Szczepienia lub zakażenia. Wybór należy do ciebie

Czytaj dalej
Joanna Boroń

Szczepienia lub zakażenia. Wybór należy do ciebie

Joanna Boroń

Polska liderem Europy! Niestety, nie ma powodów do radości, bo przodujemy w zachorowaniach na gruźlicę, odrę i różyczkę.

Coraz więcej rodziców nie szczepi dzieci. Na koniec 2021 roku w Zachodniopomorskiem takich przypadków było 2421, rok wcześniej - 2033. Dane z Pomorskiego są jeszcze bardziej zatrważające - w roku 2020 od obowiązku uchylało się 5979 rodziców i opiekunów prawnych, w 2021 roku liczba ta wzrosła do 6845 osób.

Czytelniczka kontra lekarz

Pani Anna z Koszalina (nazwisko do wiadomości redakcji) jest jedną z takich osób, które swoich dzieci nie zaszczepiły i zaszczepić nie zamierzają.

Ma wyższe wykształcenie humanistyczne, pracuje w biurze. Ma dwójkę dzieci w wieku przedszkolnym.

- To nie była impulsywna decyzja - przekonuje. Ale przyznaje też, że otwarcie o tym nie mówi, dlatego też nie zgodziła się na opublikowanie swojego nazwiska. Dlaczego? - Zdaję sobie sprawę z tego, że to niepopularna opinia.

Jej zaniepokojenie budzi kilka kwestii. Szczególnie autyzm. Opowiada, że wśród jej znajomych dwie rodziny mają dzieci z chorobami ze spektrum autyzmu. Mówi: - Nie ma badań, które by potwierdziły, że nie ma związku między autyzmem a szczepieniami, a wielu rodziców taki związek widzi, ja tym rodzicom wierzę...

Sergiusz Karżanowski, lekarz rodzinny z koszalińskiej Przychodni Sanatus, kontruje: - Nie ma żadnych badań, które by potwierdzały związek między szczepieniami a autyzmem. Autor publikacji, która wiązała szczepienia z autyzmem, Andrew Wakefield, stracił uprawnienia do wykonywania zawodu, został potępiony przez środowisko naukowe, zarzucono mu nierzetelność i udowodniono podczas rozprawy sądowej, że za publikację niepotwierdzonych teorii przyjął ponad 400 tysięcy funtów. Z drugiej strony to, że szczepionki nie wywołują autyzmu, potwierdzają dziesiątki niezależnych badań naukowych, których wyniki opublikowano w renomowanych czasopismach. Trudno mi i moim kolegom zrozumieć, dlaczego rodzice dają wiarę skompromitowanemu człowiekowi, a nie innym naukowcom i wynikom ich ciężkiej pracy.

Ale idźmy dalej. Pani Anna: - Autyzmu nie da się wyleczyć. Tymczasem nawet gdyby jakimś dziwnym zrządzeniem losu dziecko zachorowało na choroby, na które się szczepi, czyli odrę, różyczkę czy gruźlicę, to przecież można to wyleczyć.

I tu lekarz ma inne zdanie: - Tak, mamy leki, które pomagają walczyć z tymi chorobami, ale po co z nimi walczyć, skoro można im zapobiegać? Skutki różyczki, odry czy świnki mogą być tragiczne. Różyczka zwykle ma łagodny przebieg. Jest jednak niebezpieczna dla kobiet w ciąży ze względu na poważne wady, które powoduje u płodu. Świnka u kobiet w ciąży powodować może poronienie, a u mężczyzn zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory jąder. Jednym z jej powikłań może być utrata słuchu. No i jest odra, która może prowadzić do pierwotnego zapalenia mózgu, zapalenia opon móz-gowo-rdzeniowych, zapalenia rdzenia kręgowego, zapalenia wielonerwowego czy nerwów czaszkowych albo podostrego stwardniającego zapalenia mózgu rozwijającego się po wielu latach od przechorowania odry, a kończącego się śmiercią.

Kolejny argument Pani Anny i innych rodziców przeciw szczepieniom jest taki: Po co szczepić dzieci przeciw chorobom, które zniknęły?

Sergiusz Karżanowski: - To właśnie szczepieniami ograniczyliśmy siłę rażenia groźnych chorób. Szczepionki wybiły kły wielu epidemiom. Dziś w naszej praktyce lekarskiej, mówię o Polsce czy Europie zachodniej, praktycznie nie mamy do czynienia z chorobami takimi jak polio, odra czy krztusiec. Niestety, to w każdej chwili może się zmienić. Wyszczepienie całej populacji pozwoliłoby nam wygasić choroby. To jednak nie jest możliwe. Są osoby, które szczepić się nie mogą ze względów od nich niezależnych. I z tym nie dyskutujemy. Problemem są ci, którzy zaszczepić się mogą, ale tego nie robią. Gdy zacznie ich przybywać, choroby, które mogłyby być tylko ciekawostkami w podręcznikach medycznych, znów zaczną nam grozić - ostrzega.

W rozmowie o szczepionkach nie może zabraknąć wątku niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP). Ta kwestia budzi żywe emocje. Lekarz mówi, że przeciwnicy szczepień demonizują je: - Zdecydowana większość to pewne niedogodności, takie jak swędzenie w miejscu wkłucia, lekki stan podgorączkowy, ból głowy o niewielkim natężeniu albo biegunka czy dreszcze. Oczywiście bywa, że organizm ostro reaguje na szczepionkę. Jednak to naprawdę wyjątkowe sytuacje. Oczywiście rozumiem, że żaden rodzic by nie chciał, aby jego dziecko było tym wyjątkiem, ale ryzyko śmierci w wyniku zakażenia odrą jest dużo poważniejsze niż zgon w wyniku ostrej reakcji anafilaktycznej po podaniu szczepionki.

Doktor Karżanowski nie ma złudzeń - argumenty za szczepieniami nie zmienią podejścia antyszczepionkowców, którzy się okopali na swoich pozycjach: - Pozostaje mi jednak nadzieja, że dzięki spokojnej i merytorycznej rozmowie na te tematy rodzice, którzy się wahają, podejmą decyzję o zaszczepieniu dziecka - mówi.

Tymczasem zapomniane choroby wracają

Już widać, jakie szkody robią nam ruchy antyszczepionkowe aktywne na całym świecie - Polska nie jest tu wyjątkiem. Choć uczciwie trzeba zaznaczyć, że problemem jest nie tylko sprzeciw wobec szczepień, ale i ich dostępność w tzw. Krajach Trzeciego Świata.

Po raz pierwszy od 10 lat widać w statystykach wzrost liczby zgonów na gruźlicę - taki wniosek wynika z globalnego raportu Światowej Organizacji Zdrowia z 2021 roku.

Gruźlicę rozpoznaje się w naszym kraju u około 5 tys. osób rocznie. W 2019 r. w 29 europejskich krajach wykryto w sumie 49 752 zachorowania na gruźlicę, a prawie 55 proc. chorych pochodziła z czterech państw - była to Francja, Polska, Rumunia i Wielka Brytania. Pod względem zapadalności na gruźlicę Polskę wyprzedzały tylko Rumunia (59,6 osoby na 100 tys.), Litwa (37,7), Malta (20,6), Bułgaria (19,1) i Portugalia (17,2).

W 2019 r. na odrę zachorowało w Polsce 1,5 tys. osób. To ponad czterokrotnie więcej niż rok wcześniej (359 zachorowań.) i 24 razy więcej niż w 2017 r. (63). W ostatnich dwóch latach te liczby wyglądają zupełnie inaczej, ale to tylko dlatego, że pandemia koronawirusa sprawiła, że mniej osób trafiło do lekarzy i mniej usłyszało diagnozę.

Tymczasem odra to choroba wielokrotnie bardziej zaraźliwa niż COVID-19. Jedna chora osoba może zainfekować nawet 18 innych! Wirus odry ma wysoki wskaźnik reprodukcji, dlatego, żebyśmy byli bezpieczni, zaszczepionych w danej populacji musi być około 95 procent. Według danych PZH w Polsce, odsetek dzieci zaszczepionych podstawową dawką MMR (skojarzona szczepionka przeciwko odrze, śwince i różyczce) spadł poniżej tej granicy już w 2017 r. i cały czas spada. Obecnie wynosi około 92 proc. To znaczy, że straciliśmy odporność zbiorową na odrę. I ma to swoje odbicie w statystykach dotyczących zachorowań na tę chorobę.

A różyczka? Mimo spadkowej tendencji zachorowań, liczba nowych przypadków jest wciąż wysoka w porównaniu do innych krajów europejskich (nawet do 70% wszystkich zachorowań w Europie przypada na Polskę). Powodem tego jest opieranie zachorowań tylko o diagnozę kliniczną i, niestety, zbyt małą liczbę wykonywanych badań na oznaczanie poziomu przeciwciał przeciw różyczce.

Dyskutując o szczepieniach, musimy pamiętać, że do Polski przed wojną uciekło ponad trzy miliony Ukraińców, głównie mam z dziećmi. Niestety, u naszych sąsiadów, choć szczepienia są obowiązkowe, to jednak odsetek wyszczepienia populacji jest dużo niższy niż w Polsce. Zgodnie z danymi WHO w 2020 roku na Ukrainie stan zaszczepienia przeciw odrze wynosił 81,9%, przeciw poliomyelitis - 84,2%, przeciw krztuścowi- 81,3%, a przeciw wzwB - 80,9%. 1 lutego 2022 roku na Ukrainie rozpoczęto krajową kampanię szczepień, która została przerwana przez agresję Rosji.

Obowiązek jest, są więc i kary

Szczepienie dzieci zgodnie z Programem Szczepień Obowiązkowych jest w Polsce obowiązkiem prawnym wynikającym wprost z ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Do szczepień obowiązkowych zaliczamy szczepienia przeciwko: gruźlicy, zakażeniom pneumokokowym, błonicy, krztuścowi, polio (poliomyelitis), odrze, śwince, różyczce, tężcowi, wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, zakażeniom przeciwko Haemophilus influenzae typu B. Wszystkie szczepienia obowiązkowe są bezpłatne.

Za szczepienia zalecane (m.in. na ospę, kleszczowe zapalenie mózgu, grypę) rodzice płacą.

Jeszcze kilkanaście lat temu odmowy głównie wynikały z zapominalstwa rodziców, dziś powody są inne.

- Na wzrost liczby osób uchylających się od szczepień ma wpływ z całą pewnością wzrost liczby osób o poglądach antyszczepionkowych - mówi Małgorzata Kapłan, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Szczecinie. Przyznaje jednak, że znaczna część osób nie podaje przyczyny odmowy szczepienia dziecka.

Bardziej szczegółowe dane z Koszalina przedstawia Jacek Woźniak, szef koszalińskiego oddziału sanepidu. W 2021 roku w powiecie koszalińskim oraz mieście Koszalinie wykonano 28 tysięcy szczepień obowiązkowych. Na szczepienie z różnych powodów (nie zawsze jest to odmowa, czasem jest to właśnie zapominalstwo rodziców) nie stawiło się 228 dzieci. 11 rodziców odmówiło zaszczepienia dzieci zaraz po narodzinach. Ale, jak wyjaśnia Jacek Woźniak, nie wszystko to antyszczepionkowcy. Niektórzy motywowali to potrzebą zasięgnięcia opinii lekarza pediatry. Część dzieci rzeczywiście kilka dni później zostało zaszczepionych.

Analizując te liczby, zarówno na poziomie miasta, jak i województwa zachodniopomorskiego, można dojść do wniosku, że problem jest niszowy, ale… Tylko w ciągu ostatnich pięciu lat w skali kraju liczba uchyleń od szczepień obowiązkowych zwiększyła się dwukrotnie!

Jak wygląda procedura w przypadku odmowy szczepienia, zdradza Aneta Bardon - Błaszkowska, kierownik Oddziału Przeciwepidemicznego w pomorskim sanepidzie, w którym wyjątkowo szybko rośnie liczba odmów: - W pierwszym etapie do rodziców uchylających się od obowiązku szczepień państwowi powiatowi inspektorzy sanitarni wysyłają wezwania do wykonania obowiązku zaszczepienia dziecka, zawierające wzmiankę o prawnych konsekwencjach odmowy szczepień oraz podstawowe dane dotyczące korzyści wynikających ze szczepień i informacje o możliwych działaniach niepożądanych. W drugim etapie wysyłane są upomnienia nakazujące zaszczepienie dziecka, z pouczeniem, że w przypadku dalszego niewykonania obowiązku sprawa zostanie skierowana na drogę postępowania egzekucyjnego. Dalsze uchylanie się rodzica od szczepienia dziecka skutkuje przekazaniem przez Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego wniosku do wojewody o wszczęcie postępowania egzekucyjnego. Grzywna ma na celu przymuszenie do realizacji obowiązku, tzn. że jeżeli szczepienie zostanie wykonane, grzywna nie zostanie pobrana.

Kary nie są symboliczne. Maksymalna jednorazowa grzywna to 10.000 zł, a łączna kwota wszystkich grzywien nie może przekroczyć 50.000 zł. Oprócz kary pieniężnej rodzice mogą zostać też oskarżeni o umyślne naruszenie dobra dziecka, co skutkuje wszczęciem postępowania o ograniczenie władzy rodzicielskiej.

Postępowania zwykle długo się toczą. Małgorzata Kapłan przyznaje: - Wśród wykazanych osób uchylających się od wykonania obowiązku szczepień dziecka są również osoby, które po wszczęciu postępowania egzekucyjnego składają zarzuty do postępowania, stąd postępowanie jest procesem długotrwałym.

Bywa też tak, że to rodzice skarżą się na medyków, którzy starają się rodziców przekonać do zaszczepienia swoich pociech. Takie przypadki miały miejsce w Koszalinie. Pielęgniarki musiały się tłumaczyć przed swoim sądem odpowiedzialności zawodowej, że działały w interesie najmłodszych pacjentów i wykonywały swój obowiązek.

Joanna Boroń

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.