Paweł Gzyl

De Press przypomina polskich rebeliantów

Andrzej Dziubek prowadzi zespół De Press od ponad 35 lat Fot. Tomasz Hołod Andrzej Dziubek prowadzi zespół De Press od ponad 35 lat
Paweł Gzyl

Grupa śpiewa o tych, którzy w 1956 roku wołali „Żądamy chleba!”. Najpierw był specjalny koncert, a teraz nowa płyta - „56”

„56” - to tytuł nowej płyty rockowego zespołu De Press, która trafiła właśnie na półki sklepów muzycznych. Zawiera ona czternaście premierowych piosenek nagranych przez wokalistę Andrzeja Dziubka z Jabłonki i jego kolegów. Wszystkie one poświęcone są zgodnie z tytułem robotniczemu buntowi antykomunistycznemu z czerwca 1956 roku w Poznaniu.

- Pierwszy raz usłyszałem o tych wydarzeniach w latach 60., kiedy miałem jakieś osiem lat. Ojciec co noc słuchał na małym radyjku tranzystorowym Wolnej Europy. I pewnego razu właśnie opowiadali o tym, co działo się w Poznaniu w 1956 roku - powiedział nam Andrzej Dziubek.

Ponieważ w tym roku wypadała 60 rocznica antykomunistycznego wystąpienia, w Poznaniu organizowano obchody tego jubileuszu. Tamtejsze Radio Merkury wpadło na pomysł, aby uświetnić je koncertem zespołu De Press. Grupa miała wykonać premierowe piosenki, których treść była ściśle związana z wydarzeniami sprzed ponad pół wieku.

- Otrzymaliśmy wiersze uczestników tamtejszych rozruchów. Tak powstały utwory „Czarny czwartek”, „Za wolność”, „Czerwiec 1956” i „Poznańskie marzenia’ 56”. Dołączyliśmy do tego zakazany w tamtych czasach wiersz Kazimiery Iłlakiewiczówny „Rozstrzelano moje serce” oraz kilka współczesnych tekstów, które napisał nasz kolega, Wojciech Byrski - „Idziemy na UB” czy „Nie do zmiażdżenia” - opowiada nam Andrzej Dziubek.

W czerwcu odbył się koncert De Press w Poznaniu, a potem zespół nagrał w studiu w Nowym Targu wszystkie czternaście premierowych utworów.

Teraz wydawnictwo Polskiego Radia opublikowało je na płycie „56”. W ten sposób De Press dorobił się drugiego krążka z antykomunistycznymi piosenkami - po wydanym w 2009 roku zestawie „Myśmy rebelianci” z piosenkami Żołnierzy Niezłomnych.

Wśród piosenek jest zakazany niegdyś wiersz Kazimiery Iłłakiewiczówny

- Mam w sercu takie tematy. Pewnie przez moje dzieciństwo. Kiedy byłem mały, ganiałem po górskich lasach z wystruganym z drewna pistoletem i bawiłem się w partyzantów. Potem, gdy uciekłem z Peerelu do Norwegii i tam grałem z zespołami De Press i Holy Toy, nazywano nas „guerillas”, bo śpiewaliśmy antykomunistyczne piosenki i byliśmy jak partyzanci na tyłach sowieckiego imperium. Do dzisiaj wzrusza mnie, kiedy ktoś jest niewinnie gnębiony - podkreśla Andrzej Dziubek.

Lider De Press pozostaje niezmienny w swych przekonaniach od pół wieku, we współczesnych czasach jego postawa nie jest powszechnie akceptowa.

- Kiedy ostatnio graliśmy w Norwegii na punkowym festiwalu Kanal Rock, niektórzy mieli do mnie pretensje, że jestem „narodowcem” czy „prawicowcem”. To dla mnie dziwne - bo jak pamiętam, punk był z ulicy, a De Press - jest z lasu. Przecież to jest to samo. A ja nie należę do żadnej partii politycznej - irytuje się Andrzej Dziubek.

Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.