Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Stephen Hawking - geniusz, który dorównał Einsteinowi

Czytaj dalej
”The Times”

Stephen Hawking - geniusz, który dorównał Einsteinowi

”The Times”

Śmierć tytana astrofizyki, badacza wszechświata zasmuciła nie tylko naukowców. Bo Stephen Hawking, jak nikt inny potrafił tłumaczyć najbardziej zawiłe zagadki świata. Nie przeszkadzała mu w tym straszliwa choroba, z którą zmagał się pół wieku.

Pewnego dnia w 1964 roku ktoś bezceremonialnie zakłócił wykład wygłaszany w siedzibie Towarzystwa Królewskiego w Londynie. Prelegentem był gigant fizyki Fred Hoyle - zdecydowany przeciwnik teorii Wielkiego Wybuchu - który przedstawiał właśnie wyniki swoich najnowszych badań. Śmiałkiem okazał się młody i wyraźnie trzęsący się mężczyzna. - Jest pan w błędzie! - wykrzyknął z tylnych rzędów. - Dlaczego? - odparował wściekły fizyk. - [Bo] rozwiązałem ten problem - odparł młodzieniec.

Stephen Hawking drżał nie ze strachu przed wielkim autorytetem świata nauki, lecz z powodu choroby. Cierpiał na stwardnienie zanikowe boczne i według najbardziej optymistycznych szacunków lekarzy pozostawały mu jeszcze tylko dwa lata życia!

Przez kolejne 54 nie tylko nie umarł, ale i dosłownie kwitł pod względem intelektualnym. Hoyle raczej nie przejął się jego argumentami. Jednak do najważniejszych późniejszych osiągnięć Hawkinga należały właśnie badania nad początkiem wszechświata. Dowodził w nich, że Albert Einstein rzeczywiście miał rację wskazując, iż czas i przestrzeń zaczęły się razem z Wielkim Wybuchem. A to tej teorii tak zawzięcie sprzeciwiał się Hoyle.

Badacz czarnych dziur
Już samo to stanowiłoby wielkie osiągnięcie. Jednak późniejsze badania nad czarnymi dziurami i emitowaniem przez nie promieniowania - zjawisko nazwane promieniowaniem Hawkinga - usprawiedliwiały jego pozycję jako zapewne najsłynniejszego naukowca na świecie. Jego sława dorównywała jego osiągnięciom naukowym. Był jednak pierwszym, który otwarcie przyznawał, że to nie one uczyniły go globalnym celebrytą. Aż do śmierci zapewne lepiej znano Hawkinga z gościnnego występu w amerykańskim serialu komediowym „Teoria wielkiego podrywu” niż z opracowywania teorii Wielkiego Wybuchu. Jego walka z chorobą stała się symbolem sprzeciwu, by jakakolwiek forma niepełnosprawności definiowała nas jako ludzi. Jedne po drugich tracił swoje zdolności fizyczne. Ale jego zdolności umysłowe dla wielu stały się poruszającym przykładem wykraczającej poza wszelkie granice mocy umysłu.

Patrzył na życie z cierpkim poczuciem humoru i trzeźwości. Pytany, dlaczego przyciąga taką uwagę, odpowiadał - Bo nikt nie może się oprzeć idei kalekiego geniusza.

Jednak wraz z postępem choroby nawet słowo „kaleki” nie opisywało już sytuacji, w jakiej się znajdował. Nie mógł poruszyć palcem. Sygnały do swojego komputera wysyłał tylko poprzez delikatne kurczenie maleńkiego mięśnia na policzku. Ze światem zewnętrznym porozumiewał się dzięki elektronicznemu syntezatorowi mowy. Ten płaski i wibrujący, dochodzący jakby z ogromnej dali głos z transatlantyckim akcentem, „intonował” pomysły i idee Hawkinga. Zwłaszcza dla osób ich nie rozumiejących głos ten stawał się taką samą jak one częścią cudu nauki. Świadomość, że idee te tworzy bezsilny i wymagający całodobowej opieki pielęgniarskiej inwalida, którego życiu może grozić każda chwila braku odpowiedniej dbałości, czyniły jego sytuację jeszcze bardziej poruszającą.

300 lat po śmierci Galileusza
Stephen William Hawking urodził się 8 stycznia 1942 - dokładnie 300 lat po śmierci Galileusza. Cieszył go taki zbieg okoliczności, ale uznawał go tylko za to, czym był - zwykły zbieg okoliczności. - Sądzę, że tego samego dnia urodziło się jakieś 200 tys. innych dzieci. Nie wiem, czy któreś z nich zainteresowało się astronomią.

Ojciec Hawkinga był biologiem specjalizującym się w badaniach chorób tropikalnych. Matka skończyła na Oksfordzie studia z zakresu filozofii, polityki i ekonomii. Dorastał w pełnym zakamarków starym domu rodzinnym. Był najstarszym z czworga rodzeństwa. Kształcił się w St Albans School. Jego socjalistyczne sympatie - miały z nim pozostać przez całe życie - pobudzała i wspierała matka. Potrafiła zabierać nastolatka na przykład na antynuklearne wielotysięczne marsze z Londynu do Aldermaston.

Zawsze twierdził, że nie był wyjątkowym uczniem. Przyznawał jednak, iż przyjaciele nazywali go Einsteinem, więc - jak wspominał - „zapewne widzieli w nim oznaki czegoś lepszego”.

Tylko dwa lata życia
Nie oni jedni. Otrzymał stypendium University College w Oksfordzie, gdzie uzyskał licencjat z fizyki. Na Cambridge rozpoczął studia doktoranckie w dziedzinie astronomii teoretycznej i kosmologii. W pewnym momencie po pierwszym roku studiów rodzice zauważyli, że ich syn porusza się nieco niezdarnie i zdradza objawy lekkiej wady wymowy. Któregoś dnia przewrócił podczas jazdy na łyżwach. Rano poszedł do lekarza - niedługo później zdiagnozowano u niego stwardnienie zanikowe boczne. Dawano mu dwa lata życia. Miał wtedy 21 lat.

Początkowo - jak wspominał - radził sobie z chorobą, zamykając się w swoim pokoju i słuchając muzyki Wagnera. Gdy jej rozwój zaczął ulegać spowolnieniu, wrócił do studiów i badań tematu, który miał uczynić go sławnym.

Przyjeżdżając do Cambridge, żywił nadzieję, że promotorem jego pracy doktorskiej będzie Hoyle. Gdy został nim równie przecież ceniony Dennis Sciama, młody Hawking przeżył rozczarowanie.

Jednak w trakcie studiów doktoranckich zaczął rozwijać swoje teorie na temat powstania wszechświata z grawitacyjnej osobliwości w Wielkim Wybuchu - mowa o pojedynczym „punkcie” [w przestrzeni] o nieskończonej gęstości [i temperaturze] podobnej do tej panującej w środku czarnej dziury. Hawking pracował nad tym problemem razem ze swoim kolegą fizykiem Rogerem Penrose’em. Ich teza stała w bezpośredniej sprzeczności z poglądami Hoyle’a, który wspólnie z dwoma innymi wybitnymi naukowcami był twórcą stanowiącego alternatywę dla teorii Wielkiego Wybuchu modelu „stanu stacjonarnego”.

Miał genialny umysł i ogromny dystans do siebie. Gdy dowiedział się o swojej straszliwej chorobie myślał o samobójstwie. Świat byłby wtedy o wiele uboższy . Na szczęście zakochał się i założył rodzinę.

Pozostało jeszcze 64% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Aktywujesz kod bez rejestracji

Odblokowujesz dostęp jednorazowo, tylko na tej przeglądarce. Jeżeli chcesz w przyszłości wrócić do tego artykułu, skorzystaj z opcji aktywacji kodu z rejestracją - zarejestruj się.

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i czytaj bez rejestracji" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

odzyskaj hasło

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i zaloguj się" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

Aby móc przetwarzać Twoje dane osobowe w postaci adresu e-mail dla celów przedstawiania informacji handlowych na temat naszych towarów lub usług za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej, prosimy Cię o wyrażenie poniżej wskazanych zgód.

Pamiętaj, w każdej chwili możesz cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Cofnięcie zgody nie wpłynie jednak na zgodność z prawem przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych przed wycofaniem zgody. Szczegóły dotyczące wycofania zgody znajdziesz w swoim profilu.

Administratorem Twoich danych osobowych jest spółka Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, ul. Domaniewska 45, 02-672 Warszawa. Szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych przez Polska Press oraz uprawnienia użytkowników Serwisu Polskatimes z tym związane zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez nas w szczególności w celu wykonania umowy (usługa świadczona drogą elektroniczną), w celach marketingowych w zakresie udzielonych zgód, jak też w innych celach marketingowych na podstawie naszego uzasadnionego interesu. Podanie przez Ciebie danych osobowych jest dobrowolne. Przysługuje Ci prawo do żądania od nas dostępu do swoich danych osobowych, prawo do ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych a także prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych. Więcej na temat Twoich uprawnień oraz celów przetwarzania danych przeczytasz w naszej Polityce Prywatności.

* Jeżeli klikniesz „Zaznacz wszystkie poniższe zgody” automatycznie zaznaczasz wszystkie zgody. Możesz też zaznaczyć lub odznaczyć każdą ze zgód z osobna.

** Zgoda wymagana.

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i zarejestruj się" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

”The Times”

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.