Lek z "marychą" za drogi. Niektórzy sięgają po zwykłą trawkę [MAPA]

Czytaj dalej
Agata Pustułka

Lek z "marychą" za drogi. Niektórzy sięgają po zwykłą trawkę [MAPA]

Agata Pustułka

W Polsce chorzy na stwardnienie rozsiane mogą od 2013 roku legalnie leczyć się lekiem zawierającym marihuanę, ale dostęp do niego utrudnia wysoka, zaporowa dla większości, cena. NFZ nie refunduje leku. Pacjenci zdobywają więc zwykłą, nielegalną, marihuanę i palą "trawkę", by m.in. uśmierzyć towarzyszące SM bóle oraz zmniejszyć sztywność mięśni. Specjaliści ostrzegają - to złe rozwiązanie.

Ostatnio pojawiły się informacje o programie leczenia marihuaną dziewięciorga małych pacjentów Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Okazało się, że ma bardzo dobry wpływ na dzieci z lekooporną padaczką. - Już nie informujemy o tym programie, bo został źle odebrany przez niektóre media. Rodzice sobie nie życzą, gdyż cała sprawa została uproszczona i poszedł przekaz, że dzieci ćpają - słyszymy od rzeczniczki szpitala Joanny Komolki.

A jak jest z chorymi na SM dorosłymi? - Ja akurat jestem w innym programie lekowym, ale od znajomych wiem, że konopie indyjskie mają dobry wpływ na ich funkcjonowanie - mówi Dariusz Morys, ze Stowarzyszenia Chorych na SM. Ma teraz 42 lata, ale choruje od lat 90. ubiegłego wieku.

Na SM chorują coraz młodsi (schorzenie jest diagnozowane nawet u nastolatków) i im młodsi pacjenci, tym częściej decydują się na zdobycie marihuany poza oficjalnym obiegiem, co nie jest trudne ani tak drogie jak dopuszczony do obrotu lek.

"Zioło" (nie) jest dobre na wszystko
W ogóle w grupie chorych 20-30-letnich wielu jest przekonanych, że "zioło" jest dobre na wszystko. Gdzieś usłyszą o leczeniu marihuaną i szukają do niej dostępu. Miałam już spotkania z naszymi podopiecznymi, którzy przyznają się do palenia "trawki" i mówią, że z niej nie zrezygnują. W tym przypadku można łatwo przekroczyć cienką czerwoną linię - twierdzi Karolina Kropornicka, prezes Śląskiego Stowarzyszenia Chorujących na SM "Sezam" z Gliwic, i dodaje: - Trzeba podkreślić, że także legalna, lecznicza marihuana nie jest lekiem dla wszystkich chorujących na SM. Powinna być stosowana w konkretnych, ściśle określonych przypadkach, o czym zawsze musi zdecydować lekarz - wyjaśnia.

O rezygnacji z leczenia legalną marihuaną w przypadku chorych decyduje cena: dawka miesięczna kosztuje ponad 2 tysiące złotych, a pacjent płaci z własnej kieszeni.

Prezes Kropornicka pośredniczyła ostatnio w sprowadzeniu leczniczej marihuany dla jednego z chorych. - Była dla niego bardzo wskazana, bo to chory z zaawansowaną postacią SM, a lecznicza marihuana zmniejsza u niego sztywność mięśni, niezwykle mocne bóle, poprawia nastrój - wyjaśnia prezes Stowarzyszenia. - To był jednak lek wskazany przez specjalistę po rozważeniu wszystkich innych terapeutycznych opcji.

Przesuwaj suwak na środku mapy i zobacz dane dotyczące stosowania marihuany na świecie w celach medycznych i prywatnych.




Chmurka lub dwie i człowiek czuje się lepiej
Pacjenci na forach dyskusyjnych bez problemów przyznają się do palenia marihuany. Mówią, że wreszcie uwolnili się na kilka godzin od bólu, mogą w nocy przespać 3-4 godziny, pooglądać telewizję albo choćby wyprostować nogi.

Pojawiły się informacje, że jointa na wieczór zapala nawet co dziesiąty chory na SM, choć oczywiście nikt tego nie zbadał. - Zacząłem palić około czterech lat temu, zaraz po tym, jak stwierdzono u mnie stwardnienie rozsiane. Muszę przyznać, że pierwsza korzyść, jaką odniosłem, wynikała po prostu z odurzenia - tzn. zapominałem o nękającym mnie problemie. Później zdałem sobie sprawę, że pomaga mi także zredukować spazmy i to przy dużo mniejszej dawce (chmurka lub dwie) - pisze jeden z chorych.

Inny wyjawia: - Za rok będzie lat 20, jak palę. Palę dobrą trawkę, w małych ilościach - wtedy czuję się wyśmienicie - cierpię w sumie "tylko" na spastykę, męczliwości, a gdy spalę za dużo, nogi się pode mną uginają - kiedyś przed chorobą tak nie miałem. Ha, teraz mogę palić bez wyrzutów sumienia - w końcu się leczę. Palcie i sami zbadajcie na sobie dawkę, która działa na was najlepiej.

Na SM choruje ok. 40 tys. Polaków. Najczęściej rozpoznawane jest u osób między 20. a 60. rokiem życia. W województwie śląskim chorych jest ok. 4,5 tys. SM jest chorobą, w przebiegu której nasz układ immunologiczny (odpornościowy) rozpoznaje elementy mózgu i rdzenia kręgowego jako nieprawidłowe i niszczy je. Głównym punktem ataku jest mielina, osłonka włókien nerwowych, której uszkodzenie spowalnia lub uniemożliwia przewodzenie informacji do poszczególnych części ciała.

Agata Pustułka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.