Jacek Jaśkowiak: Platforma Obywatelska przeżywa głęboki kryzys. Nie ma dzisiaj zdolności poprowadzenia opozycji do zwycięstwa

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Dembiński
Bogna Kisiel, Hubert Ossowski

Jacek Jaśkowiak: Platforma Obywatelska przeżywa głęboki kryzys. Nie ma dzisiaj zdolności poprowadzenia opozycji do zwycięstwa

Bogna Kisiel, Hubert Ossowski

Zapisy w KPO, ale też w Polskim Ładzie, jednoznacznie pokazują, że rząd zmienia sytuację samorządów, zabierając im środki, pozostawiając jednocześnie dotychczasowe zadania. Celem tych działań jest pokazanie, że samorządy sobie nie radzą. Zarówno KPO i Polski Ład pokazują, do czego zmierza rząd. To centralizacja państwa i systematyczne osłabianie roli samorządów. Tymczasem pandemia obnażyła niewydolność centralnego zarządzania państwem - mówi Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania.

Wkrótce sesja absolutoryjna, więc wypada zapytać, co było największym wyzwaniem w ubiegłym roku?
Przede wszystkim pandemia i wszystkie decyzje, które w związku z tym musieliśmy podjąć. Od tej pierwszej, bardzo trudnej, o zamknięciu szkół, po działania mające na celu reorganizację pracy naszych szpitali oraz zabezpieczenie lekarzy, pielęgniarek, personelu medycznego i niemedycznego. Równie istotne okazały się decyzje dotyczące DPS-ów. Nasze placówki były jednymi z nielicznych, w których nie doszło do zakażeń. Zawdzięczamy to lekarzom i ekspertom. Mam zwyczaj słuchania tych, którzy się na czymś znają. To jest najważniejszy parametr przy podejmowaniu decyzji. W przypadku pandemii czy działań służących ochronie mieszkańców Poznania, słuchałem lekarzy z naszego szpitala i epidemiologów. I to zdało egzamin.

Jacek Jaśkowiak
Grzegorz Dembiński

Były sukcesy mimo tak trudnej sytuacji?
Nie tak rozumiem swoją pracę, nie odhaczam kolejnych sukcesów. Ale są rzeczy, na które patrzę z niewątpliwą satysfakcją. To postępy prac na froncie inwestycyjnym, to akceptacja społeczna dla szeregu zmian, to wymierne efekty naszych wcześniejszych działań. Cieszy mnie to, że poznańskie tramwaje osiągają najwyższe średnie prędkości w kraju, że udział rowerzystów w ogólnej liczbie podróży jest w Poznaniu największy wśród dużych polskich miast. Wynika to z jednej strony ze zmian mentalnych, ale też naszych inwestycji w infrastrukturę. Swoją pracę postrzegam jako zarządczą, polegającą na podejmowaniu szeregu decyzji, gdzie kluczowym kryterium jest dobro mieszkanek, mieszkańców i Poznania.

Jak pandemia wpływa na finanse miasta?
Żyjemy w rzeczywistości ciągłej zmiany. Niektóre skutki obecnych procesów będą widoczne dopiero w przyszłości. Przykładem może być chociażby wzrost sprzedaży przez internet, czego efektem może być upadłość galerii handlowych. Będzie się to wiązało z koniecznością podjęcia działań pozwalających na przekształcenie ich w powierzchnie biurowe czy mieszkalne. Ale pojawiły się też elementy dla nas w miarę korzystne. W okresie pandemii łatwiej było nam realizować szereg trudnych inwestycji komunikacyjnych: remont Wierzbięcic, ronda Rataje czy budowę tramwaju na Naramowice. Nie mogliśmy z nich zrezygnować, musieliśmy wykorzystać środki unijne. Dzięki temu jednak, że dzieci nie chodziły do szkół, a wiele osób pracowało zdalnie, mieszkańcy nieco łagodniej odczuwali uciążliwości związane z tymi inwestycjami.

Z drugiej strony MPK zanotowało spore straty.
To prawda, na szczęście mogliśmy wesprzeć budżet MPK dywidendą z Modertransu. Ponadto szybko zareagowaliśmy, dostosowując połączenia do mniejszego ruchu, by pojazdy nie woziły powietrza. Pozwoliło to ograniczyć straty, chociaż one i tak są. To problem, z którym musiały poradzić sobie wszystkie miasta. Na pewno skutki finansowe, nie tylko w tym obszarze, są dla samorządów dolegliwe. Z jednej strony mniejsze wpływy z biletów, z drugiej dodatkowe koszty związane z wyposażeniem DPS-ów, szpitali i większe wydatki na opiekę socjalną w związku z wyższym bezrobociem. Wyzwaniem było wsparcie dzieci z najuboższych rodzin, dla których obiad w szkole był często ich jedynym posiłkiem w ciągu dnia. Po zamknięciu szkół dostarczaliśmy go kilkudziesięciorgu uczniom.

Pandemia wymusiła nieprzewidywane wydatki, co spowodowało też cięcia w budżecie miasta. Mimo to Poznań zdecydował się na inwestowanie. Dlaczego?
Chodziło po pierwsze o wykorzystanie uzyskanych dotacji unijnych. Ponadto inwestycje są przygotowywane i planowane wcześniej. Jeszcze przed pandemią starałem się racjonalnie zarządzać miejskimi finansami. Bo jak się wydaje pieniędzy na rzeczy zbędne, to później może zabraknąć na te konieczne. W związku z tym nie przeznaczaliśmy ich na fajerwerki, tylko na inwestycje, będące impulsem dla przedsięwzięć sektora prywatnego. Bardzo ważne jest, by samorządy utrzymały dynamikę inwestycji, bo to przełoży się na miejsca pracy. Pandemia z pewnością odbije się negatywnie na rynku pracy. W Poznaniu bezrobocie wzrosło z poziomu 1,2 do 2 proc. Nawet jeśli nadal jest to niewielka wartość, to i tak jest to wzrost. Front inwestycyjny ma pomóc utrzymać bezrobocie w pewnych ryzach.

W trzeciej edycji Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych Poznań wnioskował o 500 mln zł, a otrzymał tylko 4,5 mln zł. Czy nie obawia się pan, że podobnie będzie z Krajowym Planem Odbudowy?
W okresie przed Zjednoczoną Prawicą, dysponentem środków były samorządy. Mieszkańcy mogli współdecydować o wykorzystaniu pieniędzy, pochodzących zresztą z ich podatków. Oni najlepiej wiedzą przecież, czego potrzebują i na co je przeznaczyć. Jeśli są one dysponowane wyłącznie przez rządzących, odbija się to w sposób negatywny na rozwoju całego kraju, a mieszkańcy tracą poczucie, że mają na cokolwiek wpływ. Obecny rząd i większość parlamentarna zmierza ku centralizmowi. Uważam, że to nie jest dobre, nie służy polskiej racji stanu. Priorytetem w tych działaniach jest interes polityczny, poziom poparcia w sondażach, a nie dobro Polek i Polaków. Celem Zjednoczonej Prawicy jest utrzymanie władzy, a nie wykorzystanie jej do realizacji projektów, które mogłyby służyć wszystkim.

Jacek Jaśkowiak
Grzegorz Dembiński

Co w kwietniu ustalił pan z Włodzimierzem Czarzastym w sprawie KPO? Gdyby był pan posłem, zagłosowałby pan jak Lewica, czy wstrzymał się od głosu?
Włodzimierz Czarzasty zapytał mnie, jak oceniam możliwości związane ze środkami unijnymi, które możemy otrzymać. Powiedziałem jasno, że w mojej opinii opozycja powinna się spotkać i przygotować spójną propozycję, wypracowaną wspólnie z przedstawicielami samorządów. Uważałem, że należy te pieniądze przyjąć. Ale powinno się to odbyć ponad podziałami politycznymi. Tak, by opozycja mogła się merytorycznie odnieść do propozycji rządowej i by zostały wprowadzone mechanizmy zapewniające kontrolę wydatkowania tych środków.

W Krajowym Planie Odbudowy ponad 55 proc. pieniędzy dla samorządów ma pochodzić z pożyczek. W sektorze rządowym to tylko 20 proc. Jaki, pana zdaniem, jest cel takiego podziału funduszy?
Gdy się dokładnie przeczyta KPO, a ja zadałem sobie ten trud, widać wszystkie słabości rządów ostatnich lat. Również tych wcześniejszych. Widać, ile w Polsce musimy zmienić. Jest to pewnego rodzaju diagnoza sytuacji gospodarczej, która przeczy obecnej propagandzie sukcesu. Zapisy w KPO, ale też w Polski Ładzie, jednoznacznie pokazują, że rząd zmienia sytuację samorządów, zabierając im środki, pozostawiając jednocześnie dotychczasowe zadania. Celem tych działań jest pokazanie, że samorządy sobie nie radzą. Zarówno KPO i Polski Ład pokazują, do czego zmierza rząd. To centralizacja państwa i systematyczne osłabianie roli samorządów. Tymczasem pandemia obnażyła niewydolność centralnego zarządzania państwem.

Zerowy PIT dla młodych, zwiększone koszty uzyskania przychodów, obniżenie PIT- u do 17 proc. mocno uderzyły w samorządy. Do tego pandemia wyniszczająca gospodarkę, a teraz PiS w Polskim Ładzie zapowiada kolejne decyzje podatkowe, ograniczające dochody samorządów. Co to w praktyce będzie oznaczać dla Poznania?
Przede wszystkim będzie to oznaczało znacznie mniej środków na inwestycje, czyli na działania, które podejmujemy dla naszych mieszkańców. Samorządy nie są jedyną ofiarą Polskiego Ładu i zmian proponowanych przez rząd. Ucierpią również przedsiębiorcy. Przypomina mi to czasy słusznie minione, gdy gnębiono przedsiębiorców, a samorządy miały charakter szczątkowy.
Właśnie tu widzę słabość osoby, która ma dzisiaj największą władzę polityczną, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Czerpie on szereg wzorców z okresu, w którym się wychował. Źródła podejmowania dzisiaj tego typu działań upatruję w tęsknocie za bolszewizmem.

A Polski Ład dzieli nas na bogatych i biednych. Premier Morawiecki powiedział: „Bogaci korzystają z naszych dróg, chodników, szkół, służby zdrowia. Nie łożą na to odpowiednio do swoich zarobków”. Jako człowiek zamożny, nie ma pan poczucia winy, że korzysta pan z tych dobrodziejstw, dorzucając tylko grosze do wspólnego budżetu?
Wypowiedź Morawieckiego, multimilionera, osoby, która zarabiała po kilkaset tysięcy złotych rocznie, była skandaliczna. To jawna kpina z wszystkich, którzy ciężko pracują. W czasach słusznie minionych, też pokazywało się „kapitalistów”, badylarzy w sposób negatywny. Sam byłem przedsiębiorcą i wiem, że przychodzi on pierwszy do pracy i wychodzi ostatni. W ustach Morawieckiego, tych wszystkich Obajtków takie słowa brzmią sarkastycznie i są obraźliwe dla Polek i Polaków.

Wiadomo było, że PiS pracuje nad Polskim Ładem, a co w tym czasie robiła Platforma?
Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć (śmiech). W tym czasie rozmawiałem na ten temat z przewodniczącym Borysem Budką i sekretarzem generalnym Platformy, Marcinem Kierwińskim. Jednak nie uczestniczyłem bardzo aktywnie w życiu partyjnym, ponieważ byłem zajęty sprawami Poznania, nadzorem nad inwestycjami, by były sprawnie realizowane i jak najmniej uciążliwe dla mieszkańców.

Gdy rząd ogłasza nowy program, PO pierze publicznie brudy, jedni sami opuszczają jej szeregi (Róża Thun), inni są wyrzucani (Ireneusz Raś, Paweł Zalewski). Co pan o tym sądzi?
Kiedy przyglądam się tej sytuacji politycznej, przychodzi mi na myśl utwór Jacka Kaczmarskiego „Weterani.” Jacek napisał go na 15-lecie Unii Pracy. Zaczyna się on od słów: Karki cherlawe, serca szklane/Umysły – prawdę rzec – nietęgie. Generalnie utwór jest pozytywny, napisany z wielką życzliwością, ale ten początek ewidentnie kojarzy mi się z niektórymi działaczami Platformy. Uważam, że po 20 latach, kryzysie, jaki przechodzi ostatnio Platforma Obywatelska, potrzebne są pewne zmiany. Po stronie opozycyjnej mamy nieco młodszych, ciekawych polityków z bardzo dużym zaufaniem społecznym. Także Platforma ma w swoich szeregach wielu sensownych ludzi na poziomie lokalnym – takich jak Marek Sternalski, Grzegorz Ganowicz czy Wojtek Kręglewski – ale też krajowym. Nie ukrywam, że w ostatnich miesiącach spędziłem sporo czasu na rozmowach z Rafałem Trzaskowskim, ale też kolegami samorządowcami oraz politykami Koalicji Obywatelskiej. Sytuacja, w której Rafał Trzaskowski stworzy na poziomie szerszym niż Platforma interesujący projekt polityczny, wydaje się w mojej ocenie możliwa.

Jacek Jaśkowiak
Grzegorz Dembiński

Wszyscy dyskutują o tym, co dzieje się na szczytach Platformy Obywatelskiej, ale na dole też jest ciekawie. Leszka Wojtasiaka zawieszono w prawach członka, bo trzyma z panem. Nie są tajemnicą pana chłodne relacje z Rafałem Grupińskim. Jakiego scenariusza należy się spodziewać – rozejmu czy rozstrzygającego natarcia?
To jest kwestia odpowiedzialności i postawienia priorytetów. Uważam, że celem powinno być służenie krajowi i dążenie do realizacji wizji innej niż ta forsowana przez Zjednoczoną Prawicę, a nie zupełnie niepotrzebne spory na poziomie lokalnym z politykiem, który jest szefem regionu, a mieszka w Warszawie (dop. red. Rafał Grupiński) i nie za bardzo wie, co tutaj się dzieje. Przytoczony przeze mnie utwór Kaczmarskiego dobrze pasuje do tej sytuacji. Uważam, że należy koncentrować się na tym, do czego zmierzamy, co jest naszym celem. Moja kadencja kończy się za około dwa i pół roku. Będę musiał podjąć decyzję, czy pozostać w życiu publicznym, czy wrócić do świata, w którym wcześniej działałem, czyli do biznesu. Jeżeli sytuacja rozwinie się tak, jak przypuszczam - siły opozycyjne wyciągną wnioski z wcześniejszych porażek i się zjednoczą, to będą w stanie wystawić w wyborach samorządowych i parlamentarnych na tyle silną reprezentację i przedstawić Polkom i Polakom na tyle ciekawe propozycje, że rządy Zjednoczonej Prawicy się skończą.

Co zdecyduje, że pan zostanie w polityce?
Przede wszystkim to, czy - w ramach uzgodnień, które miały miejsce w ostatnich miesiącach - sytuacja się wykrystalizuje i podjęte zostaną działania. Zakładam, że tak się stanie, że politycy opozycyjni, przynajmniej niektórzy, będą potrafili odsunąć swoje ego na dalszy plan, zakasać rękawy i ciężko pracować, by przekonać Polki i Polaków do tego, iż jest możliwa inna wizja kraju, inny rozwój. Kluczowe znaczenie ma tutaj wytypowanie i postawienie na osoby, będące w stanie ten ciężar udźwignąć. Bo jeżeli będziemy mieli „karki cherlawe, serca szklane, nietęgie umysły”, to nikogo nie przekonamy.

Czy obecna Platforma nie przypomina panu Unii Wolności? Czy nie podzieli jej losu?
Nie ma żadnych wątpliwości, że Platforma Obywatelska przeżywa głęboki kryzys. Opozycja ma charyzmatycznego lidera, który jest politykiem o największym obecnie poziomie zaufania społecznego. To Rafał Trzaskowski. W Platformie na różnych szczeblach jest wielu sensownych polityków. Kiedy ostatnio razem z kolegami z Unii Metropolii Polskich słuchałem Jana Olbrychta (dop. red. europoseł PO), byłem pod wielkim wrażeniem jego wiedzy i kompetencji. To potwierdza, że dysponujemy ciekawymi kadrami. W opozycji są osoby rozumiejące politykę, gotowe do pewnych kompromisów, do gry zespołowej. Mamy też reprezentację w parlamencie i fundusze pozwalające na podejmowanie działań politycznych, a także prezydentów dużych miast cieszących się sporym zaufaniem społecznym. Musimy wykorzystać te aktywa do przekonania Polek i Polaków, że są po stronie opozycyjnej osoby, którym można powierzyć władzę, które będą działały w interesie polskiej racji stanu. I nie mam tu na myśli polityków będących w parlamencie od 20 lat, którzy niczego innego w życiu tak naprawdę nie robili.

Czy tę nową jakość chcecie budować na gruzach Platformy, czy też jedynie poddać partię liftingowi?
Nie mam wątpliwości, że Platforma dzisiaj nie ma zdolności poprowadzenia opozycji do zwycięstwa. Jest brandem mocno poturbowanym. Natomiast może być częścią ciekawego projektu. Tak na to należy spojrzeć. Jeżeli mamy połączyć siły, to trzeba to zrobić na zasadzie partnerstwa, a nie dominacji Platformy. To pokazują sondaże. Takie wnioski płyną też z prób podejmowanych wcześniej przez Grzegorza Schetynę, a teraz przez Borysa Budkę. Jeżeli Platforma Obywatelska będzie elementem nowego projektu politycznego, zasili go kadrami, zasobami, to przy zaangażowaniu polityka, mającego obecnie największe zaufanie społeczne, możemy przekonać do tej idei Polki i Polaków.

Czy stąd zrodził się Ruch Wspólna Polska Trzaskowskiego i pana Stowarzyszenie Wielkopolska Kierunek Europa?
To jest konsekwencja rozmów z Rafałem Trzaskowskim i mojej wiary w to, że połączenie samorządowców, polityków Koalicji Obywatelskiej, ale nie tylko, bo także tych nieco zniechęconych już do polityki, ale nadal wspierających wizję Polski w Unii Europejskiej, tolerancyjnej, otwartej, sprawiedliwej, solidarnej, w której nie robi się nagonki na poszczególne grupy społeczne, przyniesie efekt. Społeczeństwo to złożona struktura, trzeba w niej zadbać o wszystkich – wspierać biednych (w Poznaniu dziennie wydajemy bezdomnym i potrzebującym 1500 posiłków), ale jednocześnie darzyć szacunkiem osoby zapewniające prace innym, potrafiące budować polskie firmy, które potem odnoszą sukcesy również za granicą. Wszyscy są potrzebni. Nie można manipulować społeczeństwem, przedstawiając wybrane środowiska - lekarzy, nauczycieli, sędziów czy przedsiębiorców - w złym świetle. Sądzę, że opozycja ma dziś zasoby i możliwości, by połączyć siły i zawalczyć o zupełnie inną Polskę.

Jacek Jaśkowiak
Grzegorz Dembiński

Jaką rolę w tym nowym projekcie widzi pan dla Szymona Hołowni?
To jest polityk, który obecnie ma bardzo wysokie poparcie. Po części wynika ono z awersji do dotychczasowej, tak zwanej klasy politycznej. Cieszę się, że Szymon Hołownia w przeciwieństwie do innych dziennikarzy przedstawiających cudowne recepty na wygranie wyborów, faktycznie podjął tę próbę. Dzisiaj Polska 2050 jest znaczącą siłą polityczną. Ale do kolejnych wyborów jeszcze dwa i pół roku. Jej dalsze losy zależą od tego, czy Hołownia zdoła ten ciężar unieść, czy nie. Nowoczesna w fazie rozkwitu też miała 30 procent poparcia. Był też Ruch Palikota. Dla mnie początki w polityce również nie były łatwe. Współpraca z politykami działającymi od wielu lat, nie układała się może wzorcowo, ale potrafiłem docenić kompetencje Marka Sternalskiego, Wojtka Kręglewskiego, Grzegorza Ganowicza, czy Łukasza Mikuły. Dzisiaj świetnie się nam współpracuje. Połączyliśmy siły – z jednej strony moje świeże spojrzenie wyniesione z biznesu, większa odwaga w decydowaniu o rozwiązaniach w transporcie publicznym, budowaniu ścieżek rowerowych, z drugiej strony ich doświadczenie polityczne, pewna dyscyplina. Wszystkie nowe ruchy czy partie polityczne mają jeden problem – brak dyscypliny. A partia to nie kółko różańcowe, spotkanie u cioci na imieninach, gdzie każdy może mówić, co mu przyjdzie do głowy. To organizacja o jeszcze większej dyscyplinie i sztywniejszej strukturze niż Kościół Katolicki. Tylko taka formacja może skutecznie działać i odnosić sukcesy.

Proszę doprecyzować: jeżeli ten nowy projekt polityczny ujrzy światło dzienne, to biznes będzie musiał na pana poczekać?
Ten projekt już jest, wkrótce będzie zaprezentowany. Jeśli będę w nim funkcjonować, moja dalsza aktywność w życiu publicznym jest sprawą otwartą.

Czy ten projekt to Wspólna Polska?
Ten projekt łączy różne ruchy, stowarzyszenia. W tym gronie są Paweł Kowal, Barbara Nowacka, Adam Szłapka, Tadeusz Truskolaski czy Ola Dulkiewicz. Scenariusze na przyszłość powstawały m.in. w Szklarskiej Porębie, do której zaprosiłem wielu z tych polityków. Jestem dobrej myśli.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Bogna Kisiel, Hubert Ossowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.