Nie mówmy o "zabijaniu nienarodzonych", a terminacji ciąży - mówi Anna Stolaś, psycholożka i położna z poznańskiego szpitala

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Gdak
Błażej Dąbkowski

Nie mówmy o "zabijaniu nienarodzonych", a terminacji ciąży - mówi Anna Stolaś, psycholożka i położna z poznańskiego szpitala

Błażej Dąbkowski

- Położna nie komentuje decyzji kobiety, nie wskazuje jej, że coś jest dobre lub złe, ale towarzyszy jej w ekstremalnej sytuacji. Pomimo możliwości skorzystania z odmowy asystowania przy zabiegu zakończenia ciąży położne nie robią tego - tłumaczy w rozmowie z "Głosem" Anna Stolaś, psycholożka i położna z Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu.

Co pani myśli słysząc, że "ewentualny dyskomfort psychofizyczny kobiety" związany z urodzeniem dziecka z letalnymi wadami rozwojowymi nie może być przesłanką do "zabijania nienarodzonych"?

Anna Stolaś: Bardzo ważny jest sam język jakiego używamy, rozmawiając. Kiedy rozmawiam jako psycholog z kobietą czy parą, używam języka, którym mówią oni sami. Oni mogą zdecydować, czy mówią o sobie jako o rodzicach, a o płodzie mówią dziecko, Marcysia, chory synek. Jednak zarówno w debacie publicznej, jak i w trakcie naszej rozmowy uważam, że powinniśmy posługiwać się obowiązującym językiem medycznym, w którym nie istnieje określenie "zabijania nienarodzonych" a terminacja ciąży, zabieg aborcji. Do momentu urodzenia w macicy rozwija się płód, który dopiero po urodzeniu określamy mianem noworodka. Język jest bardzo ważny. Jeśli chodzi o opinie polityków, nie oczekuje od nich eksperckiej wiedzy w temacie aspektów psychologicznych czy medycznych terminacji ciąży z powodu letalnych wad płodu. Oczekuje jednak korzystania z opinii ekspertów, do których mają dostęp i o które mogą poprosić lub je zlecić.

Pani jest jednym z nich, bo jako psycholożka i położna pracuje na co dzień z kobietami, które skorzystały z prawa do przerwania lub straciły dziecko.

- Położna nie komentuje decyzji kobiety, nie wskazuje jej, że coś jest dobre lub złe ale towarzyszy jej w ekstremalnej sytuacji. Pomimo możliwości skorzystania
Łukasz Gdak Anna Stolaś, psycholożka i położna z Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu.

Jako psycholog uważam, że opieka medyczna nad kobietą w okresie diagnostyki, potwierdzenia letalnej wady u płodu, podejmowania decyzji o utrzymaniu bądź zakończeniu ciąży jest pracą zespołu wielospecjalistycznego. Biorą w niej udział lekarz położnik, neonatolog, genetyk, położna, psycholog, pracownik socjalny, czasem duchowny jeśli kobieta sobie tego życzy. Od polityków oczekiwałabym korzystania ze specjalistycznej wiedzy, jaką posiadają takie interdyscyplinarne zespoły. I nie zapominania o tym, że choć temat jest bliski wszystkim (choćby dlatego, że każdy z nas jest czyimś dzieckiem), argumenty emocji, przeczucia, czy nie poparte nauką/doświadczeniem przekonania nie mogą mieć miejsca.

Co przeżywają kobiety, które ze względu na uszkodzenie płodu zdecydują się na terminację ciąży?

To bardzo trudne pytanie i nie da się na nie jednoznacznie odpowiedzieć, nie dokonując uogólnień. Reakcja może zależeć od tygodnia ciąży, od przeszłości położniczej kobiety ale i od miejsca, sposobu otrzymania informacji, dostępności wsparcia bliskiej osoby w trakcie diagnostyki, czego pacjentki nie mają od marca. Bardzo ważna dla kondycji kobiety jest możliwość podjęcia świadomej decyzji o utrzymaniu lub zakończeniu ciąży, na co wpływ mają czas, jakim dysponuje, aby to zrobić, wsparcie, dostęp do wyczerpujących informacji medycznych o stanie zdrowia swoim, płodu, rokowaniach itd. Kobiety czy rodziny objęte perinatalną opieką hospicyjną mają największe szanse na świadome przygotowanie się zarówno do zakończenia ciąży jak i urodzenia dziecka z letalną wadą

Ile zatem par otoczonych jest tak kompleksową opieką?

W Poznaniu przy GPSK UM od ponad roku działa perinatalna poradnia paliatywna, ale niewiele rodzin mogło skorzystać z jej wsparcia. Rodziny, które były objęte opieką poradni lub hospicjum perinatalnego nietrudno zapamiętać. Mają one zupełnie inne zaplecze i zasoby do radzenia sobie z tak trudną sytuacją. Oczywiście nie da się w tej sytuacji uniknąć cierpienia, poczucia straty, ale można korzystać ze wsparcia w trakcie ciąży, przygotować do porodu, by te zasoby "mieć na górce" i czerpać z nich, kiedy płód obumiera, kiedy zaczyna się poród, kiedy rozpoczyna się towarzyszenie umierającemu dziecku, opieka nad nim. Pomagają w tym także specjalne plany porodu, które w konsultacji z lekarzami neonatologami i psychologami, rozpisują rodzice. Ten świat hospicjum perinatalnego z prawdziwego zdarzenia daje mnóstwo możliwości wsparcia, ale niestety niewiele rodzin ma możliwość skorzystania z niego.

Czyli większość, w obliczu braku tej kompleksowej opieki, skazana jest na przeżywanie ogromnego cierpienia.

Ogromne cierpienie będzie miało miejsce zawsze, a strata ciąży, śmierć dziecka są źródłem kryzysu. Nie jest tak, że rodziny, które nie otrzymały wsparcia, pogrążą się w kryzysie, z którym sobie nie poradzą. Rodziny, które nie otrzymały wsparcia, mają szanse poradzić sobie ponieważ człowiek ma wiele strategii aby przeżyć nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach. Nie wiemy jednak, które z tych rodzin uruchomią te strategie, w jakim stopniu, czy okażą się one adaptacyjne, czy w dłuższej perspektywie dezorganizujące. Z uwagi na to, jaką wiedzę mamy o ryzyku, jakie niesie za sobą diagnoza nieprawidłowego rozwoju ciąży/płodu, powinniśmy wszystkim rodzinom zapewnić dostęp do specjalistycznego wsparcia.

Nie jest przypadkiem tak, że część tych osób po prostu wstydzi się lub obawia skorzystania z takiej pomocy lekarzy i psychologów?

Myślę, że nie o wstyd tu chodzi, a brak wiedzy, czemu taka pomoc miałaby służyć. Nie wiedzą, co na etapie 18. czy 26. tygodnia ciąży miałaby dać konsultacja z neonatologiem, skoro dziecko się nie urodziło. Czemu miałaby służyć konsultacja z psychologiem? Rodzice mają jednak pełne prawo, by nie posiadać takiej wiedzy. Dlatego to my powinniśmy czynić wysiłek i tak planować opiekę w trakcie ciąży, by to wszystko tłumaczyć, ułatwiać, zapraszać ich. Niestety tego nie robimy.

Z czego to wynika? Z braku środków? Kadry?

- Położna nie komentuje decyzji kobiety, nie wskazuje jej, że coś jest dobre lub złe ale towarzyszy jej w ekstremalnej sytuacji. Pomimo możliwości skorzystania
Łukasz Gdak

Nie do końca chodzi o pieniądze. Mamy finansowanie paliatywnej opieki perinatalnej w ramach NFZ. Skorzystanie z tej opieki jest możliwe po otrzymaniu skierowania od lekarza pracującego w ramach kontraktu z NFZ. Oznacza to, że pacjentki prowadzące ciąże w prywatnym gabinecie nie mogą go otrzymać. Drugą przeszkodzą jest brak wiedzy lekarzy o możliwości skierowania pacjentki do takiej poradni. Co więcej procedura ta zakłada, że pacjentka może skorzystać tylko z jednej porady na dzień. Dla rodzin, które przyjeżdżają do Poznania z daleka, powrót w kolejnym dniu na konsultacje z innym specjalistą (genetykiem czy psychologiem) jest dużym wyzwaniem. Tym bardziej jeśli nie mają świadomości zasadności tych konsultacji. Jeśli chcielibyśmy zatem to wszystko rozwiązać, musielibyśmy ewaluować ten program, włożyć więcej pracy w stworzenie dobrze działającego mechanizmu.

Ile par w przeciągu roku korzysta z tego programu i opieki?

Z opieki psychologicznej w poradni przez ostatni rok skorzystało 7 par. Najwięcej par korzysta oczywiście z opieki położniczej, ale to nie jest opieka perinatalna paliatywna. Kobiety które są pacjentkami naszego szpitala korzystają z opieki psychologicznej czasem wielokrotnie w trakcie pobytu.

Kilka dni temu w mediach społecznościowych napisała pani, że prawdziwymi obrońcami życia są położne.

Mam przekonanie, że rola położnej wymaga aktywności, odwagi i znalezienia się w samym centrum doświadczeń kobiety która słyszy diagnozę, jest w trakcie terminacji ciąży lub porodu chorego dziecka. Położna nie komentuje decyzji kobiety, nie wskazuje jej, że coś jest dobre lub złe ale towarzyszy jej w ekstremalnej sytuacji. Pomimo możliwości skorzystania z odmowy asystowania przy zabiegu zakończenia ciąży położne nie robią tego. Podkreślają one fakt, że jeśli odmówią opieki położniczej czy pielęgniarskiej kobiecie, stałyby się osobami, które ją osądzają, ale i pozostawiają samą. Mają świadomość, że dla pacjentki byłoby to doświadczenie wtórnie traumatyzujące. Jako położne nie jesteśmy od rozważania decyzji kobiet, a ochrony jej zdrowia, życia oraz godności jej i płodu/dziecka w chwili narodzin i po śmierci.

Co pani myśli widząc przed szpitalem grupkę osób, która regularnie przychodzi się modlić, dzierżąc w dłoniach plakaty antyaborcyjne?

Te zgromadzenia wywołują złość wśród personelu i frustrację. Z dwóch powodów. Po pierwsze nasz szpital nie jest kliniką aborcyjną i w trakcie manifestacji w szpitalu leżą dziesiątki kobiet w bardzo różnych sytuacjach położniczych oraz z różną historią położniczą. Hospitalizowane są kobiety w sytuacji zagrożenia ciąży, które starają się za wszelką cenę utrzymać swoje ciąże. Dla nich obrazy zamieszczane na transparentach są spełnieniem najgorszego koszmaru, powodując często ogromny lęk. Drugą grupę stanowią pacjentki, które ronią lub poroniły. Dla nich z kolei obraz rozszarpanego ciała tworzy kłamliwy obraz poronienia, które przeszły lub zabiegu, który jest przed nimi, ponieważ u nas zarówno poronienie jak i terminacja ciąży w żaden sposób nie uszkadza płodu. Pacjentki, mające wspomnienie widoku plakatu, obawiają się widoku płodu po poronieniu, jego uszkodzonego ciała, co prawie nigdy nie ma miejsca. Nie ma we mnie zgody na podobne zgromadzenia na terenie oraz w obrębie szpitala właśnie z uwagi na traumatyzujący pacjentki charakter. Osobiście nie dostrzegam również żadnego dobra, jaki niosłyby za sobą działania osób, które je organizują.

- Położna nie komentuje decyzji kobiety, nie wskazuje jej, że coś jest dobre lub złe ale towarzyszy jej w ekstremalnej sytuacji. Pomimo możliwości skorzystania
Łukasz Gdak

Czy te manifestacje odbieracie jako formę wywierania presji na personelu szpitala położniczego?

Nie wiem, jaka intencja przyświeca organizatorom. Jeśli jest nią intencja wywarcia presji, to zastanawiam się, jakiej odpowiedzi oczekiwaliby od nas jako pracowników szpitala bądź kobiet. Wyjścia z pracy? Odstąpienia od założenia leków indukujących poronienia? Zmiany decyzji kobiet, które są w trakcie terminacji ciąży bądź ją podejmują? Decyzja o utrzymaniu bądź przerwaniu ciąży jest decyzją kobiety. Cel, jakim jest zmniejszenie liczby aborcji z powodu letalnych wad płodu, nie będzie osiągnięty presją ani zakazem.

Jakie mogą być długofalowe konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego? Polki będą bały się teraz zachodzić w ciążę?

Nie umiem przewidzieć długofalowych konsekwencji zakazu przerwania ciąży z powodu letalnych wad płodu. Wciąż mam nadzieję, że nie będę musiała sobie tego wyobrażać.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Błażej Dąbkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.