Biegli ocenią sprawę Mariusza L., który zabił 5-letnią córkę Milenkę

Czytaj dalej
Fot. Karolina Misztal
Szymon Zieba

Biegli ocenią sprawę Mariusza L., który zabił 5-letnią córkę Milenkę

Szymon Zieba

Mariusz L., który zabił córkę - 5-letnią Milenkę - w parku w gdańskim Brzeźnie, nie został prawidłowo zbadany przez lekarzy? Sprawdza to gdańska Prokuratura Regionalna.

Jak udało nam się dowiedzieć, śledczy przesłuchali już pielęgniarki i zwolnionych z tajemnicy lekarskiej medyków. Przed prokuratorem i w obecności psychologa wypowiedział się także Mariusz L., który w tej sprawie ma status pokrzywdzonego. Teraz prokuratura zamierza wybrać zespół biegłych, których opinia może okazać się dla sprawy kluczowa.

Przypomnijmy, tragiczne wydarzenia rozegrały się w kwietniu 2015 roku. Mariusz L. feralnego dnia opuścił szpitalny oddział, odebrał dziewczynkę z przedszkola, zawiózł ją do parku w Brzeźnie, gdzie pozbawił dziecko życia, uderzając je w głowę.

Mecenas Piotr Bartecki, reprezentujący matkę 5-latki, podkreślał, że Mariusz L. nie został prawidłowo zbadany przez lekarzy Pomorskiego Centrum Toksykologii. Wskazywał, że mężczyźnie pozwolono opuścić placówkę w sytuacji, w której „bezsprzecznie zagrażał życiu i zdrowiu”.

Ostatecznie zawiadomienie złożone przez mec. Barteckiego zarejestrowano w wydziale do spraw błędów medycznych Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.

Po przesłuchaniu matki dziewczynki, prokurator wydał postanowienie o wszczęciu dochodzenia w sprawie „narażenia małoletniej osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, wskutek podjęcia przez lekarzy decyzji o wypisie pacjenta z Pomorskiego Centrum Toksykologii w Gdańsku”.

Przełom w sprawie Mariusza L. Zabił, jest pokrzywdzony [ZDJĘCIA]

Prokuratura rozszerzyła także zakres postępowania, uznając, że status pokrzywdzonego przyznaje nie tylko matce tragicznie zmarłej 5-latki, ale również jej ojcu, który na skutek decyzji lekarzy o wypisaniu go ze szpitala mógł być narażony na niebezpieczeństwo utraty swojego życia albo ciężkiego uszczerbku na swoim zdrowiu.

Jak wynika z naszych ustaleń - prokuratura wykonała już wszystkie zaplanowane czynności. Śledczy nie chcą jednak mówić na tym etapie, co wynika z przesłuchania zarówno lekarzy, jak i samego Mariusza L. Przed gdańską prokuraturą stanęło natomiast zadanie znalezienia zakładu medycyny sądowej oraz wybrania odpowiedniego zespołu biegłych.

Biegli ocenią sprawę Mariusza L., który zabił 5-letnią córkę Milenkę
Karolina Misztal

Jak tłumaczy prok. Ewa Burdzińska z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku eksperci ocenią prawidłowości działań lekarzy z Pomorskiego Centrum Toksykologii w Gdańsku wobec Mariusza L.

- Prokuratura prowadzi postępowanie, które ma ustalić, czy nie popełniono błędu w postępowaniu diagnostyczno-leczniczym - mówi w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim prok. Burdzińska. - Innymi słowy, sprawdzamy, czy w oparciu o manifestowane przez pokrzywdzonego objawy, postawiono prawidłową diagnozę - dodaje.

Wszystko jednak wskazuje na to, że nie ma co się spodziewać rychłego zakończenia pracy prokuratorów. Niewykluczone bowiem, że śledczy - co sami przyznają - na opinię poczekają nawet kilkanaście miesięcy.

Prokuratorzy w nieoficjalnych rozmowach tłumaczą, że zdarza się, iż lekarze, którzy mogliby się zająć daną sprawą, nie są zainteresowani z powodu małych pieniędzy i dużej odpowiedzialności. Śledczy jednak robią, co mogą, by nie przedłużać postępowań - to znaczy rozsyłają zapytania do zakładów medycyny sądowej w całym kraju. Wybierają również prywatne placówki.

- Ostateczny wybór konkretnego zakładu, poprzedzony jest wnikliwą analizą prokuratury - zastrzega prokurator Ewa Burdzińska, podsumowując, że dzieje się tak dlatego, że opinie ekspertów, które podlegają ocenie prokuratora, a potem sądu, mają zawsze fundamentalny wpływ na to, w jakim kierunku potoczy się postępowanie.

szymon.zieba@polskapress.pl

Szymon Zieba

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.