„Dzień dobry, pizzę proszę!” Po to dzwonią na 112

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Jakubowski
Maciej Czerniak

„Dzień dobry, pizzę proszę!” Po to dzwonią na 112

Maciej Czerniak

85 procent wezwań na numer 112 jest bezzasadnych. Rekordziści dzwonią dla żartu nawet po 400 razy dziennie. A to kosztuje ludzkie życie.

„Żona jeździ po całym mieszkaniu na rowerze stacjonarnym” - to zgłoszenie na 112, które odebrali operatorzy Centrum Powiadamiana Ratunkowego w Bydgoszczy. - Inny mężczyzna zapytał, czy może rąbać drewno w swojej piwnicy - mówi Magdalena Wysocka-Brunka, zastępca kierownika CPR w Kujawsko-Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim.

22 miliony wezwań

Ci, którzy twierdzą, że nie wybierają 112 dla dowcipu, tłumaczą się na różne sposoby. A to, że dziecko wybrało numer, a to prośba o podanie numeru do lekarza specjalisty. Niektórzy też dzwonią i informują, że nie mają prądu, chcą zamówić pizzę, taksówkę albo pytają, dlaczego w mieście słychać wycie syren.

Problemem są też osoby ze schorzeniami psychicznymi, które dzwonią na 112 tylko po to, by sobie porozmawiać.

Wśród dowcipnisiów rekordzistą jest nastolatek z Chełmży, który zadzwonił na numer alarmowy aż 3 500 razy! Część z tych połączeń stanowiły głuche telefony. Poza tym nastolatek informował między innymi o fikcyjnych pożarach. Kiedy poinformował o bombie, ewakuowano szkołę w Łysomicach.

- W czasie, kiedy ktoś dzwoni dla żartu na numer ratunkowy 112, ktoś inny może potrzebować pilnej pomocy. Jego życie może zależeć od tego, czy linia nie będzie zajęta - mówi ratownik medyczny.

Dane są alarmujące, bo na 22 mln połączeń z numerem 112 w ubiegłym roku w całym kraju prawie 17 mln (45 proc.) to były zgłoszenia fałszywe, złośliwe i bezzasadne.

W naszym regionie w ubiegłym roku na numer 112 dzwoniono prawie 1,3 mln razy.

Można słono zapłacić

W Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Bydgoszczy pracuje 59 operatorów. Codziennie przyjmują średnio około 3,5 tysiąca zgłoszeń w ciągu doby. Każdy operator na 12-godzinnej zmianie odbiera od około 90 aż do 170 telefonów. W ciągu doby tylko niecałe 600 zgłoszeń jest zasadnych.

Najczęściej nieuzasadnione wzywanie pomocy przez 112 jest związane z piciem alkoholu. Tak było w przypadku 26-latka z Radziejowa.

Zadzwonił na numer alarmowy i powiedział, że w miejscowości Byczyna „przy barze” został potrącony przez samochód. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, zastali zgłaszającego i dwóch innych mężczyzn. Ci wyjaśnili, że osobnik zażądał, by podwieźli go do domu. Kiedy odmówili, on groził, że zadzwoni na policję i oskarży ich o potrącenie go samochodem. Jak mówił, tak zrobił...

To może go teraz kosztować 1500 zł. Tyle właśnie wynosi grzywna, którą w artykule 66.1 przewiduje kodeks wykroczeń. To kara za złośliwe wprowadzenie „w błąd instytucji publicznej albo inny organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia”.

Problem nie dotyczy jednak tylko i wyłączenie tej linii alarmowej. Osobny zagadnieniem jest bezpodstawne wzywanie pogotowia.

Karetka to nie taksówka

- W ciągu roku około 50 tysięcy razy wyjeżdżamy do zdarzeń, które zgłaszają mieszkańcy. Około 10 tysięcy tych wyjazdów wiąże się z pomocą udzielaną osobom poszkodowanym w wypadkach - mówi Krzysztof Wiśniewski, ratownik medyczny-pielęgniarz i rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy.

Wiśniewski zaznacza, że w przypadku pogotowia, do którego dzwoni się wybierając numer 999, raczej nie ma takich przypadków, że ktoś kontaktuje się dla zgrywy. - Nikt u nas raczej pizzy nie zamawia, ale problem jest inny - kontynuuje Wiśniewski. - Ludzie dzwonią, choć tak naprawdę nie potrzebują naszej pomocy. To wynika z pewnej niezaradności życiowej, albo zwykłej niewiedzy. Niektórzy sądzą, że kiedy z jakąś dolegliwością - z którą powinni zgłosić się do jednostek POZ-u, do przychodni - zwrócą się do pogotowia, to zostaną od razu przyjęci w szpitalu. A tak się nie dzieje. Na oddziałach ratunkowych następuje segregacja na pacjentów, którym pomoc musi być udzielona pilnie i na pozostałych. Pamiętajmy że karetka to nie taksówka.

Maciej Czerniak

W Gazecie Pomorskiej zajmuję się tematyką kryminalną, policyjną, jestem autorem relacji sądowych. Podejmuję sprawy z kręgu dziennikarstwa śledczego, najczęściej dotyczące tego, co dzieje się na styku władz publicznych z sektorem prywatnym. Z wykształcenia jestem polonistą, a tym, co w mojej pracy najbardziej mnie pociąga i codziennie zadziwia, jest fakt, że najciekawsze historie zawsze pisze życie. Bywają bardziej niezwykłe od scenariuszy filmów. Nie tylko sensacyjnych. Nie zamykam się jednak w tematyce prawno-kryminalnej. Interesuje mnie wszystko, co wiąże się z przemianami społecznymi - od polityki przez prawo do nowych technologii.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.