Marta Żbikowska

Bicie dzieci nie było i nie jest żadną metodą wychowawczą

Bicie dzieci nie było i nie jest żadną metodą wychowawczą
Marta Żbikowska

Instytucje państwowe oraz organizacje pozarządowe do tej pory wkładały wiele wysiłku w przekonywanie społeczeństwa, że bicie dzieci nie jest żadną metodą wychowawczą. Nie wszyscy to rozumieją.

27 sierpnia upłynęła kadencja Marka Michalaka, który przez ostatnie dziesięć lat był Rzecznikiem Praw Dziecka. Obecnie na funkcję tę kandydują trzy osoby. Jedną z nich jest Sabina Zalewska zgłoszona przez grupę posłów Prawa i Sprawiedliwości. Zasłynęła ona między innymi kontrowersyjnymi wypowiedziami dotyczącymi stosowania kar cielesnych wobec dzieci.

Zakaz bicia dzieci obowiązuje w Polsce od 2010 roku. Jego wprowadzenie poprzedziła burzliwa dyskusja. Pojawiały się w niej obawy o konsekwencje takiego przepisu, którymi mogłyby być liczne nadużycia czy nadmierna ingerencja w autonomię rodziny.

Dzisiaj, po ośmiu latach obowiązywania znowelizowanej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, zdecydowana większość specjalistów nie ma wątpliwości, że obawy jej przeciwników były nieuzasadnione. I choć policyjne statystyki nie wykazują mniejszej liczby przypadków przemocy wobec dzieci, to funkcjonariusze zajmujący się tą tematyką przyznają, że obserwują wzrost świadomości społecznej w tym obszarze.

W dalszej części artykułu przeczytasz:

  • Co o przypadkach przemocy wobec dzieci mówią poznańscy policjanci?
  • Do jakich konsekwencji prowadzi bicie dzieci?
  • Co na ten temat sądzi Sabina Zalewska, główna kandydatka do zostania Rzecznikiem Praw Dziecka?
Pozostało jeszcze 78% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marta Żbikowska

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

Potwierdzam to z całą odpowiedzialnością - kiedyś, w czasach podstawówki byłem regularnie bity po każdej wywiadówce. Fakt, nie byłem pilnym uczniem, ale to nie uprawnia do takiej formy przemocy. Oczywiście nic to nie dało, a tylko spowodowało utratę dziecięcych uczuć i jakiegokolwiek zaufania do ojca. A jak się jeszcze dołoży do tego ogólną agresję i złość do mnie i często do mamy, to nie ma się co dziwić złym stosunkom w domu i problemom w późniejszym czasie.

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.