Paweł Stachnik

Piłsudczycy bez wodza, trzy konie bez woźnicy

Walery Sławek (na pierwszym planie), fotografia z 1919 lub 1920 r. Fot. fot. NAC Walery Sławek (na pierwszym planie), fotografia z 1919 lub 1920 r.
Paweł Stachnik

2 kwietnia 1939. Walery Sławek popełnia samobójstwo. Był bliskim współpracownikiem Piłsudskiego i trzykrotnym premierem. Po śmierci marszałka został zmarginalizowany przez jego następców.

W chwili śmierci Józefa Piłsudskiego najważniejsze stanowiska w państwie zajmowali Ignacy Mościcki i Walery Sławek. Ten pierwszy od 1926 r. był prezydentem, ale jego rola od samego początku ograniczała się wyłącznie do reprezentacji. Przejawiało się to w złośliwym wierszyku krążącym po Polsce, który głosił: „Tyle znacy, co Ignacy, a Ignacy g…no znacy”. Rzeczywiście, Mościcki za życia marszałka w polityce niewiele miał do powiedzenia i skupiał się na godnym i dostojnym pełnieniu funkcji prezydenta.

Z kolei Walery Sławek był premierem i stanowisko to zajmował już po raz trzeci. Należał do najbliższego kręgu współpracowników Piłsudskiego, tych jeszcze z czasów PPS, i jako jeden z niewielu był z nim po imieniu. W młodości kochał się z wzajemnością w pasierbicy Komendanta, Wandzie Juszkiewiczównej. Pozycja polityczna Sławka była silna. Był premierem, stał na czele Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem, przygotowywał nową, uchwaloną w kwietniu 1935 r. konstytucję, przyznającą dominującą rolę prezydentowi. Słabością Sławka były jego idealizm i prostolinijność, które nie pozwalały mu ostrzej walczyć o swoje.

Nieco osobną pozycję miał minister spraw zagranicznych Józef Beck. Należał do młodszego pokolenia współpracowników marszałka i został przez niego osobiście wybrany do kierowania polityką zagraniczną Polski. Komendant miał o Becku jak najlepsze zdane i uważał go za szczególnie zdolnego. Na swoim stanowisku Beck skupiał się na polityce zagranicznej i raczej nie angażował w wewnątrzkrajowe rozgrywki.

Odejście Piłsudskiego wywołało konieczność obsadzenia zajmowanych przez niego stanowisk ministra spraw wojskowych i generalnego inspektora sił zbrojnych. W nocy z 12 na 13 maja 1935 r. na specjalnym posiedzeniu rady gabinetowej (czyli rządu i prezydenta) spotkali się Mościcki i Sławek. Na to pierwsze stanowisko mianowali gen. Tadeusza Kasprzyckiego, zaufanego legionistę, w 1914 r. dowódcę 1. Kompanii Kadrowej. To drugie powierzyli gen. Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu, doświadczonemu wojskowemu z piękną kartą z lat legionowych i wojny polsko-bolszewickiej, od dawna forowanemu przez Piłsudskiego.

Wydawało się, że naturalnym kandydatem na szefa GISZ jest „najstarszy piłsudczyk” - gen. Kazimierz Sosnkowski, niegdyś jeden z najbliższych współpracowników Piłsudskiego, pozostający jednak na uboczu głównego nurtu obozu rządzącego. Sosnkowski mógł być jednak mniej wygodny dla prezydenta i premiera, bo stanowił pod każdym względem postać o wiele większego formatu niż uznawany za mało błyskotliwego Śmigły.

- Piłsudski w kwestii obsady szefostwa GISZ-u nie pozostawił żadnych wytycznych. Krążyły różne nazwiska, oprócz wspomnianych, Sławek myślał również o gen. Orliczu-Dreszerze. Sosnkowski od czasu zamachu majowego, kiedy to nie wsparł zamachu stanu i próbował popełnić samobójstwo, pozostawał na uboczu życia politycznego. Piłsudczycy, szczególnie z wciąż wpływowej grupy pułkowników, nie cenili go specjalnie. Kwestię następstwa Piłsudskiego na tym stanowisku rozstrzygnął Mościcki, przy aprobacie Sławka. Wydaje się, że to niezbyt duża wyrazistość Rydza-Śmigłego była jego atutem. Obie strony potencjalnego sporu o władzę (Sławek i Mościcki) nie widziały w nim konkurenta. A w Sosnkowskim - owszem - mówi dr Maciej Zakrzewski, historyk z Oddziałowego Biuro Badań Historycznych IPN w Krakowie. W dodatku Śmigły dotychczas trzymał się z dala od polityki, co mogło być prognostykiem, że i w przyszłości skupi się na sprawach wojskowych.

Polityczne ambicje

Taki podział władzy po śmierci Piłsudskiego mógł dawać nadzieję, że obóz rządzący będzie sprawnie dzierżył rządy i ominą go spory wewnętrzne. Szybko jednak stało się jasne, że jest to złudna nadzieja. „Okazało się bowiem, że w kalkulacji powyższej pominięto jeden z istotniejszych czynników życia publicznego - osobiste ambicje” - napisał historyk II RP prof. Paweł Wieczorkiewicz. Rzeczywiście, najważniejsi piłsudczycy - Mościcki, Rydz-Śmigły, Sławek - przyzwyczajeni dotychczas do posłusznego wykonywania woli Komendanta, poczuli teraz swobodę i obudziła się w nich polityczna ambicja.

Najlepiej widać to było po zachowaniu Ignacego Mościckiego. Przyjęta w kwietniu 1935 r. nowa, szyta pod Piłsudskiego konstytucja dawała prezydentowi bardzo duże uprawnienia, czyniąc go w praktyce najważniejszym organem politycznym w państwie. Po latach odgrywania dekoracyjnej roli Mościcki poczuł wreszcie realną władzę i ani myślał z niej rezygnować.

Gdy w 1933 r. Piłsudski wyznaczał go na drugą kadencję prezydencką, zastrzegł, że w przyszłości ma ustąpić na rzecz Walerego Sławka. Gdy jednak po jesiennych wyborach parlamentarnych 1935 r. Sławek udał się do Mościckiego z żądaniem zwołania Zgromadzenia Elektorów, które wybrałoby go na głowę państwa, Mościcki ku zaskoczeniu Sławka odmówił. Premier - choć dysponował odpowiednimi środkami politycznymi i poparciem wewnątrz obozu władzy, by zmusić Mościckiego do ustąpienia z urzędu - nie zrobił nic.

Drugą jego klęską stała się sprawa wprowadzenia do rządu Eugeniusza Kwiatkowskiego. Kwiatkowski był człowiekiem Mościckiego, ale niestety Piłsudski nie darzył go sympatią. W 1930 r. marszałek doprowadził do usunięcia go z rządu. Teraz prezydent zażądał od Sławka mianowania Kwiatkowskiego ministrem skarbu i wicepremierem. Sławek zgodził się albo na wicepremiera, albo na ministra, ale na taki połowiczny układ nie było z kolei zgody prezydenta. Wobec tego Sławek podał swój gabinet do dymisji, a ta została przyjęta.

Czytaj dalszą część tekstu

Pozostało jeszcze 55% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa promocyjna

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

Paweł Stachnik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

cena obniżona -50%

Dostęp do gazety online na 30 dni za połowę ceny

10,00 20,00

Czytaj aktualną gazetę w formacie PDF bez wychodzenia z domu. Pobierz ją i podziel się z bliskimi. Bądźcie na bieżąco z informacjami!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.