Szefowie Niku Poznań mieli mieć podrzucone narkotyki i treści pedofilskie? Prokuratura nawet ich nie przesłuchała

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Dembiński
Łukasz Cieśla

Szefowie Niku Poznań mieli mieć podrzucone narkotyki i treści pedofilskie? Prokuratura nawet ich nie przesłuchała

Łukasz Cieśla

Czy właściciele Niku Poznań mieli mieć podrzucone narkotyki i materiały pedofilskie? Prokurator Andrzej Królikowski najpierw sam wszczął śledztwo w tej sprawie, a potem szybko je umorzył. Bez przesłuchania ważnych świadków. - Najpierw prokurator Królikowski odmówił nam wglądu w materiały sprawy uznając, że nie jesteśmy stroną. Potem umorzył dotyczące nas postępowanie. Napisaliśmy już skargę do Rzecznika Praw Obywatelskiego, bo pogwałcono nasze prawa. Składamy też zawiadomienie do prokuratury, bo domagamy się rzetelnego wyjaśnienia historii, w której mieliśmy paść ofiarami bardzo groźnej prowokacji – mówi nam Sławomir Wojtowicz z Niku Poznań.

Konflikt w Niku Poznań zaczął się wiele miesięcy temu

To kolejna odsłona konfliktu między właścicielami Niku Poznań a ich niedawną najemczynią Moniką G., która przy ul. Piątkowskiej w Poznaniu prowadziła popularną kręgielnię. Zarzucili jej niepłacenie czynszu, w końcu doprowadzili do jej eksmisji.

Monika G. wcześniej nasłała "ludzi z miasta", którzy mieli zastraszyć właścicieli Niku?

Potem pojawiła się wersja, jakoby była najemczyni szukała w mieście „człowieka od mokrej roboty”. Miałby zdyskredytować właścicieli Niku, doprowadzić do ich zatrzymania przez policję. Aby do tego doszło, miał im podrzucić do samochodów narkotyki i materiały pedofilskie. Czy rzeczywiście miało dojść do takiej prowokacji?

W marcu poznańska policja zatrzymała Jerzego U., byłego esbeka, potem oficera UOP, głównego świadka w sprawie porwania

Konflikt w Niku Poznań między właścicielami, a najemczynią prowadzącą tam bowling, dotyczył niepłacenia przez nią czynszu. W końcu doprowadzono do jej
Łukasz Gdak Monika G. poskarżyła się potem policji, że dała pieniądze Jerzemu U., ale ten nie załatwił jej sprawy w ministerstwie. Jerzy U, został zatrzymany w marcu w trakcie przyjmowaniu drugiej raty, kolejnych 100 tys. zł. On twierdzi, że zakres zlecenia był nieco inny i zakładał również skompromitowanie właścicieli Niku Poznań.

Jarosława Ziętary. Zarzucono mu, że od byłej najemczyni Niku bowling przyjął 100 tys. zł. Wpadł przy odbieraniu drugiej transzy, w tej samej wysokości. Postawiono mu zarzuty między innymi na podstawie nagrywanych przez nią rozmów. Pieniądze od Moniki G. przyjął, jak uznała prokuratura, za płatną protekcję. Chodziło o obietnicę załatwienia jej w Ministerstwie Rozwoju niewykreślenia z rejestru działalności gospodarczej. Dalsze figurowanie w spisie CEiDG miało jej pomóc w prowadzeniu klubu bowlingowego.

Czytaj też: Jerzy U. został zatrzymany w marcu 2020 roku. Na kilka miesięcy trafił do aresztu

Dlaczego najemczyni Niku przesłała zdjęcia właścicieli obiektu?

Zatrzymany Jerzy U. początkowo nie przyznawał się do winy. Potem potwierdził, że powoływał się na wpływy w ministerstwie, choć tak naprawdę ich nie miał. Ale podczas wyjaśnień wskazał, że zakres zlecenia od Moniki G. był nieco inny.

- Ona chciała, abym doprowadził do „skasowania” znienawidzonych przez nią właścicieli Niku. Miałem ich także skompromitować poprzez podrzucenie do ich samochodów narkotyków oraz materiałów pedofilskich i doprowadzić, że zostaną na tym „przyłapani” przez policję. Wysłała mi ich zdjęcia oraz ich samochodów

– taką wersję przedstawił Jerzy U.

Czytaj też: Szczegóły wyjaśnień Jerzego U. w sprawie Niku Poznań

Na potwierdzenie swoich słów przekazał śledczym nagranie rozmowy ze znajomym Moniki G. Pokazał także zdjęcia, które dostawał od Moniki G. Były na nich m.in. samochody właścicieli Niku, numery rejestracyjne ich samochodów, namiary na nich. Jerzy U. stwierdził, że dostał je po to, by wiedzieć, komu dokładnie podrzucić kompromitujące materiały. Dodał, że o „brudnej robocie”, do której miał zostać wynajęty, opowiedział jednemu z poznańskich detektywów. Zadzwoniliśmy do niego.

- Faktycznie, Jerzy U. opowiadał mi, że dostał zlecenie na podrzucenie komuś narkotyków. Poradziłem mu, aby zgłosił to policji

– powiedział nam detektyw.

Po wysłuchaniu wyjaśnień Jerzego U., pod koniec sierpnia poznański prokurator Andrzej Królikowski wszczął śledztwo w sprawie rzekomej próby zdyskredytowania właścicieli Niku Poznań. Umorzył je 10 listopada. Uznał, jak przekazał nam rzecznik prokuratury, że „brakuje dowodów na przestępstwo”.

- Prokurator Królikowski w ogóle nie wezwał nas na przesłuchanie. Odmówił nam także wglądu w akta sprawy twierdząc, że nie jesteśmy w niej stroną. Co ciekawe, Monika G. już przed umorzeniem sprawy chwaliła się, że sprawa tak właśnie zostanie zakończona. Skąd o tym wiedziała? Uważamy, że faktycznie mogła coś na nas zlecić, bo już wcześniej, jeszcze w trakcie prowadzenia bowlingu, zastraszała nas i była przy tym bardzo pewna siebie

– mówi nam Sławomir Wojtowicz.

Jak dodaje, złożył już skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich. Uważa, że zachowanie prokuratora doprowadziło do pogwałcenia

Konflikt w Niku Poznań między właścicielami, a najemczynią prowadzącą tam bowling, dotyczył niepłacenia przez nią czynszu. W końcu doprowadzono do jej
Adrian Wykrota Jerzy U. to byly esbek i oficer UOP. Został głównym świadkiem w sprawie porwania dziennikarza Jarosława Ziętary. Zeznał, że porywało go trzech ochroniarzy firmy Elektromis, dla której kiedyś pracował jako "specjalista od inwigilacji".

jego praw jako pokrzywdzonego przestępstwem. W środę właściciele Niku Poznań złożyli także własne zawiadomienie do prokuratury, w którym domagają się ścigania Monika G.

Dlaczego Monika G. przesłała zdjęcia właścicieli Niku?

Tymczasem jej adwokat jest przekonany, że prokuratura słusznie umorzyła postępowanie.

- Wyjaśnienia Jerzego U. były całkowicie niewiarygodne. On pomawiał moją klientkę o zlecenie mu przestępstwa. Owszem, ona przesyłała mu zdjęcia właścicieli Niku Poznań, ale po to, by umówił się z nimi na spotkanie. W jej działaniach nie było niczego nielegalnego

- mówi adw. Zbigniew Krüger, pełnomocnik Moniki G.

Sławomir Wojtowicz jest zaskoczony stanowiskiem adwokata. - Widzę, że poziom absurdu sięga zenitu. Jeśli ktoś chce się z kimś spotkać, to wystarczy zadzwonić, nie trzeba wysyłać zdjęć tablic rejestracyjnych.

Czytaj też: Jerzy U. jest głównym świadkiem ws. porwania poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary

Jak sprawę komentuje prokurator Królikowski? Dlaczego nie przesłuchał potencjalnych ofiar? Przez telefon powiedział nam, że nie jest upoważniony do rozmowy z mediami. Poprosił o pytania na piśmie, wtedy na nie odpowie.

Na razie jedyną osobą, która usłyszała zarzuty i została skazana, jest Jerzy U. 30 listopada, czyli w poniedziałek, został skazany przez poznański sąd na 2 lata więzienia. Za płatną protekcję. Śledztwo przeciwko niemu prowadził prokurator Królikowski. Nieprawomocnie skazany Jerzy U. ma także oddać Monice G. 100 tys. zł, które od niej wziął za załatwienie w ministerstwie.

-------------------------
Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Łukasz Cieśla

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.