Narodziny Bożego Narodzenia

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Maria Mazurek

Narodziny Bożego Narodzenia

Maria Mazurek

Ksiądz prof. Józef Naumowicz, historyk literatury wczesnochrześcijańskiej, mówi dlaczego przyjęto datę 24 grudnia za dzień narodzin Jezusa. - Nie jest to jednak istotne z punktu widzenia wiary - dodaje

Kiedy urodził się Jezus?

Nie wiemy, bo Biblia na ten temat milczy. To nic dziwnego, bo w starożytności nie rejestrowano urodzeń dzieci, nie zapisywano tych dat, nie świętowano ich. Zwłaszcza w tradycji żydowskiej nie znano takich obchodów. To jedna z przyczyn, że także Boże Narodzenie zaczęto obchodzić dopiero w IV wieku. Wczesne chrześcijaństwo bowiem, ustalając święta, wzorowało się na tych ze Starego Testamentu.

I stąd pierwsze chrześcijańskie święta: Wielkanoc obchodzona w Paschę i Zesłanie Ducha Świętego obchodzone w Pięćdziesiątnicę?

Tak. I co siedem dni mamy niedzielę, jak Żydzi co tydzień mieli szabat. Tylko oni w całym ówczesnym świecie mieli święto co siedem dni. Chrześcijanie przejęli ten zwyczaj, tylko szabat zamienili na niedzielę - na pamiątkę zmartwychwstania Chrystusa. Jeśli chodzi o ustalenie daty Bożego Narodzenia, chrześcijanie nie mogli „zainspirować” się żadnymi obchodami ze Starego Testamentu. A skoro nie wiedzieli, kiedy urodził się Chrystus, musieli wybrać jakąś umowną datę.

Dlaczego akurat tę? Ewangelia mówi o tym, że kiedy rodził się Jezus, pasterze wypasali owce. Już to wyklucza datę grudniową.

Niekoniecznie. W Palestynie śnieg pada raz na kilkanaście lat, a w grudniu nie ma niskich temperatur. Bywa, że o tej porze roku jest na tyle pogodnie, że można wyprowadzać owce na wypas. Ale to sprawa drugorzędna; rzeczywiście nie mamy dowodów na to, że Jezus urodził się w grudniu. W IV wieku, kiedy w Kościele zaczęto obchodzić Boże Narodzenie, nie poszukiwano nawet historycznej daty - chodziło o to, żeby wybrać czas, który najlepiej symbolizuje to wydarzenie. A człowiek starożytny częściej niż my patrzył w niebo. Żył zgodnie z rytmem pór roku i dnia. To życie w zgodzie z naturą i astronomią znalazło wyraz w datach innych świąt, na przykład święto Paschy obchodzono w pierwszą pełnię Księżyca po równonocy wiosennej.

Do Bożego Narodzenia „pasowało” więc przesilenie zimowe?

Tak. Ono zaś w kalendarzu rzymskim wypadało 25 grudnia. Nie ma lepszego momentu w ciągu roku, by celebrować narodziny Chrystusa. Do przesilenia wzrastają ciemności, dni stają się coraz krótsze. Coraz więcej mroku, coraz mniej światła. Jakbyśmy dochodzili do ściany. I wtedy wszystko się odwraca. Ciemność zaczyna przegrywać. Przychodzi światłość, stopniowo opanowuje obszary nocy. To znakomita naturalna ilustracja tego, czym jest przyjście na świat Zbawiciela. Już prorocy, zapowiadając narodziny Chrystusa, wiązali je z nadejściem światła, wyjściem z mroku. Mówili o wzejściu niezwykłej gwiazdy, pojawieniu się „słońca sprawiedliwości”, „światła na oświecenie pogan”. I oto „przyszła światłość na świat” - jak pisze Ewangelia świętego Jana o narodzinach Jezusa.

Wiemy jednak, że nie tylko w tradycji judeo-chrześcijańskiej rytm Słońca, Księżyca, pór roku i dnia był ważny. I chyba nie tylko chrześcijanie uznali 25 grudnia za „świetlistą” datę?

Tak, panuje fałszywe przekonanie, że w tym dniu obchodzono różne święta pogańskie: narodziny Słońca Niezwyciężonego w Rzymie, narodziny Mitry w kulturze indoirańskiej czy Horusa w Egipcie. Ale to błędna opinia.

Część badaczy twierdzi - właściwie to dominujący pogląd - że Kościół wybrał tę datę, aby zastąpić święto pogańskie, zniechęcić ludzi do czczenia pogańskich bóstw.

Prześledziłem chyba wszystkie możliwe starożytne teksty, jakie mogły mieć związek z powstaniem Bożego Narodzenia. Żaden z nich nie mówi, że wybranie daty 25 grudnia miało jakikolwiek związek z obchodami narodzin Horusa czy Mitry. Także święto narodzin Słońca Niezwyciężonego nie było w IV wieku tak ważne, jak się dziś uważa. Kościół nie musiał z nimi walczyć ani starać się ich zastępować. Nigdy nie miał jakiejś obsesji na punkcie tych obchodów, nie czuł ich zagrożenia, bo nie były one szerzej znane.

Gdyby miał ustanawiać Boże Narodzenie w miejsce pogańskiego święta, wybrałby kilkanaście „groźniejszych” dat, choćby Nowy Rok, przed którym rzeczywiście ówcześni kaznodzieje ostrzegali - bo tego dnia urządzano huczne zabawy, pijatyki, parady i maskarady, podczas których zakładano maski pogańskich bogów. Ale tak było w Nowy Rok. Natomiast rzymskie obchody 25 grudnia były zupełnie marginalne. Stąd nie można wciąż powtarzać starej tezy, że Boże Narodzenie powstało po to, by je zastąpić i że nawet przejęło z nich wiele elementów. To teza zupełnie nieprawdziwa z historycznego punktu widzenia. Dziwię się, że tak łatwowiernie jest akceptowana. Chrześcijaństwo lubi się wypowiadać w kulturze danego czasu, ale w tym przypadku nie musiało sięgać do jakichś pogańskich wzorców.

Boże Narodzenie zaczęto obchodzić w IV wieku.

Początkowo w Betlejem. W 328 roku odbyła się inauguracja bazyliki zbudowanej tam nad Grotą Narodzenia. I wtedy też, po raz pierwszy, obchodzono tam święto narodzenia Jezusa, zwane Epifanią, czyli Objawieniem. Uroczystości zaczynały się w wigilię, czyli w przeddzień święta po południu - pielgrzymi i biskup Jerozolimy gromadzili się na polach, na których Anioł obwieścił pasterzom narodzenie Jezusa. Później wszyscy przechodzili w procesji do bazyliki w Betlejem, gdzie schodzili najpierw do groty, by tam modlić się w miejscu narodzenia. Potem przez całą noc trwały modlitwy w bazylice, centralnym punktem była msza święta. To nasza pasterka. Tak więc Wigilia i pasterka sięgają swymi korzeniami początków święta narodzenia Jezusa, jakie powstały w Betlejem niemal 17 wieków temu. W tych uroczystościach w 383 roku brała udział hiszpańska pątniczka Egeria. Ona zostawiła ich dokładny opis.

Egeria wspomina, ile osób uczestniczyło w tych uroczystościach?

Wspomina, że było bardzo dużo uczestników. Na to święto do Betlejem przyjeżdżali pielgrzymi nie tylko z całej Palestyny, ale też z Egiptu, Syrii i innych regionów. Zarówno świeccy, jak też mnisi, bo księża zostawali w swych parafiach. Ciekawe, że to święto szybko się przyjęło i wkrótce było znane w całym Kościele. Chrześcijaństwo potrzebowało niemal czterech wieków, by „dojrzeć” do tego święta i je ustanowić, natomiast później bardzo szybko je przyjęło. Nie zostało ustanowione odgórnie, by na przykład wyprzeć pogańskie święto. Powstało w sposób naturalny jako święto czysto chrześcijańskie i bardzo bliskie chrześcijańskiemu duchowi, dlatego tak szeroko się upowszechniło. Można je porównać do Święta Miłosierdzia: zostało ustanowione w 2000 roku przez Jana Pawła II, czyli 16 lat temu, a dziś jest znane w całym świecie chrześcijańskim, jakby istniało od zawsze.

W Betlejem Boże Narodzenie obchodzono jednak 6 stycznia.

Taka była lokalna tradycja. Już kilka lat później w Rzymie świętowano je 25 grudnia. Ta data przyjęła się powszechnie, gdyż była wymowna, głęboko znacząca i dobrze wpasowywała się w kościelny układ świąt.

Boże Narodzenie w Rzymie świętowano 25 grudnia już niedługo po tym, jak pasterki zaczęły odbywać się w Betlejem. Kiedy konkretnie? I co wiemy o rzymskich obchodach?

Boże Narodzenie w Rzymie obchodzono już w 336 roku, a w drugiej połowie IV w. już w całej Italii, Galii i Hiszpanii, a także w Afryce Północnej. Ciekawe, że najwięcej kazań na Boże Narodzenie pozostawił św. Augustyn, biskup Hippony - to miasto w dzisiejszej Algierii. Na drugim miejscu, jeśli chodzi o ilość kazań, plasuje się papież Leon Wielki, dalej Piotr Chryzolog i inni wielcy biskupi IV-V wieku. Papież Grzegorz Wielki około 600 roku wprowadził zasadę, że adwent poprzedzający Boże Narodzenie ma obejmować cztery niedziele.

Święto Bożego Narodzenia od początku było lubiane, uroczyste, popularne. Miało też swój wymiar rodzinny i obyczajowy. Stąd towarzyszyły mu coraz bogatsze obrzędy, zwyczaje i symbole. Chociaż to dopiero średniowiecze wprowadziło żłóbek i szopki, na przełomie średniowiecza i renesansu pojawiła się choinka, potem - w niektórych regionach - także łamanie się opłatkiem. Z tymi świętami wiązało się także obdarowywanie prezentami. Skoro czujemy się obdarowani przez Boga, chcemy tym światłem i radością dzielić się z innymi. Świetnie w tę ideę wpisują się podarki na gwiazdkę, Święty Mikołaj, Szlachetna Paczka czy inne akcje charytatywne.

Najstarsza z tych tradycji to budowanie szopek?

Wprowadził ją Franciszek z Asyżu w roku 1226. Wcześniej sam był w Betlejem, choć wtedy podróże tam były praktycznie niemożliwe - Palestyna była już w rękach muzułmanów. Chciał więc przenieść kawałek tego Betlejem w inne miejsca, odtworzyć je. Od niego pochodzi tradycja, by w kościołach i domach urządzać żłóbek, kłaść figurkę Jezusa, ustawiać obok zwierzęta. To ma nas prowadzić do tego, by nasze domy i my sami stawali się, jak mówił św. Franciszek, drugim czy nowym Betlejem, w którym rodzi się, czyli staje się bardziej obecny, Zbawiciel świata, a wraz z Nim napełnia nas więcej pokoju, nadziei.

Prawdopodobnie Jezus urodził się cztery do sześciu lat wcześniej, niż wynika z naszej rachuby. Nie ma to większego znaczenia

A skąd wzięła się choinka?

Roślinne ozdoby towarzyszyły Bożemu Narodzeniu od początku. Natomiast od XIII wieku były znane przedstawienia o raju oraz o kuszeniu Adama i Ewy, które urządzano przed świętami na przykościelnych placach. Rekwizytem tych przedstawień było zielone drzewo obwieszone owocami, które symbolizowało rajskie drzewo życia. Ono jest prawzorem choinki. Zwyczaj przynoszenia do domów i ozdabiania choinek jest spuścizną po tych średniowiecznych przedstawieniach. Przyjął się prawdopodobnie w XV wieku - zachował się dokument z 1492 roku, z katedry w Strasburgu, potwierdzający kupno na Boże Narodzenie jodeł do kościołów w mieście. To były świąteczne drzewka, nasze choinki.

Nie wiadomo, którego dnia urodził się Jezus. A czy możemy określić rok? Dionizy Mniejszy ustalając w VI w. aktualną rachubę lat, pomylił się…

Nie pomylił się, bo nie prowadził żadnych badań historycznych. Przyjął przy-bliżoną datę narodzenia Jezusa, która jednak pasowała do jego rachuby wielkanocnej. Ale także dziś, mimo dokładnych badań historycznych, nie potrafimy precyzyjnie tej daty określić. Nie jest to również istotne z punktu widzenia wiary. Ważne natomiast i możemy się z tego cieszyć, że do dzisiaj liczymy nasze lata od narodzenia Jezusa. I że jest to najbardziej popularna w świecie rachuba lat. Nawet jeśli nie wiemy dokładnie, w jakim dniu narodził się Jezus, Jego narodziny świętujemy uroczyście 25 grudnia. I to jest wielki dzień dla nas. To moment szczególnego przeżycia duchowego, ale także szczególnego działania Boga dziś.

Maria Mazurek

Jestem dziennikarzem i redaktorem Gazety Krakowskiej; odpowiadam za piątkowe, magazynowe wydanie Gazety Krakowskiej. Moją ulubioną formą jest wywiad, a tematyką: nauka, medycyna, życie społeczne. Jestem współautorką siedmiu książek, w tym czterech napisanych wspólnie z neurobiologiem, prof. Jerzym Vetulanim (m.in. "Neuroertyka" i "Sen Alicji"), kolejne powstały z informatykiem, prof. Ryszardem Tadeusiewiczem i psychiatrą, prof. Dominiką Dudek. Moją pasją jest łucznictwo konne, jestem właścicielką najfajniejszego konia na świecie.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.