Jacek Santorski: Plan B to coś, co się wyłoni, jeżeli znamy swój azymut. Tym azymutem są wizje i wartości

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kapala
Dorota Kowalska

Jacek Santorski: Plan B to coś, co się wyłoni, jeżeli znamy swój azymut. Tym azymutem są wizje i wartości

Dorota Kowalska

Polacy żyją w tej kulturze, w której opowiadamy, co się nie uda, co się nie udało, mówimy o ofiarach. Być może to rodzaj atrofii narodowej, kulturowej - mówi Jacek Santorski.

Pan pewnie zawsze doskonale wiedział, czego chce? I zawsze miał przygotowany plan awaryjny, potocznie nazywany planem B?
Odkąd pamiętam, zawsze miałem bardzo mocną wizję. I wiarę, że jeśli ona się nie powiedzie, to znajdę rozwiązanie. W tej chwili Laboratorium Psychoedukacji, które współzakładałem, będzie obchodziło 40-lecie istnienia. To był pierwszy w tej części Europy ośrodek psychoterapii. Już nie ja go prowadzę, ale mam z nim ciągłą profesjonalną łączność. W „dobrze funkcjonującym peerelu” powstał rozwijający absolutnie pod prąd tamtej rzeczywistości ośrodek wprowadzający humanistyczną, amerykańską psychologię do praktyki komercyjnej. Był to szalony pomysł, jednak byłem głęboko przeświadczony, że buduję przyczółki na „lepszą przyszłość”, że to zadziała. Nie tworzyłem wówczas jakiś alternatywnych planów, tylko wierzyłem, że jeśli to nie zadziała, to znajdę jakiś inny sposób realizacji moich wartości.

Znam bardzo wiele osób zmęczonych pracą, rzeczywistością, ale nie bardzo wiedzących, jak wdrożyć w życiu zmiany. Jak ułożyć sobie ich plan?
Myślę, że, będę tutaj w zgodzie z badaczami karier, dróg życia ludzi samorealizujących się, liderów, mówiąc, że warto planować, ale często nie realizujemy tych planów. Wiedzą to stratedzy wojenni. Rzadko podczas bitwy, czy wojny jest realizowany plan strategiczny, który sobie ułożyli, co nie znaczy, że nie należy planować. Siły specjalne, czy ratownicze, czy współcześni przedsiębiorcy działający w „mgle wojny biznesowej” tworzą wręcz wiele scenariuszy, od trzech do pięciu wariantów, wiedząc, że ten, który będą realizowali, to będzie szósty wariant. Odpowiadam tak ogólnie, żeby powiedzieć, że tym planem B jest coś, co się wyłoni, jeżeli znamy swój azymut. Plan B dla czegoś, co robię, nie jest ciągiem konkretnych rozwiązań, tylko kierunkiem. Chcemy wydać książkę pod tytułem „Prawdziwa Północ”, którą napisał Bill George, harwardzki profesor badający kariery ludzi, którzy dochodzą do prawdziwego przywództwa, samorealizacji w różnych obszarach mający zazwyczaj w połowie drogi, drogi liczonej na 90 lat, czyli gdzieś koło 45. roku życia, bardzo poważny zwrot. Zmieniają w tym wieku zawód, a przynajmniej pracę. To nie są ludzie, którzy mają plan B, tylko ludzie, którzy mają swój azymut, mają jak to nazywa autor - „prawdziwą północ”, coś, co jest dla nich ważne.

Właśnie, ale czym jest właściwie ten azymut, ta prawdziwa północ?
Ten azymut to wizje i wartości. Poprosiliśmy niedawno, odnoszącą spektakularny sukces polską pisarkę Katarzynę Bondę, aby podzieliła się z nami swoimi doświadczeniami - mamy platformę, na której ludzie, którzy są konsultantami albo indywidualnościami przede wszystkim w biznesie, opowiadają o swoich doświadczeniach. Bonda nagrała u nas godzinne wystąpienie - miało być półgodzinne, ale nie mogliśmy przestać jej słuchać. Opowiedziała nam o swoim życiu, o tym, jak doszła do tego, że jako pisarka literackich kryminałów jest milionerką. I Katarzyna Bonda stwierdziła, że teraz, kiedy patrzy wstecz, co było, gdy mieszkała w Hajnówce, potem, gdy pracowała w redakcji w Białymstoku, co było, gdy się przeniosła do Warszawy, dochodzi do wniosku, że w pewnym monecie - niezależnie od tego, czy to dotyczyło pracy, czy mieszkania w odpowiedniej miejscowości, czy modelu związków - wiedziała przede wszystkim czego nie chce. To się niebywale spodobało naszej publiczności, w większości kobiet - one były tym wystąpieniem zachwycone. Mamy szereg wpisów pod tym jej wystąpieniem. U Katarzyny Bondy w miejsce tego, co się nazywa planem B, było niekoniecznie pytanie, co jeszcze mogę robić, tylko świadomość tego, czego naprawdę robić nie chcę. Ta opowieść jest zgodna z tym, co nam się wydaje paradoksalną realistyczną psychologią projektowania swojego życia w nieprzewidywalnym świecie.

Tylko znam wiele takich osób, które wiedzą dokładnie, czego nie chcą robić, ale nie potrafią tego zmienić. Tkwią w marazmie narzekając. Z czego to wynika?
Każdy z nas zna takie osoby. I wynika to z bardzo różnych przyczyn: czasem są to okoliczności, które te zmiany udaremniają, a czasem to brak odwagi - ludzie się różnią i profilem osobowości i temperamentem, różnymi uwarunkowaniami, w jakich żyją. Pop psychologia, którą się nie zajmuję, ma na wszystko odpowiedź i na wszystko ma receptę. Ja mogę natomiast powiedzieć, że życie ludzkie jest bardzo złożone i wielouwarunkowane. Dlatego czasami na prosto zadane pytania nie ma prostych odpowiedzi. Nie wiem, czemu dana osoba robi coś, co jej nie odpowiada. Ona musi przyjść do mnie i po jednej do trzech sesji, które zajmują od godziny do półtorej, jestem w stanie dojść z nią do tego, czy ma jakiś zapisany skrypt na „nie życie”, czy „nie bycie sobą” gdzieś we wczesnym dzieciństwie, czy to brak wzorców odwagi w życiu, albo odwrotnie - świadomość jakiś porażek. Być może ktoś jej wcisnął, że jej się niewiele uda. Być może - jak większość Polek i Polaków - nie czytała takich historii, jak dzieci w amerykańskiej szkole o człowieku, który najpierw przetrwał trzy bankructwa biznesowe, potem trzy bankructwa w karierze społecznej, w międzyczasie miał depresję, a potem został prezydentem Abrahamen Lincolnem. Polacy żyją w kulturze, w której opowiadamy, co się nie uda, co się nie udało, mówimy o ofiarach - być może to rodzaj atrofii narodowej, kulturowej. Ale z drugiej strony - jestem Polakiem z mikrogenetycznymi źródłami skandynawskimi, a jednak odkąd pamiętam realizowałem wizje, które szły pod prąd - jakby to Herbert powiedział - a nie z prądem, z którym płyną śmiecie. Wymyślałem rzeczy „niemożliwe”, realizowałem je i oczyszczałem „zaśmiecony umysł.”

Wielu Polaków tak potrafi?

Pozostało jeszcze 70% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Dorota Kowalska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.