Ojciec Maciej Zięba: Królestwa Bożego nie zbuduje się na ziemi

Czytaj dalej
Fot. Bartek Syta
Anita Czupryn

Ojciec Maciej Zięba: Królestwa Bożego nie zbuduje się na ziemi

Anita Czupryn

- Dzisiejsi hejterzy w dawnych czasach nosili miano gapiów, czy motłochu, mówiono też o nich: dzicz, gawiedź, hałastra, hołota, tłuszcza, horda, albo zgraja - mówi o. Maciej Zięba w rozmowie z Anitą Czupryn.

Dlaczego człowiek uważany wcześniej za bohatera, staje się nagle wrogiem numer jeden, bo postanawia wejść na K2? Dlaczego po śmierci popularnej aktorki wylewa się na nią obrzydliwy hejt? I dlaczego wreszcie na utalentowaną biathlonistkę, która nie zdobywa medalu na igrzyskach spada fala nienawiści od fanów, którzy jeszcze niedawno wznosili ją pod niebiosa?
Nie znam szczegółowo tych sytuacji, a nawet znając je dobrze trudno jest wikłać się w oceny, bo zawsze będą one jednostronne. Sądzę jednak, że są to przypadki, które ilustruje stare porzekadło, że od miłości do nienawiści jest tylko jeden krok. To mechanizm znany od stuleci, że kiedy ktoś wybitny i ważny nagle się potknie, kiedy okaże się nagle, że „król jest nagi”, albo, że jakiś sławny nasz ulubieniec zawiódł oczekiwania, to wtedy ten mechanizm błyskawicznie się uruchamia. I się zaczyna: wylewanie pomyj, oczernianie, poniżanie, a czasami radowanie się z tego poniżania, z upadku ideału. To obrzydliwy mechanizm.

O czym on świadczy?
O naturze ludzkiej.

Czyli natura ludzka nie jest dobra?
Widzi pani wokół anioły? Ja ich nie widzę. Widzę za to, że natura ludzka jest złożona. Jest w niej sporo dobra, ale istnieje też pierwiastek ciemny, element zła, podłości, który może się uaktywniać.

Uaktywnia go nasza własna frustracja, niespełnienie, zazdrość? A może coś innego, co powoduje skrzywienie ludzkiej osobowości?
Jesteśmy skazania na analizy ex post, na dywagacje i rozważania, bo nie da się przeprowadzić takich badań. Zapewne mieści się w tym to, o czym pani mówi, jest i frustracja, i zazdrość, i skrzywienie osobowości, ale jest też ta część mroczna, którą po prostu jest trudno pojąć racjonalnym rozumem. W XVI -XVII wieku odbywało się wiele egzekucji publicznych. W Paryżu czy Londynie przyciągały one setki tysięcy ludzi, niemal cała ludność gromadziła się na ulicach, aby to oglądać. Co zamożniejsi wykupywali dobre miejsca widokowe - na dachach i podwyższeniach. To były wielki i potwornie okrutne widowiska. Podam przykład Francois Ravaillak’a zabójcy Henryka IV, któremu kaci, na oczach tłumu, 27.V.1610 roku, najpierw żywcem upiekli, aż do zwęglenia, prawą rękę, tę która wcześniej trzymała sztylet. Następnie rozżarzonymi obcęgami zdarli mu skórę zalewając ją wrzącą mieszaniną oleju i siarki, a potem na pępek wylali mu roztopiony ołów, po czym przywiązali cztery konie do czterech kończyn, aby oderwać je od korpusu skazańca, i kadłub ten poćwiartowali toporami. Wszystko to gawiedź z wielkim rozradowaniem obserwowała przez parę godzin i komentowała popijając tanie wino. A jeśli skazanego na śmierć wcześniej wleczono końmi - najczęściej był to drobny złodziejaszek - to tłum go opluwał, kopał, lżył. Dlaczego? To coś bardzo niebezpiecznego, coś bardzo mrocznego i co jest wkodowane głęboko w kondycję człowieka. Nie jest to więc coś, co się nagle, w dzisiejszych czasach ujawniło i nie ma to związku ze zwyczajnym brakiem kultury.

Myśli Ojciec, że skłonność ludzi do hejtu w internecie może być właśnie takim zastępczym oglądaniem egzekucji?
Działają tu podobne mechanizmy. Dzisiejsi hejterzy w dawnych czasach nosili miano gapiów, czy motłochu, mówiono też o nich: dzicz, gawiedź, hałastra, hołota, tłuszcza, horda, albo zgraja. Sama ta wielość określeń świadczy o skali problemu! Dziś ich nie używamy, bo ludzie nie gromadzą się na ulicach, nie ma publicznych egzekucji. Dzisiejsza tłuszcza czatuje w internecie i skrzykuje się w odpowiednim momencie. Bo też rzeczywiście nie ma dziś takiej sytuacji, której by fala hejtu nie objęła. To jest tak obrzydliwe, że się nie mieści w głowie normalnego człowieka, to aż fizycznie boli, że można być tak złośliwym, tak plugawym, że hejtem można okładać nawet ludzi chorych na raka, ludzi pogrążonych w depresji, rodziców ciężko chorych dzieci. Gawiedź i tłuszcza - to samo co setki lat temu. To jest działanie nikczemne, a zarazem wymykające się racjonalnej analizie. Przypominam sobie, jak raz jedna ze stacji radiowych zapytała mnie o abdykację Benedykta XVI. Nagranie znalazło się w internecie. Swoją wypowiedź rozpocząłem od zdania: „Kardynał Joseph Ratzinger był zawsze bardzo kruchutkim człowiekiem. I za to sformułowanie - „kruchutkim” - otrzymałem serię hejtu. Pierwszy zaczynał się „Co ten ch… pier…”. Nie powiem, że te komentarze były nikczemne. One były przeraźliwe, beznadziejne. Nie ma granicy, jakiej ludzie nie staraliby się przekroczyć, żeby zaznaczyć swoją obecność i wylać swoje złe emocje.

I co Ojciec z tym zrobił? Odpowiadał hejterom?
Nie, nigdy nie odpowiadam. Staram się tego nie czytać. Takie wpisy są trujące - jest w nich jad. Słowa pogardy, bezinteresownej agresji, chęci poniżenia, oplucia są słowami destrukcji. Czytałem wiele relacji różnych osób, które zagłębiały się w hejt i potem to poważnie odchorowały. Z zasady wszędzie tam, gdzie widzę, że istnieje jakakolwiek chęć, choćby cień chęci dialogu, jestem otwarty na rozmowę. Ale hejter nie chce żadnego dialogu, Boże broń! On się dialogu boi, on nie wyjdzie z otwartą przyłbicą, on dobrze się czuje opluwając z ukrycia. Nienawiść, jaką wylewa, daje mu poczucie mocy. Ponieważ w słowach, jakie pisze, paradoksalnie jest moc, ale to moc niszcząca, nienawidząca tego co dobre i piękne.

Hejterom wydaje się, że są anonimowi. Ale generalnie nie znają się między sobą. Spotykają się na forach, skrzykują pod publikowanymi i udostępnianymi w internecie artykułami, zadziwiająco zgodnie wypluwają swój jad. Czy można o nich powiedzieć, że są wspólnotą? Tworzą pewnego rodzaju wspólnotę?
Nie, nie. To jest tego rodzaju wspólnota, jak tłuszcza, czy motłoch…

… i w każdej chwili może się obrócić przeciwko sobie?

W dalszej części tekstu przeczytasz m.in.:

  • Jak wytłumaczyć ludziom, że hejt ma niszczącą moc?
  • Co o. Zięba myśli o interneetowych hejterach
Pozostało jeszcze 65% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Anita Czupryn

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.