Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Ola Szatan

Grzegorz i Patrycja Markowscy. Ojciec i córka razem na scenie

Grzegorz i Patrycja Markowscy. Ojciec i córka razem na scenie Fot. fot. Łukasz Pęcak / Makata
Ola Szatan

Rozmowa z Grzegorzem Markowskim, wokalistą zespołu Perfect, o tym, jak dał się zdominować swojej córce, Patrycji, czego efektem jest wspólny artystyczny projekt.

Podobno z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. W przypadku twoim i Patrycji Markowskiej okazuje się, że na scenę wychodzi wam się równie dobrze. Zwłaszcza że teraz takich okazji będzie znacznie więcej, bo dzisiaj (25 stycznia) oficjalną premierę ma wasza pierwsza wspólna płyta „Droga”.
Jak się śpiewa z kobietą, to jest fajnie. Jak się śpiewa z ładną kobietą, która jeszcze ma dobry głos, to jest ogromna przyjemność artystyczna. A kiedy okazuje się, że tą kobietą jest własna córka, to nie można chcieć niczego więcej.

W trakcie jej zawodowej kariery miałeś z tyłu głowy myśl „dziecko, nie idź w moje ślady”?
Ten zawód jest szalenie wyczerpujący. Patrycja ma partnera, dziecko. Żeby ułożyć sobie życie zawodowo, trzeba wiele cierpliwości, dynamiki, wrażliwości, a jednocześnie „wyprucia flaków” na scenie. Myślałem, że może są jakieś zawody lżejsze. Patrycja lgnęła do muzyki od najmłodszych lat. Zabranianie tego byłoby strasznym aktem z mojej strony. W pewnym momencie zaczęliśmy sobie pomagać, kibicować. Kazaliśmy jej chodzić na emisję głosu, ćwiczyć, by poznać harmonię. A przede wszystkim nalegaliśmy, by skończyła studia. Aby była jakaś alternatywa. Ta płyta to nasze domowe dzieło, o którym myśleliśmy od dawna. Tylko dotąd nie było na nią dobrego czasu. „Może nie teraz, może za chwilę” - myśleliśmy. Potem Patrycja wydawała swoją płytę, to ja coś robiłem z zespołem Perfect.

Ale mieliście już za sobą pierwsze podejścia do wspólnego śpiewania, jak choćby utwory „Kołysanka” czy „Trzeba żyć”.
Tak, ale zebranie całego materiału na album „Droga” zajęło nam dwa lata pracy. Musieliśmy mieć przestrzeń po płytach, zarówno solowej Patrycji, jak i mojej z Perfectem.

Kto w tym waszym rodzinnym duecie był prawdziwym przywódcą?
Oczywiście, że Patrycja! Ona jest urodzonym przywódcą, już w przedszkolu założyła swoją bandę. Miała wtedy cztery lata (śmiech).

Pozostało jeszcze 70% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Ola Szatan

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.