Łukasz Mikołajczyk, wojewoda wielkopolski: Wieszanie tęczowych flag przynosi odwrotny do zakładanego skutek

Czytaj dalej
Fot. Lukasz Gdak
Błażej Dąbkowski

Łukasz Mikołajczyk, wojewoda wielkopolski: Wieszanie tęczowych flag przynosi odwrotny do zakładanego skutek

Błażej Dąbkowski

- Jeszcze kilka tygodni temu niektórzy opozycyjni samorządowcy demonstracyjnie odmawiali przyjęcia czeków z kwotami, twierdząc, że to pieniądze bez pokrycia. Ostatecznie złożyli wnioski. Łącznie wszystkie wielkopolskie samorządy otrzymają 526 mln zł - mówi Łukasz Mikołajczyk, wojewoda wielkopolski.

W weekend TVP 3 Poznań poinformowała, że może pan zastąpić Dariusza Piontkowskiego na stanowisku ministra edukacji.

Łukasz Mikołajczyk: Tego typu informacje utwierdzają mnie w przekonaniu, że nie można wierzyć we wszystko, o czym informują media. Czasem pogoń za newsem jest tak duża, że fantazja wyprzedza rzeczywistość, tak też było w tym przypadku. Mam jeszcze wiele planów związanych z Wielkopolską. Od ponad pół roku pełnię funkcję wojewody wielkopolskiego, dlatego zdecydowanie bardziej odpowiada mi merytoryczna rozmowa o rzeczach związanych z tą funkcją.

Jak polityk zdecydowanie dementuje takie informacje, to często jest w nich ziarnko prawdy. Gdyby jednak otrzymał pan propozycję objęcia teki ministra? Jest pan przygotowany do kierowania ministerstwem, jako wieloletni pedagog, były senator, a dziś wojewoda.

Doświadczenie w oświacie i edukacji rzeczywiście mam spore, a ta dziedzina jest mi niezwykle bliska. Edukacja to z pewnością wyzwanie, które jest w sferze moich kompetencji zawodowych, ale na dziś cieszę się z miejsca, w którym jestem. Swoją wiedzę mogę wykorzystać w urzędzie wojewódzkim, pełniąc m.in. bezpośredni nadzór nad kuratorium oświaty.

Czytaj też: Sprawa grantów z WARP: Wojewoda wielkopolski zawiadomił prokuraturę, CBA i NIK. Marszałek Marek Woźniak zapowiada kontrole

Jak zareagowałby pan, gdyby wielkopolski kurator oświaty opowiadał publicznie o "wirusie LGBT"? Takie sformułowania padały z ust łódzkiego kuratora Grzegorza Wierzchowskiego, który kilka dni temu stracił pracę.

Gdyby takie słowa padły u nas, moglibyśmy na ten temat porozmawiać. Trudno odnosić się do hipotetycznych zdarzeń. Sam bardzo sobie chwalę współpracę z wielkopolskim kuratorium.

Ale od kilku miesięcy takie wypowiedzi płynące z obozu rządzącego i jego sympatyków stały się przykrą normą. Nie martwią pana ostatnie pobicia w Poznaniu, za którymi stoi brak otwartości na inność? Do napaści dochodziło z tak absurdalnych powodów, jak włosy pofarbowane na kolor różowy.

Nie zgodzę się z tezą, że wina leży po stronie obozu rządzącego, który reprezentuję. Nie wydaje mi się również, aby moje wypowiedzi w jakiś sposób kogoś obrażały, natomiast akty agresji w kierunku jakiejkolwiek osoby nie powinny mieć miejsca. To niedopuszczalne i naganne. Niestety w ostatnim czasie w przestrzeni publicznej widzimy coraz więcej akcji związanych z różnymi środowiskami. Niektóre z nich zawieszają tęczowe flagi na pomnikach, czy na terenie urzędu miasta Poznania. Wydaje mi się, że te działania przynoszą jednak odwrotny do zakładanego skutek. Jestem przekonany, że te same osoby, które ostatnio wieszały tęczowe flagi, byłyby oburzone, gdyby środowisko o odmiennych poglądach zrobiło to samo ze swoimi symbolami. Proszę zauważyć, że ostatnio nawet prezydent Jaśkowiak, z którym ideologicznie bardzo się różnimy, czuje niesmak, kiedy przy magistracie odbywają się tego typu eventy. Tolerancja, akceptacja i szacunek nie polegają na tym, że ktoś narzuca komuś określoną perspektywę i mówi: jak uważasz inaczej, to nie jesteś tolerancyjny i nie szanujesz innych. To błędna strategia i daleka od idei dialogu.

Jak będzie wyglądał wrzesień i rozpoczęcie roku szkolnego w Wielkopolsce? Jesteśmy przygotowani do stacjonarnego nauczania w czasie pandemii?

Wojewódzki Sztab Zarządzania Kryzysowego cały czas nad tym pracuje. Jesteśmy też po spotkaniach z wielkopolskim inspektorem sanitarnym, kuratorem oświaty oraz powiatowymi inspektorami sanitarnymi. Z dyrektorami szkół też rozmawialiśmy, organizując dla nich specjalne webinarium.

Jakie nastroje panują wśród dyrektorów?

Różne. Niektórzy podchodzą ze sporym entuzjazmem do tradycyjnego nauczania i do powrotu do szkół, ale oczywiście są też tacy, którzy zgłaszają pewne obawy. Warto jednak pamiętać, że każdy z dyrektorów ma dużą swobodę w kreowaniu organizacji pracy w swojej placówce. Nikt nie wskazuje i nie narzuca, że przerwy i zajęcia muszą odbywać się w tym samym czasie, czy lekcje muszą trwać 45 minut. Można stosować wiele rozwiązań, które mogą zapobiec zakażeniom, np. organizując lekcje dla jednej klasy w jednym pomieszczeniu. Jestem przekonany, znając wielu dyrektorów, że będą w pełni przygotowani, by rozpocząć rok w sposób tradycyjny. Jeśli później pojawią się problemy, będzie można skorzystać z dwóch innych rozwiązań, czyli modelu hybrydowego i całkowicie zdalnego.

Część samorządów i samych nauczycieli punktuje ministerstwo, zwracając uwagę, że nie zadbano o bezpieczeństwo nauczycieli, a całą odpowiedzialność znów zepchnięto wójtów, burmistrzów i prezydentów.

Obawy samorządowców nie są w tym przypadku uzasadnione. Oczywiście powrót do szkół jest tematem szerokiej debaty publicznej, ale proszę zauważyć, że znaczna odpowiedzialność w tym zakresie spada na inspektorów sanitarnych. Zwróćmy uwagę na to, że w każdym powiecie czy gminie sytuacja jest inna, co wymaga lokalnego spojrzenia i określonych działań na szczeblu samorządowym.

W Wielkopolsce przybywa zakażeń koronawirusem, a jednocześnie niedawno rząd ogłosił, że nie będzie zwiększał liczby szpitali jednoimiennych. W całym kraju ma ich funkcjonować 15-16. Czy poznański szpital zakaźny będzie wydolny na jesień?

Obecnie ministerstwo zdrowia pracuje nad zmianami systemowymi, które będą miały na celu ograniczenie zakażeń. Oczywiście głównym problemem okresu jesienno-zimowego będzie rozróżnienie grypy i przeziębienia od COVID-19. Dlatego wzmocniona zostanie rola lekarzy rodzinnych, którzy po wywiadzie będą kierowali pacjentów na testy. Ale to nie są jedyne działania. Chcemy, by w każdym szpitalu powiatowym pojawiły się wyodrębnione izolatki dla pacjentów z koronawirusem. Nasz szpital jednoimienny w Poznaniu powinien zatem wystarczyć, to w końcu jedna z największych placówek w Polsce. W tej chwili zajętych jest niespełna 30 procent łóżek w całej Polsce. Zwiększymy też liczbę zespołów transportowych COVID-19.

Czytaj też: "Młodsza córka dopytuje, kiedy koronawirus się skończy". Jak wygląda praca wojewody Łukasza Mikołajczyka w czasie pandemii? [ZDJĘCIA]

Powołał pan wielkopolski zespół do spraw COVID-19.

Od marca, czyli od początku pandemii w Polsce zbieramy uwagi i wypracowujemy wnioski dotyczące sytuacji w naszym regionie. Będziemy je wdrażać w życie. Jednym z wypracowanych rozwiązań będzie stworzenie laboratoriów w innych częściach Wielkopolski, na północy i południu, by nie wozić wymazów specjalnie do Poznania. To ułatwi logistykę.

Spodziewa się pan w najbliższych czasie włączenia kolejnych powiatów do strefy żółtej lub czerwonej?

W tej chwili nikt nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Obecnie mamy dwa powiaty w strefie żółtej – ostrzeszowski i ostrowski. Jeśli będą się pojawiać ogniska np. w dużych firmach, podobnie jak w tych powiatach, będziemy zmuszeni reagować.

W lutym w urzędzie wojewódzkim odbyła się konferencja, podczas której minister rozwoju Jadwiga Emilewicz zapowiedziała, że do końca czerwca nastąpi wybór pracowni architektonicznej, a do końca 2020 r. przygotowany zostanie projekt architektoniczno-budowlany dworca PKP w Poznaniu. Co się dzieje obecnie z obiecywaną inwestycją?

PKP podtrzymuje ustalenia poczynione na początku roku. Obecnie czekamy na podpisanie porozumienia między PKP a miastem w sprawie współpracy przy realizacji inwestycji, m.in., jeśli chodzi o plac dworcowy.

Inwestycjom lokalnym miały też przysłużyć się czeki, które przed wyborami prezydenckimi politycy obozu rządzącego rozdawali samorządowcom. Wielu z nich nie wierzyło, że otrzyma środki.

Przypomnę, że jeszcze kilka tygodni temu niektórzy opozycyjni samorządowcy demonstracyjnie odmawiali przyjęcia czeków z kwotami, twierdząc, że to pieniądze bez pokrycia. Ostatecznie złożyli wnioski. Łącznie wszystkie wielkopolskie samorządy otrzymają 526 mln zł. To oznacza rozwój Wielkopolski, ale też potwierdza wiarygodność rządu, który, podobnie jak w przypadku innych programów, zrealizował składane deklaracje. Środki będą przeznaczone wyłącznie na inwestycje, takie jak poprawa infrastruktury drogowej, budowa żłobków czy przedszkoli, kanalizacji. Samorządowy pieniądze otrzymają już we wrześniu.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Błażej Dąbkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.