Jedyne "Nie te czasy" - wywiad z Maciejem Meleckim

Czytaj dalej
Fot. arc Maciej Melecki
Mateusz Demski

Jedyne "Nie te czasy" - wywiad z Maciejem Meleckim

Mateusz Demski

"Nie te czasy. Utwory nieznane" to książka zawierająca niepublikowane utwory Rafała Wojaczka. Po ponad 45 latach od tragicznej śmierci mikołowskiego poety, prozaika, 67 wierszy i osiem opowiadań ujrzało w końcu światło dzienne. Zostały one odnalezione przez Macieja Meleckiego i Konrada Wojtyłę w Dziale Rękopisów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu. O odnalezionych utworach, twórczości i micie Rafała Wojaczka rozmawiamy z Maciejem Meleckim - dyrektorem Instytutu Mikołowskiego.

Po ponad 45 latach od tragicznej śmierci Rafała Wojaczka, 67 wierszy i osiem opowiadań zawartych w tomie "Nie te czasy. Utwory Nieznane", ujrzało w końcu światło dzienne. Zdecydował przypadek?
Maciej Melecki: Przypadek i nie przypadek. Badacze twórczości Rafała Wojaczka doskonale wiedzieli, że istnieje spora grupa wierszy zdeponowana w Dziale Rękopisów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu, która do tej pory nie została dokładnie przejrzana i zgłębiona. Nie zostały one wydobyte na światło dzienne, nikt po nie sięgnął. Wiedziony zatem taką wiedzą szykowałem się na tego rodzaju ekskursję od wielu lat, a optymalnym momentem okazała sesja naukowa, która odbyła się w październiku 2015 r. w ramach Festiwalu Literackiego im. Brunona Schulza w Ossolineum. Wówczas razem z Konradem Wojtyłą udaliśmy się do archiwum i postanowiliśmy dokonać kwerendy teczek pod kątem odnalezienia tych utworów.

Na co panowie natrafili podczas tej kwerendy? Tom "Nie te czasy" zdaje się porażać nie tylko siłą wspomnianych wierszy, a chyba przede wszystkim utworami prozatorskimi.
Zgadza się, już po pierwszym spotkaniu wiedzieliśmy, że mamy do czynienia ze sporą grupą nieznanych wierszy, jednak to, co nas do dzisiaj konsternuje to fakt, że natrafiliśmy na teczkę z nieznaną prozą Rafała Wojaczka. Okazało się to nieprawdopodobnie zaskakujące, ponieważ nie posiadaliśmy wcześniej jakiejkolwiek wiedzy na temat tych utworów. Do tej pory nikt w Polsce nie przypuszczał, że Wojaczek pozostawił po sobie taką ilość nieznanych opowiadań. Wszyscy myśleliśmy, że tom "Sanatorium" jest jedyną jego książką prozatorską, pokazującą niemałe spektrum fascynacji tematycznych i to, czemu oddawał się w samym akcie kreowania jednostkowego świata. Skoro więc ta sprawa pozostawała kompletnie nieruszona, pojawiła się przed nami perspektywa wydania obszernej książki nie tylko z wierszami, ale także z opowiadaniami.

Proza była zatem zaskoczeniem, ale badacze twórczości Wojaczka razem z panem zdaje się, że wiedzieli o istnieniu niepublikowanych wierszy. Wydaje się zatem, że wszystko było podane na tacy, pytanie, dlaczego te utwory wychodzą na światło dzienne dopiero po 40 latach?
Nie mam pojęcia. Być może większość czytelników i badaczy tej twórczości pozostała w stanie swoistej hipnozy. Utwory Wojaczka były wydawane od 2005 r. w różnych konfiguracjach, a w 2014 r. nakładem Biura Literackiego opublikowano Wiersze zebrane wraz z tomem "Sanatorium". To mogło wprowadzić w stan błogiego zadowolenia i lekkiego odurzenia, które to rzeczy, prawdopodobnie, uśpiły czujność. Ale mając świadomość, że w zasobach Ossolineum mogą się jeszcze skrywać pewne zaskakujące niespodzianki - pomyśleliśmy z Konradem Wojtyłą, że sami podejmiemy działania, aby temu wszystkiemu się baczniej przyjrzeć.

Czy "Nie te czasy" możemy zatem traktować, jako przysłowiową kropkę nad i? A być może archiwa wrocławskiego Ossolineum wciąż skrywają kolejne tajemnice, jak miało to miejsce w przypadku publikacji "Wilka" Marka Hłaski?
Wydaje mi się, że mamy do czynienia z definitywnym zamknięciem spuścizny Rafała Wojaczka. W swoich poszukiwaniach koncentrowaliśmy się na utworach, które wyglądały na ukończone lub też były brane pod uwagę przez samego autora. Wiele było też utworów, na jakie trafialiśmy, urwanych, przekreślonych, więc nie możemy mówić o nich, jako o pełnoprawnych, i takich nie braliśmy pod uwagę.

Czym jest zatem ta książka? Co może oznaczać dla fascynatów spuścizny Rafała Wojaczka?
Ta książka pokazuje niewyobrażalny, ogromny zakres literacki Rafała Wojaczka. Daje nam oszałamiającą liczbę tekstów - do tej pory zalegających w archiwach - biorąc pod uwagę bardzo krótki wiek autora, który zmarł nie skończywszy 26 lat. Są to teksty, które ewidentnie dopełniają oblicze tej twórczości, i pokazują zarazem nieprawdopodobny talent literacki jej autora. Nawet gdybyśmy upierali się przy podziale na teksty słabsze i lepsze - to wszystkie z nich zasługują na pilną uwagę. To twórczość jedyna w swoim rodzaju - jaskrawie odrębna, ukazująca radykalne podejście do języka literackiego, którym Wojaczek doskonale fechtował w różnych jego odmianach i, dzięki temu, sięgał w tak bardzo wielorakie rejony poezji. Z wiersza na wiersz przekraczał różnego rodzaju bariery: językowe, tematyczne, formalne, ale też prywatne, dotykające jego osoby.

Czy zatem możemy stwierdzić, że twórczość, a także mit Rafała Wojaczka są wciąż aktualne i żywe? Czy mimo upływu tylu lat oddziałują one jeszcze w dzisiejszych czasach?
"Nie te czasy" pokazują wielkość Wojaczka. Każdy kto zna jego dorobek i sięgnie po tą książkę z pewnością ulegnie zaaferowaniu tymi utworami ze względu na ich jakość, a także sensotwórcze napromieniowanie. Na pewno wywoła ona u fascynatów tej twórczości wysoką amplitudę jej odczytań. Natomiast sam mit może być jakoś zasilany na nowo, aczkolwiek o Wojaczku trudno mówić tylko jako o postaci, albowiem już od dawna bardziej jest postrzegany jako niezwykle ważny poeta, który w panteonie literatury polskiej zajmuje poczesne i wysokie miejsce. Wydaje mi się, że dziś już zdecydowanie bardziej rozczytuje się i odbiera jego osobę pod kątem czysto literackim, niż tym, jak żył i jakim był człowiekiem. Takie podejście ustanawia określoną rangę bardziej niż biografia, która jest kwestią absolutnie drugorzędną. "Nie te czasy" mają temu służyć. To nie jest książka o Rafale Wojaczku - to książka Rafała Wojaczka.

Jednak ten krótki wiek i niezwykle intensywnie przeżywane życie zawsze wywoływały gromkie emocje i wydawały się motorem napędowym, szczególnie dla młodego pokolenia odbiorców. Czy nurt, nazwijmy to "poetów wyklętych" wciąż może do nas przemawiać?
Twórczość takich poetów, jak Rafał Wojaczek, Ryszard Milczewski-Bruno czy Andrzej Bursa na pewno będzie dla młodych ludzi w jakiejś mierze niezwykle istotna. Ta poezja jest wypełniona elementami, które są błyskawicznie wchłaniane przez młodego człowieka. Są nimi niewątpliwie: bunt, niezgoda, postawa lekko autsajderska, a nawet gwałtowność - niekiedy ocierająca się o agresję - jeśli chodzi o wyrażanie kwestii bezpośrednio odnoszących się danej rzeczywistości. Oczywiście dla młodszych odbiorców będzie to zawsze przeżycie bardziej emocjonalne niż intelektualne, ale dzięki temu - niezależnie od czasów, w których żyjemy – poezja ta będzie wciąż odkrywana i czytana. To lektura obowiązkowa i poniekąd oczywista.

Mateusz Demski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.