Prof. Myśliwiec o Hiszpanii i Katalonii: Czy w Europie konstytucja nadal jest wartością?

Czytaj dalej
Fot. Wikimedia Commons/xenaia - originally posted to Flickr as Manifestació Som Una Nació, Nosaltres Decidim! 13
Małgorzata Myśliwiec

Prof. Myśliwiec o Hiszpanii i Katalonii: Czy w Europie konstytucja nadal jest wartością?

Małgorzata Myśliwiec

Cała Europa jest dziś świadkiem erupcji ogromnych emocji, co przekłada się na brutalne starcia z hiszpańską policją - pisze dla DZ prof. Małgorzata Myśliwiec z Uniwersytetu Śląskiego, politolog, badająca m.in. system polityczny Hiszpanii. I pyta dalej: Czy w Europie konstytucja nadal jest wartością?

Zdefiniowanie pojęcia wartości z pewnością nie jest zadaniem łatwym. Oznacza ono bowiem zupełnie coś innego dla matematyka, ekonomisty, czy dietetyka. Reprezentując nauki społeczne spróbowałabym jednak przyjąć, że wartość to cecha subiektywnie przypisana danej rzeczy. To, co uznajemy za wartość zależy przy tym przede wszystkim od tego, jakie wartości w danej kulturze uważamy za ważne. W kontekście poszukiwania odpowiedzi na pytanie, czy we współczesnej Europie konstytucja nadal jest wartością należy w pierwszej kolejności zastanowić się nad tym, z jakiej tradycji czerpiemy.

Na gruncie europejskim koncepcja państwa prawa wywodzi się z niemieckiej idei Rechtsstaat. Zgodnie z jej założeniami podstawowym celem państwa powinno być gwarantowanie obywatelom bezpieczeństwa, a także stanie na straży ich wolności i praw. Aby takie założenie mogło być realizowane wszystkie instytucje państwowe mogą działać wyłącznie na podstawie i w granicach wyznaczonych przez prawo. Obywatele natomiast mogą czynić wszystko co przez prawo nie jest zabronione.

We współczesnej Europie regulacje prawne stanowione są na czterech poziomach: lokalnym, regionalnym, państwowym i europejskim. O tym, co istotne dla najmniejszych wspólnot terytorialnych decydują gminy, miasta, prowincje, departamenty lub inne podmioty władzy lokalnej. O sprawach ważnych dla jednostek terytorialnych mniejszych niż państwo, lecz działających na poziomie ponadlokalnym, decydują władze regionów. O tym, co korzystne dla wszystkich mieszkańców Unii Europejskiej decyduje się na poziomie ponadpaństwowym. Nie zmienia to jednak faktu, że w Europie nadal najważniejsze decyzje polityczne przyjmują formę ustaw stanowionych przez państwa. To one pozostają najważniejszymi podmiotami stojącymi na straży wolności i praw obywateli, a także ich bezpieczeństwa. Europejskie państwa różnią się przy tym między sobą pod względem sposobu organizacji terytorialnej. Inaczej wygląda stanowienie prawa w państwie unitarnym, regionalnym i federalnym. Jedno jest jednak pewne: w Europie kontynentalnej najważniejszym aktem prawnym w każdym państwie jest konstytucja, nazywana także ustawą zasadniczą. To ów dokument w ogólny, ale i kompleksowy sposób opisuje najważniejsze instytucje państwa, ich kompetencje oraz zachodzące pomiędzy nimi relacje. Określa zarówno poziomy, jak i pionowy podział zadań publicznych, a także prawa i wolności obywatelskie. W warunkach europejskich konstytucję wyróżnia szczególna treść, najważniejsza pozycja w państwowej hierarchii aktów prawnych, szczególny tryb uchwalenia i szczególny tryb zmiany. Ustawa zasadnicza jest zwykle stanowiona w przełomowych dla państwa momentach, związanych z takimi wydarzeniami jak odzyskanie niepodległości, przejście z systemu niedemokratycznego do demokracji lub polityczna zgoda co do tego, że proponowane zmiany z określonych powodów są konieczne do wprowadzenia. Przyjęte w konstytucji rozwiązania warunkują zwykle czynniki historyczne i tradycja prawna danego państwa. I aby ostatecznie zyskały poparcie większości parlamentarzystów, najpierw musi zostać wypracowany polityczny kompromis. W pewnym sensie można powiedzieć, że konstytucja stanowi namacalną formę umowy społecznej, o której pisano już w dobie Oświecenia. Jest ona bowiem przygotowywana przez przedstawicieli obywateli, wybranych w demokratycznych wyborach, a następnie - w większości przypadków - także poddawana pod osąd obywateli w drodze referendum.

Taką samą drogę przebyła konstytucja Hiszpanii. Po burzliwych losach państwa w XIX wieku, związanych z licznymi kryzysami społecznymi, ekonomicznymi i politycznymi, nie mniej skomplikowanej historii II Republiki oraz po czasach dyktatury generała Franco, państwo to wkroczyło na drogę transformacji ustrojowej. Proces ten przebiegał zgodnie z modelem opisanym przez Juana José Linza jako „reforma pactada, ruptura pactada” (pol. „reforma paktowa”). Oznaczało to w praktyce porozumienie części przedstawicieli obozu rządzącego w czasach dyktatora oraz części opozycji demokratycznej o wspólnym i bezkrwawym przejściu do funkcjonowania w nowym porządku politycznym. Ów model został później zastosowany także w państwach Europy Środkowej, kiedy na przełomie lat 80. i 90. XX wieku rozpoczęły one także procesy demokratyzacji.

Tekst Konstytucji Hiszpanii został przygotowany przez parlamentarzystów wywodzących się z zarówno z dużych partii o zasięgu ogólnopaństwowym, jak i przez przedstawicieli partii regionalnych. Zasady przeprowadzenia pierwszych wolnych wyborów po śmierci generała Franco nie wykluczyły bowiem z możliwości posiadania swoich przedstawicieli w parlamencie centralnym reprezentantów regionów peryferyjnych, charakteryzujących się językowymi, kulturowymi, czy gospodarczymi odrębnościami. Lektura dzienników sesji komisji parlamentarnych oraz całych izb nie pozostawia złudzeń co do tego, jak trudnym procesem było wypracowanie ostatecznego tekstu, który w 1978 roku został przyjęty przez obydwie izby parlamentu, zaaprobowany przez wszystkich obywateli Hiszpanii w referendum (także przez zdecydowaną większość Katalończyków), a na końcu podpisany oraz ogłoszony przez monarchę.

Jedna z najważniejszych zasad konstytucyjnych, czyli zasada demokratycznego państwa prawa, została określona w art. 1. Stwierdzał on, że: „Hiszpania konstytuuje się w postaci społecznego i demokratycznego państwa prawnego, które chroni jako najwyższe wartości swego porządku prawnego wolność, sprawiedliwość, równość i pluralizm polityczny”. Oznaczało to w praktyce zobowiązanie się wszystkich władz publicznych w państwie – działających zarówno w układzie poziomym jako władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza, jak i pionowym jako polityczne centrum, wspólnoty autonomiczne na poziomie regionu oraz władze lokalne – do przestrzegania reguł w konstytucji określonych. I zdecydowanie należy zauważyć, że do końca XX wieku ów konstytucyjny porządek był respektowany przez wszystkie podmioty sprawujące władzę. Nie oznaczało to jednak zupełnego braku problemów. Hiszpania długo zmagała się bowiem z problemem terroryzmu ETA. Zjawisko to jednak jednoznacznie było definiowane jako działania nielegalne i zdecydowanie potępiane zarówno w Hiszpanii, jak i na arenie międzynarodowej.

Zmianę w zakresie sposobu postrzegania państwa hiszpańskiego z perspektywy regionów peryferyjnych można było zaobserwować u progu XXI wieku. Tendencje odśrodkowe przybrały wówczas mocno na sile w Kraju Basków i zaowocowały przedstawieniem projektu rozluźnienia więzów politycznych łączących ów region z Hiszpanią. Projekt ten przeszedł do historii pod nazwą „planu Ibarretxe”, od nazwiska ówczesnego szefa regionalnego rządu. Jednak pomimo sporych kontrowersji, jakie wzbudził, a także pomimo przeciwnego mu stanowiska władz centralnych, Juan José Ibarretxe otrzymał możliwość zaprezentowania projektu, który parlament Kraju Basków przyjął bezwzględną większością głosów, w izbie niższej hiszpańskiego parlamentu. Po prezentacji deputowani odrzucili wniosek o dalsze procedowanie nad dokumentem zdecydowaną większością głosów. Jednak pomimo ogromnego napięcia politycznego sam proces przebiegał z poszanowaniem wszelkich reguł demokracji. Ostatecznie partia Juana José Ibarretxe przegrała wybory regionalne i straciła możliwość utworzenia kolejnego rządu, lecz nikt nie odebrał skupionym w jej ramach politykom prawa do publicznego prezentowania swoich poglądów.

Zdecydowanie inaczej potoczyły się losy procesu ubiegania się o niepodległość w Katalonii. Od momentu reformy statutu autonomii tego regionu w 2006 roku relacje pomiędzy Madrytem i Barceloną sukcesywnie się pogarszały. Początkiem sporu było czteroletnie oczekiwanie na orzeczenie hiszpańskiego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności z konstytucją nowego statutu autonomii, zatwierdzonego wcześniej przez regionalny parlament, mieszkańców Katalonii w drodze referendum, parlamentu centralnego w drodze ustawy oraz opatrzonego podpisem monarchy. Ociepleniu wzajemnych relacji nie służył także głęboki kryzys gospodarczy po 2008 roku i afery korupcyjne po obydwu stronach barykady. Temat niepodległości regionu był najważniejszym elementem debaty publicznej, a także kolejnych kampanii wyborczych w regionie. Zwolennicy niepodległości nigdy jednak nie byli w stanie uzyskać więcej niż 50% ważnie oddanych w wyborach głosów.

Na 1 października 2017 roku władze ówczesne Katalonii zaplanowały przeprowadzenie referendum w sprawie niepodległości regionu. Była to pierwsza decyzja polityczna, która oznaczała złamanie zasad zapisanych w konstytucji. Art. 92 zakłada bowiem, że referendum może zarządzić jedynie monarcha na wniosek premiera, po wcześniejszym uzyskaniu zgody izby niższej parlamentu. Jej realizacja zakończyła się pierwszą falą potężnych manifestacji i starć Katalończyków z hiszpańską policją.

Niemal dwa lata później, 14 października 2019 roku, hiszpański Sąd Najwyższy wydał wyroki skazujące ówczesnych decydentów politycznych, a także przedstawicieli organizacji społecznych, związanych z ruchem niepodległościowym, między innymi za przestępstwa przeciwko jedności państwa. Podstawą ich wydania były regulacje zawarte w kodeksie karnym, których celem jest obrona zasady określonej w art. 2 i mówiącej o tym, że Hiszpania to wspólna i niepodzielna ojczyzna wszystkich Hiszpanów. Proces przebiegał w sposób modelowy i niezwykle transparentny. Opinia publiczna była rzetelnie informowana o jego przebiegu. Jednak zwolennicy niepodległości uznali wyroki 13, czy 9 lat pozbawienia wolności za polityczny lincz i rozpoczęli manifestowanie swojego oburzenia na ulicach Barcelony oraz wielu innych katalońskich miast. W efekcie cała Europa jest dziś świadkiem erupcji ogromnych emocji, co przekłada się na brutalne starcia z hiszpańską policją.

Przyglądając się wydarzeniom rozgrywającym się na drugim końcu Europy warto zadać pytanie o stan demokracji na naszym kontynencie. Europa, która w XX wieku doświadczyła dwóch tragicznych w skutkach wojen, powinna wyciągnąć wnioski dotyczące konstytuujących ją wartości. Niewątpliwie jedną z najważniejszych z nich jest zasada demokratycznego państwa prawa, w którym konflikty rozwiązuje się pokojowo, dążąc do wypracowania politycznego kompromisu. Aby tak się jednak stało obydwie strony sporu muszą pamiętać o obowiązku działania w ramach porządku wyznaczonego przez przepisy prawa. A jego podstawą bez wątpienia są regulacje określone w konstytucji każdego państwa. Przyzwolenie na nieprzestrzeganie uzgodnionych tam zasad jest wstępem do niszczenia porządku demokratycznego. Niezależnie od tego, czy konstytucyjne zasady są łamane przez rządy centralne, czy przez przedstawicieli władz regionalnych.

Małgorzata Myśliwiec

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.