Mój dzień w twierdzy Hemingwaya. W willi na Key West nie może dziś mieszkać nikt. Nikt poza 54 kotami

Czytaj dalej
Fot. Joanna Weryńska
Joanna Weryńska

Mój dzień w twierdzy Hemingwaya. W willi na Key West nie może dziś mieszkać nikt. Nikt poza 54 kotami

Joanna Weryńska

Joanna Weryńska, dziennikarka z Krakowa, jako pierwsza zobaczyła na Key West, w willi Ernesta Hemingwaya, malutką sztuczną choinkę, przy której sławny pisarz spędził, w szpitalu, swoje ostatnie Boże Narodzenie. Przez 56 lat przechowywała ją zakonnica z kliniki Mayo. Na początku grudnia zwróciła ją żonie zarządcy willi Hemingwaya.

WKey West nic nikogo nie dziwi. Koguty gdaczą na ulicach. Do biura idziesz załatwić sprawę w kąpielówkach i klapkach, a świąteczne lampki wiszą na palmach.

Przyjechałam tu na początku grudnia. Chciałam popływać w turkusowo-błękitnym oceanie, pooglądać rafy koralowe, wygrzewać się w tropikalnym słońcu i pisać książkę. Chciałam zapomnieć o chorobie bliskiej mi osoby i zimie. Magia świąt sama mnie znalazła na tej tropikalnej wyspie na końcu: autostrady US-1, Stanów Zjednoczonych, Florydy i świata.

Na końcu świata

Dzięki tej magii i wszędobylskim kotom dowiedziałam się, jak świąteczny czas spędzał sławny pisarz Ernest Hemingway. Poznałam historię maleńkiej choinki, która towarzyszyła mu w czasie jego ostatnich świąt Bożego Narodzenia. Wiem też, kto obecnie ma prawo spać w sypialni Hemingwaya.

Bo chociaż autor „Starego człowieka i morza” zmarł ponad pięćdziesiąt lat temu, obecność jego ducha czujesz na tej wyspie, o wymiarach zaledwie 3 na 6 kilometrów, na każdym kroku. W jego pięknej, kolonialnej willi tutaj wszystko jest tak, jakby pisarz wypłynął powędkować i za chwilę miał wrócić. Ukochane koty czekają i tęsknią.

Tylko one są pełnoprawnymi lokatorami willi Hemingwaya na Key West, wyspie, którą poza noblistą kochali piraci, prezydent USA Harry Truman i prawie trzydziestu zdobywców nagrody Pulitzera.

Nic dziwnego. W tym małym skrawku raju drzemie tajemnicza energia, która powoduje, że wszystko jest możliwe. Według legendy, nad Key West ciąży indiańska klątwa. Ten, kto choć raz tu przybędzie, do końca życia będzie chciał tu wrócić. Ja już jej uległam. Nie tęsknię za zimnym Krakowem ani resztą świata zgodnie z napisem na tablicy przed wjazdem do miasta (tuż za niesamowitym siedmiomilowym mostem przez Ocean Atlantycki):,,Zostaw swoje kłopoty przed wyspą - odbierzesz je nietknięte, jak będziesz wracał”.

Spotkanie z duchem

Chociaż przyjechałam spisywać materiał do książki o Paryżu, nawet nie zdążyłam rozpakować walizki, gdy na tarasie pojawił się gość. Kotka Koko. Usiadła przede mną i nie odstępowała na krok. Jakby chciała powiedzieć ,,Nie pisz o Paryżu. Odwiedź błogosławione koty”.

Następnego poranka, mimo tropikalnego deszczu, zaopatrzona w kiełbasę kupioną w polskim supermarkecie tu, na Key West, zapukałam do furtki w bramie domu Hemingwaya.

Otoczona masywnym murem elegancka willa znajduje się dwa kroki od domu autorów Key West, w którym się zatrzymałam. Czekałam chwilę, zaglądając przez mur i od razu zrozumiałam, że ten dom jest dowodem na to, iż Hemingway uległ indiańskiej klątwie. Najpierw odwiedził wyspę za namową przyjaciela, też pisarza Johna Dosa Passosa. Trochę powędkował i w 1928 roku zostawił Paryż dla Key West.

Furtka wreszcie się otworzyła i zobaczyłam w niej Ernesta Hemingwaya. Słowo daję. Siwa broda, nieco brzuszka, ten sam wzrost. Sobowtór pisarza przedstawił się jako David Gonzales, zarządca domu Ernesta Hemingwaya przy 903 Whitehead Street, wieloletni przyjaciel rodziny pisarza i sąsiad noblisty zza płotu.

- Jako chłopiec patrzyłem na dom Hemingwaya co rano jedząc płatki śniadaniowe przy kuchennym oknie w domu moich rodziców. Wiedziałem, że mam sławnego sąsiada. Dziadek powtarzał jednak, że nieważne, kto tu mieszka. Najważniejszy jest fakt, iż ten dom zbudowany jest na najwyżej położonej, najbezpieczniejszej części wyspy. W Key West trzy najbezpieczniejsze punkty to latarnia morska, cmentarz i ten dom. Według indiańskich wierzeń, znajduje się tu vortex, czyli kumulacja niezwykłej energii - wyjaśnia David Gonzales, który po latach patrzenia na willę, spędza tu każdy dzień. Zarządca domu Hemingwaya ma pełne ręce roboty.

Czytaj więcej:

  • Zdjęcie z rybą lepsze niż z żoną?
  • Jak wygląda gabinet Hemingweya? 
Pozostało jeszcze 70% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Joanna Weryńska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.