Niezwykły fenomen kota prezesa Jarosława Kaczyńskiego

Czytaj dalej
Paweł Kowal

Niezwykły fenomen kota prezesa Jarosława Kaczyńskiego

Paweł Kowal

Ja też mam kota od trzech lat, rozumiem go - mówi o szefie PiS znany profesor UW, popijając kawę na Krakowskim Przedmieściu dzień po kocim posiedzeniu Sejmu. Kot pojawił się w oknie prezesa na Żoliborzu już w czasie lipcowych protestów.

Kot jest stałym głośnym nieobecnym Ucha Prezesa. Polemika ze strony szefa PiS z Uchem dotyczyła zdrowego odżywiania kotów. Zwierz prezesa ma zapewnione miejsce w historii, nie gorsze niż Kasztanka.

Na kota można patrzeć przez różne pryzmaty. Po pierwsze, potrafi perfekcyjnie odwracać uwagę od wydarzeń politycznych: w czasie, gdy lider partii rządzącej przeglądał kieszonkowy atlas kotów parlament przyjął szereg kontrowersyjnych dyskutowanych od tygodni rozstrzygnięć: zniósł limity składek na ZUS, wprowadził mini-prohibicję i zakaz handlu w niedziele.

Opozycyjni komentatorzy dopiero pod wieczór zorientowali się, że mówią już tylko o kotach zamiast krytykować parlamentarną większość. Mruczeli w jednym chórze z krytykowanymi na co dzień oponentami.

Koty dają szefowi PiS coś unikalnego: bezpośredni kontakt z sercami liberalnych wyborców, także tych, którzy na co dzień nie mają do powiedzenia jednego dobrego słowa na temat obecnej ekipy władzy.

Chodzi nie tylko o koty, ale i o ogólny stosunek do praw zwierząt. Słynna opowieść szefa PiS z przypadkowo napotkanego polowania to już klasyka polskiego wywiadu.

Opis myśliwego nie pozostawia złudzeń: „Dawno temu hodowano potwornie grube wieprze, bo wieprz z dużą ilością słoniny był dużo więcej wart. Otóż ten facet przypominał właśnie takiego wieprza. (...) Wziął broń i zaczął celować w stronę sarny. Mój brat gwizdnął, doszło do ostrej wymiany zdań, ale tamci, z pewnością polując w czasie okresu ochronnego, w końcu poddali się i odjechali”.

PiS popierało w poprzedniej kadencji zakaz uboju rytualnego, a także promuje i właśnie wprowadził zakaz hodowli zwierząt futerkowych. W przywoływanym powyżej wywiadzie Jarosław Kaczyński pochwalał udział swojej bratanicy w demonstracjach antyfutrzarskich połączonych z oblewaniem farbą osób odzianych w futra.

Są oczywiście w środowisku władzy i odwrotne trendy, jak ten prezentowany przez ministra Szyszkę, który miłość do polowania ma wypisaną na czole. Konserwatyści w PiS, którzy polowania popierają, chowają się jednak wypłoszeni ze swoją pasją jak Bronisław Komorowski w czasie kampanii wyborczej.

W prezesie zwierzęta mają orędownika po wsze czasy. A prezes ma przy okazji guzik do liberalnych wyborców „wykształconych, z wielkich miast”, którzy jego pasji się nie oprą. Polityk potrafi na chwilę znaleźć drogę do ich serduszka, nawet gdyby akurat byli na demonstracji KOD albo mitingu z Barbarą Nowacką.

Atlas kotów z dedykacją Jarosława Kaczyńskiego sprzedano za ponad 25 tys. zł. Zobacz zdjęcia

Paweł Kowal

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.