Donald Tusk może liczyć na sprawdzonych współpracowników

Czytaj dalej
Fot. Marek Zakrzewski
Dorota Kowalska

Donald Tusk może liczyć na sprawdzonych współpracowników

Dorota Kowalska

Druga kadencja wcale nie będzie łatwa dla Donalda Tuska. Przed Unią stoi wiele wyzwań, z którymi przyjdzie się jej zmierzyć. Trudno się zatem dziwić, że szef Rady Europejskiej stawia na ludzi, którzy sprawdzili się w bojach.

Donald Tusk został szefem Rady Europejskiej na drugą kadencję. Nie obyło się oczywiście bez zgrzytu, bo jedynym państwem, które nie poparło tej kandydatury była Polska. Sam Tusk podczas szczytu w Brukseli, na którym zapadały decyzje dotyczące jego przyszłości, nie wydawał się jakoś specjalnie zestresowany. - Dziękuję za ogromny pokaz solidarności - powiedział w pierwszym komentarzu po ponownym wyborze na przewodniczącego Rady Europejskiej.

Podkreślił, że solidarność zawsze była dla niego niezmiernie ważna, zarówno prywatnie, jak i politycznie. - Wiem, że z uwagi na kontekst może brzmieć to paradoksalnie, ale wasza decyzja jest wyrażeniem naszej jedności - mówił były premier. - Będę pracował z wami wszystkimi bez jakichkolwiek wyjątków, bo naprawdę oddany jestem Europie zjednoczonej i obiecuję, że was nie zawiodę. Musimy po prostu wziąć się znowu do roboty - dodał.

Tusk zyskał poparcie 27 państw członkowskich. Ma zgraną ekipę, która dla niego pracuje i prawdopodobnie będzie pracować nadal, bo Tuska wspomaga w Brukseli zespół ponad dwudziestu najbliższych współpracowników. Siedmioro z nich to Polacy.

Szefem gabinetu przewodniczącego Rady Europejskiej jest były minister do spraw europejskich Piotr Serafin, a głównym doradcą ds. politycznych i komunikacji - były rzecznik polskiego rządu Paweł Graś, który zajmuje się kontaktami z parlamentem europejskim, parlamentami narodowymi i partiami politycznymi.

09.12.2012 poznan mz wsnhid forum dla rodziny premier donald tusk. glos wielkopolski. fot. marek zakrzewski/polskapresse
Bartek Syta Piotr Serafin, to wytrawny unijny urzędnik, zna się na sprawach Unii jak mało kto

„Minister Graś jest mi potrzebny do uprawiania, w dobrym tego słowa znaczeniu, polityki w Brukseli: kontaktów z Parlamentem Europejskim, innymi państwami; troska nad tym, co się dzieje w Polsce w kontekście europejskim” - mówił Tusk dziennikarzom przed wyjazdem do Brukseli ponad dwa lata temu i dodał z humorem: „Współpracowaliśmy ze sobą od zawsze. No i co on by tu robił beze mnie, tak prawdę powiedziawszy.”

- Tusk do Brukseli mógł wziąć ze sobą kilka osób. Wziął Serafina, bo ogarnia wszystko na temat polityki europejskiej, Broniewskiego, bo zna angielski, i Grasia, bo ten chciał - śmiali się w Platformie.

To właśnie Graś jest w Brukseli cieniem byłego premiera, nie odstępuje go na krok, ale też jest człowiekiem, na którego Tusk może liczyć w każdej sytuacji, o czym wielokrotnie się przekonał. Polscy politycy opowiadali swego czasu, że Graś jest emocjonalnie uzależniony od Donalda Tuska, że nie ma politycznych ambicji i „przyspawało” go do byłego lidera Platformy. Ale Graś to doświadczony polityk. W Sejmie od 1998 rok, zasiadał w Komisji Spraw Zagranicznych, Komisji Obrony Narodowej oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. W Sejmie IV kadencji był członkiem Komisji Nadzwyczajnej ds. rządowego projektu ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu, przewodniczył Komisji ds. Służb Specjalnych. Tuż przed wyjazdem do Brukseli był rzecznikiem rządu, ale nie jest tajemnicą, że tej funkcji nie lubił. Męczyły go ciągłe telefony od dziennikarzy, które w pewnym momencie przestał zresztą odbierać. Ale dzielnie trwał na stanowisku. Wykonywał każde wyznaczone mu zadanie, może stąd przydomek „żołnierza”. Inna rzecz, że Graś zawsze kochał służby specjalne. Jego dodatkowym zadaniem jeszcze na polskim podwórku było pilnowanie partii. „Podczas spotkań, posiedzeń klubu chodził po sali albo stawał specjalnie na końcu, obserwując, kto na kogo patrzy, co kto komu szepcze do ucha - wspominał Janusz Palikot w swej książce. - Wieczorami chodził po pokojach poselskich napić się wódki, żeby zorientować się we wszystkich plotkach. W ten sposób weryfikował prawdziwy układ sił w partii i nastroje. Trzeba przy tym wspomnieć, że to on ma zdecydowanie najmocniejszą głowę w Platformie. Może wypić najwięcej i pić najdłużej”. Na kim Tusk mógł polegać bardziej niż na Grasiu?

09.12.2012 poznan mz wsnhid forum dla rodziny premier donald tusk. glos wielkopolski. fot. marek zakrzewski/polskapresse
Bartek Syta Paweł Graś, to najbliższy współpracownik Tuska, człowiek, na którego ten zawsze może liczyć

Z kolei Piotr Serafin, to wytrawny unijny urzędnik - zna się na sprawach europejskich jak mało kto. Serafin pracował w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, potem był dyrektorem Departamentu Analiz i Strategii UKIE. Po włączeniu UKIE w struktury Ministerstwa Spraw Zagranicznych został podsekretarzem stanu w MSZ. Kiedy go odwołano, trafił do gabinetu Janusza Lewandowskiego, komisarza Unii Europejskiej ds. budżetu. Tu nabierał doświadczenie, uczył się Unii.

Więc Tusk nie mógł wybrać lepiej: Serafin o europejskich salonach wie wszystko albo prawie wszystko. Krąży po Unii od lat, jako 28-latek na szczycie w Kopenhadze był kluczowym ekspertem delegacji Leszka Millera przeliczającym na pieniądze zaoferowane wtedy Polsce warunki wejścia do Unii, podobną rolę pełnił w drużynie premiera Kazimierza Marcinkiewicza podczas bitwy o budżet na lata 2007-13.

- To spokojny, kulturalny człowiek. Fachowiec, zna języki obce i doskonale orientuje się w sprawach unijnych - mówią nam w Platformie.

Zastępcą szefa gabinetu przewodniczącego Tuska jest Luksemburczyk Andre Gillissen, który odpowiadał za wydział handlu w Sekretariacie Generalnym Rady UE. Wcześniej Gillissen pracował przy unijnych szczytach, przelewał konkretne decyzje na papier, dbał o spójność tych dokumentów. Gillissen zapewne należy do tych najbardziej doświadczonych w otoczeniu Donalda Tuska.

Specjalnym doradcą Tuska ds. unii energetycznej został Łukasz Koliński, który współpracował z byłą komisarz UE ds. polityki klimatycznej Dunką Connie Hedegaard. Kotlińskiego Tusk przejął z gabinetu swojego poprzednika - Hermana Van Rompuya, w którym odpowiadał za klimat, środowisko i budżetową siedmiolatkę 2014-20. To były dziennikarz działu gospodarczego „Gazety Wyborczej”, tyle, że u Tuska zajmował się przez ostatnie dwa lata właśnie unią energetyczną, o której szef Rady Europejskiej mówił jeszcze jako polski premier.

Z Tuskiem współpracuje Paweł Karbownik, który pracował w Departamencie Ekonomicznym MSZ, i Katarzyna Smyk, która była zastępcą szefa Sekretariatu Ministra także w resorcie spraw zagranicznych. Znają się doskonale z Piotrem Serafinem, bo już z nim współpracowali.

Głównym ekspertem Tuska ds. polityki zagranicznej jest Estonka Riina Kionka. Wcześniej piastowała ona stanowisko w Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych w wydziale ds. Azji Środkowej, a także współpracowała z byłym wysokim przedstawicielem UE ds. wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Javierem Solaną oraz była wiceministrem spraw zagranicznych Estonii odpowiedzialnym za sprawy europejskie.

W jej zespole jest też szwedzki dyplomata Carl Hartzell, który był członkiem gabinetu poprzedniej szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton. Jest on odpowiedzialny za sprawy dotyczące relacji z Rosją, krajami Partnerstwa Wschodniego, Azji Środkowej, Bałkanów Zachodnich, a także m.in. Turcji.

Z kolei Słowaczka Zuzana Szutiakova będzie zajmować się problematyką m.in. Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony oraz NATO.

W skład zespołu doradców ekonomicznych wchodzą : Portugalczyk Joao Nogueira Martins, który pracował w dyrekcji generalnej KE ds. gospodarczych i finansowych (ECFIN), niemiecka ekonomistka Christina Jordan (również ma doświadczenie w ECFIN i Europejskim Banku Centralnym), oraz Włoch Alfredo Panarella, prawnik, który pracował w Europejskim Banku Inwestycyjnym.

Rzecznikiem prasowym szefa Rady Europejskiej został duński dyplomata Preben Aamann, zastępca rzecznika Van Rompuya. Aamann zaczynał w Brukseli jako rzecznik duńskiej prezydencji w UE, wkrótce potem o współpracę poprosił go Van Rompuy.

Co ważne - rzecznicy prasowi w Brukseli nie przygotowują wyłącznie konferencji prasowych i komunikatów do mediów, ale dbają również o nieoficjalne spotkania dziennikarzy z unijnymi urzędnikami, podczas których ci dowiadują się o bolączkach UE, zakulisowych gierkach, umowach, ustaleniach. Ci piszą potem o nich nie ujawniając źródła informacji.

Za przemówienia odpowiada Brytyjczyk Hugo Brady, były ekspert think-tanku Centre for European Reform i były dziennikarz, świetnie znający Brytyjczyków. Tusk wybrał go nieprzypadkowo, kiedy został szefem Rady Europejskiej. Wiedział, że David Cameron będzie chciał renegocjować zasady swego członkostwa w Unii, ale wtedy Brexitu nikt się raczej nie spodziewał.

Tusk ma też czteroosobowe „prywatne biuro”, gdzie zatrudniony został były szef gabinetu politycznego szefa rządu Łukasz Broniewski, a także Emilia Surowska, która pracowała w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a teraz ma zajmować się protokołem i organizacją wizyt.

Broniewski to młody polityk, były dyrektor Biura Regionu Pomorskiego Platformy Obywatelskiej, potem wiceprzewodniczący Regionu Pomorskiego Stowarzyszenia Młodzi Demokraci. Był już doradcą Donalda Tuska, a w 2011 został nawet powołany na stanowisko szefa Gabinetu Politycznego premiera Donalda Tuska.

09.12.2012 poznan mz wsnhid forum dla rodziny premier donald tusk. glos wielkopolski. fot. marek zakrzewski/polskapresse
Bartek Syta Łukasz Broniewski współpracował z Donaldem Tuskiem już w czasach, kiedy ten był premierem

Członkami biura jest też osobisty asystent szefa Rady Europejskiej Stephan Smith oraz odpowiedzialna za korespondencję Tiina Kytola.

Ekipa musi być zgrana, bo też przed Tuskiem niełatwy czas. Podczas drugiej kadencji rozpocznie się formalne wychodzenie Wielkiej Brytanii z Unii i związane z tym negocjacje. Trzeba będzie przyglądać się wzajemnym rozliczeniom, dopilnować interesów unijnych obywateli mieszkających i pracujących dzisiaj na Wyspach. Jest pytanie o to, jak będzie wyglądać Unia, czy rzeczywiście podzieli się na UE kilku prędkości, co wtedy z unijnym budżetem. Kryzys imigracyjny to też wielkie wyzwanie, jakie stoi przez szefem Rady Europejskiej. Turcja, będąca w otwartym konflikcie z Holandią, już zagroziła jednostronnym anulowaniem porozumienia, na mocy którego ograniczony został napływ migrantów przez Turcję do Unii Europejskiej. Stary Kontynent wciąż walczy z terroryzmem, islamiści z ISIS uderzyli w ostatnim czasie w Paryżu, Berlinie i mało prawdopodobne, aby do takich ataków przestało dochodzić. Konieczna jest współpraca wszystkich służb krajów unijnych i wspólna troska o bezpieczeństwo wszystkich państw członkowskich i ich obywateli.

Stosunki Unii Europejskiej z Ameryką też mogą układać się różnie, Donald Tusk będzie musiał jakoś dogadywać się ze swoim imiennikiem - Donaldem Trumpem, który do tej pory nie wydawał się zbytnio zainteresowany bliższą współpracą z instytucjami unijnymi. Ale wiadomo przecież, że dla Europy lepiej, aby miała w Stanach nie wroga, ale sojusznika. Pozostaje też kwestia sankcji wobec Rosji i wciąż nie zakończony konflikt na Ukrainie.

Zadań stojących przez szefem Rady Europejskiej wydaje się być całkiem sporo. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że Unia jest dzisiaj w bardzo trudnym momencie i tak naprawdę ważą się losy tego, jak będzie wyglądała w przyszłości. A Donald Tusk będzie jednym z tych, na których spadnie odpowiedzialność za to, co w czasie najbliższych kilkunastu miesięcy wydarzy się na Starym Kontynencie.

Dorota Kowalska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.