“Rozliczenie zbrodni Putina przegrywa z polityką i interesami tłustego Zachodu”

Czytaj dalej
Fot. AP
Blanka Aleksowska

“Rozliczenie zbrodni Putina przegrywa z polityką i interesami tłustego Zachodu”

Blanka Aleksowska

Rosyjskie wojsko na rozkaz Władimira Putina atakuje Ukrainę z każdej strony. Bombarduje mieszkalne budynki, morduje ludność cywilną, w tym dzieci. Czy prezydent Rosji może zostać rozliczony przez świat? - To zbrodnie wojenne, które nie mogą pozostać bez kary - mówi nam prof. Genowefa Grabowska, ekspertka prawa międzynarodowego i europejskiego.

Czy to, co armia rosyjska robi teraz na Ukrainie, można uznać za zbrodnie wojenne? Czy te i poprzednie ataki Rosji - choćby Gruzja czy Krym - można uznać za zbrodnie w świetle prawa międzynarodowego?

Zacznijmy od tego, że sam akt agresji wobec Ukrainy, podobnie jak wcześniejsze przeciwko Gruzji, czy Krymowi, to ciężkie delikty, poważne naruszenia prawa międzynarodowego. Od 1928 r. zakazuje ono wypowiadania i prowadzenia wojny, natomiast Karta Narodów Zjednoczonych znacznie ten zakaz rozszerzyła, zabraniając państwom wszelkich aktów agresji polegających na użyciu siły. Art. 2 ust. 4 Karty stanowi wyraźnie, że „Wszyscy członkowie ONZ powinni w swych stosunkach międzynarodowych powstrzymywać się od stosowania groźby lub użycia siły przeciwko nietykalności terytorium lub niepodległości politycznej któregokolwiek państwa”. Rosja - jako członek ONZ i stały członek Rady Bezpieczeństwa - jest tym zakazem wiązana ze szczególną mocą. Napadając na Ukrainę Putin popełnił więc absolutnie wszystkie czyny, których prawo międzynarodowe zabrania. Złamał zasady, na których opiera się Organizacja Narodów Zjednoczonych, czym ewidentnie naruszył Kartę NZ. Już samo przygotowanie do agresji na Ukrainę, demonstracyjne gromadzenie wojsk wokół jej granic, stanowiło zapowiedź, że pokój i bezpieczeństwo w tym regionie jest zagrożone, że ONZ-owska zasada zostanie naruszona. Rosja uderzyła w Ukrainę z całą mocą, wykorzystując do ataku także terytorium Białorusi – formalnie samodzielnego państwa. Atakuje nie tylko obiekty wojskowe, ale również cywilne, instytucje użyteczności publicznej, szpitale, elektrownie, stacje tv czy radiowe utrudniając komunikację. Giną ludzie, jest mnóstwo rannych; kobiety z małymi dziećmi, starcy, chorzy ze szpitali muszą się kryć w schronach i piwnicach przed bombardowaniem, wegetują bez wody i ciepła. Warunki do życia są nieznośne, ludzie są zmuszeni do ucieczki z własnego kraju. Takie traktowanie ludności cywilnej to kolejne pogwałcenia prawa międzynarodowego. Bo nawet prowadząc zakazane działania wojenne, tego czynić nie wolno. Wojna się toczy pomiędzy siłami zbrojnymi, a ludność cywilna ma być wyłączona z działań wojennych. Nie wolno zabijać, nie wolno zadawać żadnego cierpienia ludności cywilnej. Tak powinny się zachowywać cywilizowane siły zbrojne, ale w tym przypadku to stan nieosiągalny.

Czy świat może i - co najważniejsze - zechce rozliczyć Putina?

W teorii państwo, które łamie zasady Karty, może być z ONZ wykluczone. Problem w tym, że Rosja jest jednym z pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. I dlatego Rosji, tak jak pozostałym członkom stałym Rady Bezpieczeństwa, przysługuje prawo weta w tej kwestii. A jeżeli nie będzie tu jednomyślności stałych członków Rady Bezpieczeństwa, to sankcja ta jest niewykonalna - nie można wtedy jej zastosować i wyrzucić państwa z Organizacji. Dlatego ONZ jest nie będzie tu skuteczna, bo Rosja oczywiście skorzystałaby z prawa weta.

Pikanterii sprawie dodaje jeszcze fakt, że w lutym 2022 r. to właśnie Rosja objęła przewodnictwo w Radzie Bezpieczeństwa. Przewodząc organowi, który ma czuwać nad utrzymaniem światowego pokoju i bezpieczeństwa, Rosja sama - w osobie przywódcy, Władimira Putina - naruszyła to wszystko, na straży czego miała stać! Jednym słowem, dopuszczając się agresji wobec Ukrainy, Rosja zachowała się jak państwo zbójeckie. W Norymberdze niemieccy zbrodniarze, którzy przygotowali, wywołali i prowadzili II wojnę światową, zostali osądzeni i skazani za popełnione zbrodnie. Wyroki zostały wykonane. Dlaczego? Bo ówczesna społeczność międzynarodowa powołała specjalne trybunały, była wtedy zjednoczona i zdeterminowana, żeby zbrodnie wojenne osądzić, a sprawców ukarać. Oby teraz było podobnie. Takie bezprawne i zbrodnicze działania nie mogą pozostać bezkarne.

Zdaje się, że Władimir Putin sprytnie to rozegrał. Kilka lat temu wycofał podpis Rosji pod protokołami dodatkowymi do Konwencji Genewskich (mówiących o ochronie ofiar wojny), wypowiedział także statut Międzynarodowego Trybunału Karnego. Ile mamy realnych możliwości, by Rosję rozliczyć?

W przeszłości dla rozliczenia zbrodni międzynarodowych powoływano jeszcze specjalne trybunały ad hoc. Tak było w przypadku zbrodni popełnionych podczas wojny w byłej Jugosławii, czy w Rwandzie. Wtedy nie było jeszcze Międzynarodowego Trybunału Karnego. Jednak fakt, że Rosja wycofała się spod jurysdykcji MTK, nie gwarantuje automatycznie bezkarności rosyjskim sprawcom zbrodni wojennych. Stany Zjednoczone, czy Chiny także nie przyjęły jurysdykcji Międzynarodowego Trybunału Karnego. Jednak obowiązek przestrzegania norm humanitarnych jest jednym z najgłębiej zakorzenionych, zwyczajowo uznawanych praw człowieka. I bez względu na to, ile razy Rosja powtórzy: “nas to nie obowiązuje”, nie zwalnia to Rosjan prowadzących wojnę od obowiązku respektowania reguł humanitarnych. Dzieje się tak dlatego, iż te reguły są wyprowadzane z fundamentalnej wartości, jaką jest godność osoby ludzkiej. W związku z tym, tak ważne jest rejestrowanie wszelkich naruszeń prawa humanitarnego, których dopuszczają się Rosjanie na Ukrainie. Wezwał zresztą do tego prezydent Zelensky, który zaapelował, aby dokumentować wszystkie zbrodnie wobec ludności Ukrainy oraz zniszczenia dokonane przez agresora. Taki rejestr mógłby w przyszłości posłużyć jako dowód w sprawie odpowiedzialności za agresję oraz jej skutki. Natomiast wracając do specjalnych trybunałów ad hoc: powoływała je dla osądzenia konkretnej sprawy Rada Bezpieczeństwa ONZ (np. b. Jugosławia, Rwanda). Więc Putin takiej odpowiedzialności się nie boi, bo wie, że powołanie takiego trybunału może zawsze zawetować na forum RB. Poza tym z prawnego punktu widzenia, dla niego pewnie nie jest to najważniejsze.

Dlaczego?

Prezydent Rosji uważa, że będzie mógł szantażować świat gazem, ropą naftową, surowcami, z których Rosja słynie. Gdy Europa zastanawiała się, czy nie ograniczyć zakupów gazu z Rosji, pojechał do Chin, a Chińczycy chętnie wzięli wszystko, bo surowców bardzo potrzebują. I to jest pole współczesnego konfliktu pomiędzy korzyściami ekonomicznymi (pieniądz) z jednej strony, a obroną zasad i wartości – z drugiej. Niestety, nie ma świecie powszechnego przekonania, że społeczność międzynarodowa dla wspólnego dobra powinna solidarnie powstrzymać bandyckie zapędy sprawców wojen, zbrodni przeciwko ludzkości. A jeśli nie zdoła powstrzymać, to przynajmniej – sprawiedliwie osądzić. Decydują jednak doraźne interesy, handel i koneksje polityczne. Dlaczego w UE jest ciągle rozłam a propos najostrzejszych sankcji wobec Rosji? Bo w grę wchodzi polityka lub fakt, że gospodarki niektórych państw są mocno od niej uzależnione. Dopóki nie będzie powszechnej zgody, że we współczesnym świecie nie ma miejsca dla takich „bandyckich działań”, co więcej - jeżeli znajdą się państwa, które usprawiedliwią i przymkną oczy nawet na brutalną agresję wobec sąsiada, to zawsze znajdzie się także watażka, który to wykorzysta.

Putin będzie wciąż bezkarny? Mieliśmy interwencję w Gruzji, mieliśmy Krym, Czeczenię. Widzieliśmy systematyczne podtruwanie i mordowanie opozycjonistów. To wszystko przegrywa ze światową polityką?

Polityką i gospodarką, szczególnie Zachodu. Tłustego Zachodu, który bardzo sobie ceni spokój i dobrobyt. Mówiąc o Zachodzie, mam na myśli nie tylko Europę Zachodnią, ale tę część świata, która żyje w dobrobycie, spokoju i pokoju. Te wszystkie wojny, w ich odczuciu toczyły się daleko, więc mówiono: “no tak, to niemiły, nawet karygodny incydent, był w Czeczenii, Gruzji, zabrał Krym”. Uważali, że Putin już zaspokoił swój apetyt i dalej nie pójdzie. Wszystkie ostrzeżenia, chociażby to, które padło w Tbilisi w 2008 roku z ust prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zostały zignorowane. Zapomniano o starej rzymskiej zasadzie: ”Chcesz pokoju? Szykuj się do wojny”. Putin testuje, jak daleko może się jeszcze posunąć i dopóki będą mu na to pozwalały okoliczności, dopóki inne państwa będą milczały, to będzie atakował, poszerzał swoje wpływy, łamał prawa człowieka. Autorefleksji jednak nie będzie. A historia dowodzi, że każde ustępstwo rozzuchwala go i prowadzi jeszcze dalej.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Blanka Aleksowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.