Premier Biedroń. Niewykluczone, że wcześniej stanie na czele PiS

Czytaj dalej
Zbigniew Bartuś

Premier Biedroń. Niewykluczone, że wcześniej stanie na czele PiS

Zbigniew Bartuś

Robert Biedroń nie może zostać premierem w kraju takim jak Polska? Ależ może! Jest prawdopodobne, że wcześniej obejmie stery w PiS. Nie takie rzeczy widziano na Ziemi, tej Ziemi.

Polska prawica przełomu wieków głosiła, że poza Watykanem mamy na Starym Kontynencie coś na kształt Świętej Trójcy krajów, które mogą nas obronić przed triumfem „cywilizacji śmierci”: katolicką Hiszpanię, katolicką Irlandię i katolicką Polskę. Czytam pasjami prawicowe portale i widzę objawy paniki. Bo – zdaniem obrońców „chrześcijańskiego ładu” - nawet Watykan padł , a z całej „Trójcy” została tylko Polska. I właśnie ona ma być miejscem startu nowej krucjaty (wprawdzie Orban też chce, ale ma problem: Węgrzy chodzą do świątyń siedem razy rzadziej niż do knajp).

Hmmm, Polska… Kraj, w którym w trzy miesiące 5,5 mln ludzi obejrzało „Kler” – i przytłaczająca większość ów obraz chwali. OK, załóżmy, że to sami kodziarze, obywatele RP i inni obrońcy, fuj, konstytucji (czytaj: lewacy), a reszta jest normalna (czytaj: prawa i bogobojna). Ale, po pierwsze, 5,5 mln dorosłych wystarczy, by wygrać w Polsce wybory. Cztery lata temu na PiS głosowało dokładnie 5 711 671 osób, co przełożyło się na większość w parlamencie i robienie z krajem rzeczy dowolnych.

A po drugie – warto przyjrzeć się, jak w lustrze, pozostałym krajom rzekomej „Trójcy”. Bo skoro one są (były) przez stulecia takie do nas podobne, czyli bogobojne i prawe, to jak to się stało, że już (niby) nie są?

Hiszpanię formalnie przeorały rządy socjalisty José Luisa Zapatero, którego dziadek od strony ojca był kapitanem wojsk republikańskich w czasie hiszpańskiej wojny domowej i został zamordowany przez frankistów. W latach 80. Zapatero został prawnikiem, specjalistą od (uwaga!) prawa konstytucyjnego, równocześnie od 16 roku życia działał w PSOE, czyli Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej. W 2000 r., jako 40-latek, został jej szefem, a cztery lata później, kilka dni po zamachach terrorystycznych w Madrycie, wygrał wybory i stanął na czele rządu. Migiem wycofał żołnierzy z Iraku, równie szybko doprowadził do uchwalenia przez parlament przepisów pozwalających na małżeństwa tej samej płci i wszczął prace nad wycofaniem religii ze szkół. Kolejne wybory wygrał otrzymując 43,7 proc. głosów.

Co ciekawe, zanim w 2011 r. oddał władzę ludowcom, został odznaczony... Orderem Izabeli Katolickiej. Wraz z rządami ludowców wahadło w Hiszpanii odbiło wprawdzie w prawo, ale „lewackie” reformy Zapatero ocalały. Bo taka jest wola większości społeczeństwa - i basta!

Irlandia? Szkoda gadać. W roku 2010 parlament zalegalizował związki tej samej płci. Pięć lat później, po referendum, usankcjonował małżeństwa jednopłciowe. W czerwcu 2017 r. na czele tamtejszego PiS (Fine Gael jest od początku, czyli 85 lat, partią chadecką) stanął 38-letni wówczas Leo Varadkar, syn Hindusa i Irlandki, gej żyjący w oficjalnym związku ze znanym lekarzem. W maju zeszłego roku dwie trzecie Irlandczyków opowiedziało się w referendum za liberalizacją przepisów aborcyjnych. Społeczeństwo żąda dalszych zmian.

Zasada jest wszędzie banalnie prosta: im bardziej w trakcie swych rządów politycy prawicy pospołu z Kościołem wychylają wahadło w prawo, tym mocniej wyborcy odbijają je potem w lewo.

Zatem jeśli Robert Biedroń zostanie kiedyś premierem, to za sprawą PiS. I taki będzie finał „krucjaty”.

Zbigniew Bartuś

Wolność jest w nas

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.