Strażacka „Skała”

Czytaj dalej
Fot. Fot. archiwum
Dawid Golik historyk, pracownik IPN, Oddział w Krakowie

Strażacka „Skała”

Dawid Golik historyk, pracownik IPN, Oddział w Krakowie

Związek Walki Zbrojnej, czyli późniejsza Armia Krajowa, opierał swoje kadry na dawnych wojskowych, w tym zawodowych oficerach i rezerwistach, wokół których budowano następnie sieci podziemnej armii.

Inne wczesne organizacje konspiracyjne od początku chciały objąć swymi wpływami działające na mocy niemieckich zarządzeń złożone z Polaków formacje mundurowe. W ten sposób np. Związek Czynu Zbrojnego i funkcjonująca w ramach jego struktur tzw. Dywizja Podhalańska w Konspiracji starała się oprzeć swoje struktury na funkcjonującej podczas okupacji policji „granatowej”
- która byłą grupą ludzi przeszkolonych, zaopatrzonych w broń i odpowiednie dokumenty. Równolegle i zupełnie samodzielnie zaczęli się organizować członkowie innej działającej „legalnie” na terenie Generalnego Gubernatorstwa i złożonej z Polaków służby, mianowicie strażacy.

Sądecka szkoła dywersji

W grudniu 1939 r. przedwojenni, zawodowi oficerowie pożarnictwa stworzyli zręby grupy konspiracyjnej o zasięgu ogólnopolskim, która skupiała w swoich szeregach tylko i wyłącznie strażaków. Organizacja przyjęła nazwę Strażacki Ruch Oporu oraz kryptonim „Skała”. Bardzo szybko objęła swoim zasięgiem wszystkie pozostające pod okupacją niemiecką tereny II Rzeczypospolitej. Poza Komendą Główną znajdującą się w Warszawie i kierowaną przez płk. pożarnictwa Jerzego Lgockiego „Jastrzębia”, funkcjonowało osiem obszarów „Skały”. Kraków stał się siedzibą sztabu IV obszaru tej organizacji.

W początkowym okresie działalności „Skała” pozostawała niescalona z ZWZ-AK i na własną rękę prowadziła działalność szkoleniową i wywiadowczą, chociaż część jej członków równolegle pracowała na rzecz Polskiego Państwa Podziemnego. Na terenie okupacyjnego pow. nowosądeckiego (obejmującego Sądecczyznę i Limanowszczyznę) funkcjonował od 1942 r. obwód „Skały” kierowany przez komendanta powiatowego straży pożarnych (zawodowej i ochotniczych) por. poż. Stanisława Mazana, a jego istotnym elementem była znajdująca się w Starym Sączu Powiatowa Szkoła Pożarnicza. W placówce tej, obok zajęć dla nowych adeptów pożarnictwa i kursów specjalistycznych z tej dziedziny, odbywały się także konspiracyjne szkolenia dla przyszłych grup dywersyjno-partyzanckich „Skały” z terenu całej Polski.

Jak pisał regionalista Józef Bieniek: „Oprócz kursów przeznaczonych dla terenu sądecko-limanowskiego, przez szkołę w Starym Sączu przeszły trzy grupy specjalne, złożone z podchorążych Centralnej Szkoły Pożarniczej w Warszawie. Kursy te, prowadzone w zamkniętym gronie, dotyczyły wyłącznie zagadnień zbrojnego ruchu oporu i miały za zadanie przygotować kadrę dowodzącą dla działań partyzanckich »Skały«”. Jesienią 1943 r. na Sądecczyznę dotarł trzeci turnus strażaków z Warszawy, który jak się miało okazać nie tylko miał odbyć szkolenie bojowe, lecz także rozpocząć na sprzyjających temu terenach Beskidów działalność partyzancką. Na czele grupy 32 kursantów stał jako dowódca por. Leopold Kiersznowski „Staszek”, któremu do dyspozycji oddano lokalną siatkę terenową „Skały”.

Pechowi partyzanci

Już latem 1943 r. do Nowego Sącza przywieziono skrycie pewną ilość broni i sprzętu wojskowego dla przyszłych dywersantów, którzy jednak z uwagi na niemal całkowity brak znajomości terenu musieli wstrzymać się z rozpoczęciem działalności aż do drugiej połowy października 1943 r. Wówczas grupa, już jako oddział partyzancki „Skała”, wyruszyła z Nowego Sącza w rejon Dobrej - częściowo koleją, częściowo samochodem strażackim. Przez kilka dni partyzanci badali okolicę, przebywając początkowo pod Śnieżnicą, a następnie najprawdopodobniej w rejonie Raciechowic. Rankiem 21 października 1943 r. strażacy wykonali też swoją pierwszą operację zbrojną, mającą na celu zdobycie dodatkowych sztuk broni i amunicji. Uderzono wówczas na posterunek „granatowej” policji w Skrzydlnej. Akcję tę w następujący sposób zrelacjonowano w niemieckim sprawozdaniu: „W dniu 21.10.43 dokonała pewna banda napadu rabunkowego na posterunek Pol[icji] Pol[skiej] w Skrzydlnie [właśc. Skrzydlnej], pow. Nowy Sącz. Bandyci uprowadzili plut. Pol. Pol. Piotra Długosza oraz Pawła Plewnia”. Poza Długoszem i Plewnią w rękach strażaków znalazł się też komendant posterunku Piotr Kubiak. Z budynku zabrano też 4 karabiny i blisko 300 sztuk różnego rodzaju amunicji. W czasie akcji poważnie ranny w nogę został jednak jeden z partyzantów, ppor. poż. Andrzej Mierzanowski.

Ze Skrzydlnej oddział, wioząc na furmankach rannego, swój ekwipunek oraz zdobycz, zamiast zaszyć się w beskidzkich lasach i jak najdalej „odskoczyć” z zagrożonego terenu, wycofał się w kierunku pobliskiej miejscowości Stróża i stanął w niewielkim osiedlu Za Kopcem. Tam po kilku godzinach dopadła go niemiecka obława, złożona z funkcjonariuszy Gestapo, żandarmerii (69. zmotoryzowany pluton żandarmerii oraz pluton z Nowego Sącza) i policji „granatowej”, która stoczyła ze „skałowcami” całodniowy bój, m.in. na terenie nieodległego lasu Za Kamienicą, do którego wycofali się zaskoczeni obławą strażacy. Jak zanotował Józef Konieczny ze Skrzydlnej, miejscowy działacz niepodległościowy i kronikarz lat okupacji: „Niemcy otoczyli ten lasek dokoła, ale w pierwszym zetknięciu się partii z obławą [komendant posterunku] Kubiak zdołał zbiec i on następnie daje wskazówki obławie. Pozostali dwaj policjanci wydostali się jakoś z tej matni, ale już do policji nie wrócili, ukrywając się w okolicy. Wieczorem ściągnięto kordon policyjny i osaczeni zbiegli, a tylko w lasku pozostały 2 trupy, tj. tego który na rynku postrzelonym został i jego przyjaciela [kpr. poż. Zbigniewa Pawłowskiego], który po rozbiegnięciu się partii, nie mając możności unieść rannego - zastrzelił go i sam siebie”. Zapoczątkowana 21 października niemiecka operacja przeciw „skałowcom” trwała jeszcze przez następne dwa dni.

Tragiczny bilans

W wyniku obławy zginęło najprawdopodobniej pięciu partyzantów (kpr. poż. Kazimierz Ambroziński, kpr. poż. Ryszard Idzikowski, ppor. poż. Artur Michalewski, a także wspomniani Mierzanowski i Pawłowski), dwóch było rannych, ale zdołało zbiec (por. poż. Wiesław Lgocki, syn Jerzego Lgockiego, i kpr. poż. Mieczysław Augustyniak), a dwie kolejne osoby
- córka organizatora „Skały”, sanitariuszka Krystyna Lgocka i kpr. poż. Jan Pryczek – dostały się w ręce Niemców. Ten ostatni kilka dni później został po brutalnym śledztwie rozstrzelany przez Gestapo. Pozostałym udało się przedrzeć w rejon Komornik i Raciechowic, a stamtąd dzięki pomocy żołnierzy AK, przerzucono ich dalej, dzięki czemu większość dotarła ostatecznie do Warszawy. Jeden z pierwszych na tym terenie oddziałów partyzanckich po kilku dniach swojej działalności przestał istnieć. Jednocześnie poprzez kolejne aresztowania rozbite zostały też komendy obwodowe sądeckiej, nowotarskiej i myślenickiej „Skały”. W ręce Niemców wpadli w listopadzie m.in. por. poż. Stanisław Mazan, ppor. poż. Bronisław Piwowar, st. sierż. poż. Mieczysław Wędrychowski. Śledztwo zataczało coraz szersze kręgi, a większość zatrzymanych trafiała do więzienia policyjnego przy ul. Montelupich w Krakowie. 17 listopada ich nazwiska pojawiły się na liście zakładników z powiatu nowosądeckiego przeznaczonych do rozstrzelania w przypadku kolejnych działań polskiego podziemia. W styczniu aresztowano też twórcę „Skały”, płk. poż. Jerzego Lgockiego, który rok później zginął w obozie KL Neuengamme.

Los części kadry małopolskiej „Skały” został przypieczętowany 12 stycznia 1944 r. Tego dnia w odwet za mającą miejsce dwa dni wcześniej akcję dywersyjną AK, w wyniku której koło Męciny wykoleiła się lokomotywa i trzy wagony niemieckiego pociągu towarowego, Niemcy przeprowadzili zbiorową egzekucję więźniów. Pośród nazwisk 28 zamordowanych obok torów między Męciną a Kłodnym osób, znaleźli się też „skałowcy” i współpracujący z nimi mieszkańcy najbliższych okolic.

Dawid Golik historyk, pracownik IPN, Oddział w Krakowie

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.