog Edyta Mikuła, która już siedem lat temu mówiła w „GL” o e-uzależnieniu
Tomasz Rusek

Jak nie przed komputerem, to z telefonem czy tabletem w dłoni - tak młodzi Polacy spędzają czas. - I to nawet trzylatki - alarmuje psycholog Edyta Mikuła.

Najwyższa Izba Kontroli właśnie przedstawiła badania, których wyniki powinny dać do myślenia. Aż 83,4 proc. ankietowanych nauczycieli uważa, że uczniowie nadmiernie korzystają z komórek. Najczęściej chodzi o gry online i przesiadywanie w internecie. A to przekłada się na: zaniedbywanie obowiązków szkolnych, problemy z koncentracją czy nadpobudliwość. A najgorsze jest to, że - jak wytyka NIK - o ile z dopalaczami i agresją szkoły wiedzą jak walczyć, o tyle problem uzależnienia od internetu jest nowy i szkoły są zdane same na siebie.

Tabletami bawią się już przedszkolaki. Gdy się im je odbierze, potrafią wpaść w szał

I nie jest to wymyślony problem. Z badań, jakie ma NIK, wynika, że symptomy uzależnienia od internetu zaobserwowało u siebie od 18 do 38 badanych nastolatków!

Nos w komórce

- Coś w tym jest. Problem narasta, bo smartfony upowszechniły się w ostatnich latach. Kiedyś na przerwach dzieci rozmawiały, biegały, spędzały czas razem, dziś mają nosy w komórkach - przyznaje Jerzy Koziura, dyrektor „dwudziestki”, czyli jednej z największych szkół w Gorzowie. Tu zasady są proste: na lekcjach elektroniki używać nie można. Na przerwach - jak kto woli.

- Jeśli ktoś regularnie albo spektakularnie łamie zasady, wtedy nauczyciel ma prawo zabrać telefon. Oddaje go wyłącznie rodzicowi lub opiekunowi. Proszę mi wierzyć, że dla niektórych dzieci w tej sytuacji dzień bez komórki jest katorgą - mówi Koziura.

W prestiżowym II Liceum Ogólnokształcącym w Gorzowie zasady są zbliżone. - Szanujemy to, że nasi uczniowie to dorosłe osoby. Jednak muszą respektować ograniczenia. Na lekcjach nie używa się telefonów, na sprawdzianach oddaje się je na przechowanie - mówi nauczycielka Aneta Gizińska-Hwozdyk. A co, jeśli komuś „zapika” smartfon, np. podczas omawiania lektury? - Wtedy „za karę” musi się nauczyć jej fragmentu na pamięć - zdradza A. Gizińska-Hwozdyk.

A profilaktyka? Czy szkoły w ogóle tłumaczą uczniom, że telefon czy tablet może uzależnić? Nauczycielka starszych klas podstawówki z Gorzowa: - Nie, bo nie mamy programów, badań, wytycznych. A kilka razy już mnie dzieci zapytały, czemu się czepiam, skoro rodzice nie mają nic przeciwko. Co mam im wtedy odpowiedzieć?

To musi wyjść z domu

Lubuska kurator oświaty Ewa Rawa też zwraca na to uwagę. - Świadomość, że komórka i internet to technologia przydatna, ale podlegająca ograniczeniom, musi wychodzić z domu. Tymczasem rodzicom często łatwiej dać dziecku telefon, zamiast porozmawiać, spędzić razem czas. Przykre, ale prawdziwe - mówi E. Rawa.

Zapewnia, że szkoły we własnym zakresie robią co mogą (ustalają zasady w regulaminach placówek - innych możliwości nie ma). Choć mogą raczej niewiele. Dlaczego?

- Ponieważ faktycznie nie ma wdrożonych żadnych programów w zakresie e-uzależnień. To ciągle nowy problem - przyznaje Elżbieta Nowak, dyrektor poradni Psychologiczno-Pedagogicznej z ul. Drzewnej w Zielonej Górze. Pierwsi młodzi ludzie z symptomami uzależnienia już się tam zgłaszają. - To będzie narastać - nie kryje obaw.

O tym, że internet, portale społecznościowe i bycie wiecznie online będzie plagą i nałogiem mówiła „GL” już w 2010 r. psycholog Edyta Mikuła. W środę znowu z nią rozmawialiśmy. Nie ma satysfakcji, że miała rację. - Mam za to trzylatków, które nie potrafią już funkcjonować bez tabletów, a na ich odstawienie reagują smutkiem i złością. Mam też wielką prośbę do rodziców: nie zapychajcie czasu dzieci takimi gadżetami. Ograniczajcie dostęp. Dozujcie gry, bajki i internet - radzi nasza ekspertka.

Czas to zmienić

Jest nadzieja, że walka z e-uzależnieniami nie będzie już prowadzona po omacku. Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie sugeruje resortowi zdrowia i edukacji poważne podejście do problemu uzależniania się młodzieży od internetu i komórek. NIK domaga się m.in. wspólnego działania. By placówki miały jak monitorować, zapobiegać i pomagać dzieciakom wpatrzonym w ekrany smartfonów.

- Jednak pierwszy front walki z uzależnieniem musi być w domu. Szkoła tego za rodziców nie załatwi - nie ma wątpliwości E. Mikuła.

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.