Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Łapacze, handlarze i żywy towar. Niewolnictwo u zarania dziejów Polski

Czytaj dalej
Tomasz Borówka

Łapacze, handlarze i żywy towar. Niewolnictwo u zarania dziejów Polski

Tomasz Borówka

Długie są dzieje niewolnictwa na ziemiach polskich. Ich mieszkańcy przez wieki byli zwierzyną dla łowców niewolników, ale sami też zarabiali na handlu żywym towarem

Żelazna, niedomknięta obręcz z dwoma owalnymi otworami na końcach załamanych ramion jest jednym z licznych muzealnych eksponatów w Archeoparku Chotěbuz-Podobora, wartym zwiedzenia skansenie archeologicznym pod Czeskim Cieszynem, tuż przy naszej granicy (Chotěbuz to po polsku Kocobędz, Podoborę Oborą i Zwierzyńcem zwano). Powstał on na miejscu pradawnej osady położonej na wznoszącym się nieopodal Olzy wzgórzu. Niegdyś zamieszkiwała tam ludność kultury łużyckiej. Następnie zaś, we wczesnym średniowieczu, wznosił się tam jeden z warownych grodów słowiańskiego plemienia Golęszyców. Zdobyty, splądrowany i spalony pod koniec IX w. po Chrystusie - nie wiadomo przez kogo, choć za głównych podejrzanych uchodzą wojowie wielkomorawskiego księcia Świętopełka I - został ostatecznie porzucony przez mieszkańców w wieku XI. Jego los podzieliły inne grody Golęszyców, m.in. leżące już w dzisiejszych granicach Polski Lubomia i Międzyświeć. Po Golęszycach zaś ślad zaginął, choć geny tego ludu z pewnością przetrwały i posiada je wielu mieszkańców Śląska Cieszyńskiego, a prawdopodobnie także Górnego.

Jakie było przeznaczenie tego żelaznego przedmiotu? Bardziej sceptyczni archeologowie dopatrują się w nim zwyczajnych - no, może nie aż tak zwyczajnych, bo ciężkich przecież i masywnych - pęt dla bydła. Ale to znalezisko bywa też interpretowane inaczej: jako kajdany do krępowania ludzi. A myśląc ówczesnymi kategoriami - nie ludzi, tylko niewolników, tak jak bydło uważanych za żywy inwentarz. Żyjącym w wieku IX Golęszycom z całą pewnością nieobce jeszcze było straszliwe imię Awarów. Ci koczownicy terroryzujący od V w. nie tylko Europę Środkową niewielką różnicę widzieli pomiędzy bydłem a podbitymi, obróconymi w niewolników Słowianami.

Z tego co nam jednak wiadomo, jeszcze starożytni Rzymianie ze Słowianami się nie stykali. I nie tylko dlatego, że legiony nigdy nie podbiły krain na północ od Karpat (ten z nich, który zapędził się najdalej, dotarł tylko do Laurgaricio, czyli dzisiejszego Trenczyna na Słowacji, czego zadowoleni z siebie, dopiero co zwycięscy w bitwie z Germanami legioniści nie omieszkali upamiętnić okolicznościowym, wykutym w skale napisem). Owszem, Imperium Romanum łączyły kontakty handlowe z mieszkańcami ziem, na których powstać w przyszłości miała Polska. Istnieją jednak poważne wątpliwości co do tego, czy zamieszkująca tam wówczas ludność tzw. kultury przeworskiej była słowiańska. Bardziej przekonujące wydają się argumenty przeciwników takiej teorii, dopatrujących się pomiędzy Bałtykiem a Karpatami ludów germańskich, m.in. Wandalów. Przez ich ziemie wiodła nad brzegi Bałtyku sławna magistrala handlowa, popularnie dziś zwana szlakiem bursztynowym.

„Rzymianie kupowali nie tylko bursztyn” - pisze prof. Aleksander Krawczuk w swojej świetnej książce „Polska za Nerona”. „Chyba znacznie ważniejszą rolę gospodarczą odgrywały futra, skóry, żywe bydło, konie, zboża, może drewno - oraz niewolnicy. Znamy z czasów cesarstwa sporo imion ludzi przybyłych, także sprzedanych, zza Dunaju. Wskazują na pochodzenie germańskie, celtyckie, iliryjskie. Nie ma natomiast ani jednego, które można by podejrzewać o rodowód słowiański. To znamienne”.

Myliłby się jednak ten, kto by uważał, że to dopiero od wyrafinowanej cywilizacji Rzymian przejęli niewolnictwo prostoduszni i żyjący w zgodzie z naturą Germanie. W dzikim interiorze rozciągającym się poza ufortyfikowaną i opartą o Ren oraz Dunaj granicą Imperium niewolnictwo z dawien dawna kwitło w najlepsze. Nie omieszkał zauważyć tego rzymski historyk Publiusz Korneliusz Tacyt w swoim klasycznym traktacie „Germania”: „Przyszłego pana od niewolnika nie odróżniłbyś po żadnym rozpieszczeniu w wychowaniu”. Tacyt wspomniał też, że niewolnicy osadzani są przez panów na ziemi, że nie bywają przez swoich właścicieli maltretowani, zabijani zaś tylko w gniewie. Dodał jednak - i jest to wielce wymowne świadectwo pozycji społecznej germańskiego niewolnika - że za jego zabójstwo nie groziła żadna kara. Potwierdzają to zachowane relikty ustawodawstwa germańskiego.

Pod jarzmem koczowników

Nawet nie przez wieki, a przez całe tysiąclecia utrapieniem osiadłych ludów Europy były najazdy koczowniczych plemion zamieszkujących Wielki Step. Nawiasem mówiąc, wśród tych ostatnich byli i Sarmaci, chociaż ani ze Słowianami, ani szlachtą Rzeczypospolitej Obojga Narodów nic niemający wspólnego. Sarmackie rajdy na ziemie Cesarstwa opisywał rzymski historyk Ammianus Marcellinus: „zapuszczali się daleko i uprowadzali jako zdobycz mężczyzn, kobiety i bydło. Delektowali się widokiem popiołów spalonych gospodarstw i cierpieniem mieszkańców, mordując zaskoczonych i nie oszczędzając nikogo”. Swój zbójecki proceder sarmaccy łowcy niewolników uprawiać mieli pospołu z germańskimi Kwadami. Tym ostatnim przypisał w XVII w. Wespazjan Kochowski stolicę w śląskim Raciborzu. Ale prawdy raczej w tym nie więcej, niźli w sarmackim, starożytnym rodowodzie Sarmatów znad Wisły.

Hunowie, kolejny lud koczowniczych łupieżców i zdobywców, niepiśmienny, za to wściekle bitny i roztaczający grozę tak wielką, że wywołała sławetną Wielką Wędrówkę (bardziej pasowałoby tu określenie: ucieczkę) Ludów, wśród nieprzyjemnych zwyczajów miał nie tylko uprowadzanie jasyru, ale też wymuszanie od podbitych i uzależnionych plemion (en masse uważanych za niewolników) specjalnej daninybw formie kontyngentu kobiet. Obyczaj ten już po upadku Imperium Rzymskiego przejęli po nich Awarowie. Ci zostawili po sobie wyjątkowo złą (nawet na tle Hunów) pamięć wśród swych dawnych poddanych. A czasy Awarów to już okres, w którym na arenie dziejowej pojawiają się Słowianie - także na ziemiach polskich. „Co roku spędzają zimę u Słowian, biorą do łoża ich żony i córki, co więcej, Słowianie płacą im trybut, nie wspominając o innych obciążeniach” - zapisał frankijski kronikarz Fredegar. Nie ma się co dziwić, że legenda o smoku wawelskim i krakowskich pannach, których wredny gad się domagał (na pożarcie pono, choć widome by to było marnotrawstwo), wiązana bywa właśnie z Awarami i daniną w postaci hożych Słowianek. Jakieś ziarno prawdy może w tym tkwić - archeologowie badający przed II wojną światową kopiec Kraka, legendarnego pogromcy smoka, odnaleźli u samej jego podstawy awarskiego typu zapinkę.

Zakuwał Golęszyc, zakuli i Golęszyca?

Jednak Słowianie nie tylko jęczeli w niewolniczych okowach. Wróćmy bowiem do kajdan z Chotěbuza. Jak tam trafiły? Wiemy, że gród Golęszyców padł ofiarą napaści, że wzięto go szturmem i spalono, a ci z mieszkańców, którzy przeżyli, popaść musieli w niewolę. Być może więc odnalezione przez archeologów pęta są niemym świadectwem tragedii ludności. „Przypuszcza się bowiem [warto tu przywołać mistrzowskie pióro Janusza Roszki, nieżyjącego już niestety autora fenomenalnych reportaży historycznych poświęconych wczesnośredniowiecznej Polsce], że książęta wielkomorawscy poza szlachetnymi celami - jak utwierdzenie chrześcijaństwa i niepodległości Moraw - uprawiali po prostu handel niewolnikami. Był to niejako przemysł państwowy, przynoszący podstawowy dochód do książęcego skarbca. Niewolników musieli Morawianie szukać wśród pogan - inaczej bowiem weszliby w konflikt z Kościołem. A zresztą gorliwość neofitów nigdy by im na to nie pozwoliła. Wystarczyło tylko przekroczyć Karpaty, aby mieć towar... pogański i niezły jakościowo”.

Dalej dowiesz się:

- jakimi szlakami wywożono słowiańskich niewolników

- jak Piastowie handlowali niewolnikami

- jak handolwano niewolnikami w schrystianizowanej Polsce

Pozostało jeszcze 68% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Aktywujesz kod bez rejestracji

Odblokowujesz dostęp jednorazowo, tylko na tej przeglądarce. Jeżeli chcesz w przyszłości wrócić do tego artykułu, skorzystaj z opcji aktywacji kodu z rejestracją - zarejestruj się.

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i czytaj bez rejestracji" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

odzyskaj hasło

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i zaloguj się" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

Aby móc przetwarzać Twoje dane osobowe w postaci adresu e-mail dla celów przedstawiania informacji handlowych na temat naszych towarów lub usług za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej, prosimy Cię o wyrażenie poniżej wskazanych zgód.

Pamiętaj, w każdej chwili możesz cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Cofnięcie zgody nie wpłynie jednak na zgodność z prawem przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych przed wycofaniem zgody. Szczegóły dotyczące wycofania zgody znajdziesz w swoim profilu.

Administratorem Twoich danych osobowych jest spółka Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, ul. Domaniewska 45, 02-672 Warszawa. Szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych przez Polska Press oraz uprawnienia użytkowników Serwisu Polskatimes z tym związane zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez nas w szczególności w celu wykonania umowy (usługa świadczona drogą elektroniczną), w celach marketingowych w zakresie udzielonych zgód, jak też w innych celach marketingowych na podstawie naszego uzasadnionego interesu. Podanie przez Ciebie danych osobowych jest dobrowolne. Przysługuje Ci prawo do żądania od nas dostępu do swoich danych osobowych, prawo do ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych a także prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych. Więcej na temat Twoich uprawnień oraz celów przetwarzania danych przeczytasz w naszej Polityce Prywatności.

* Jeżeli klikniesz „Zaznacz wszystkie poniższe zgody” automatycznie zaznaczasz wszystkie zgody. Możesz też zaznaczyć lub odznaczyć każdą ze zgód z osobna.

** Zgoda wymagana.

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i zarejestruj się" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

Tomasz Borówka

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.