To były palmy, pustynia, nie nasza polska stajenka... - rozmowa z Barbarą Kingą Majewską

Czytaj dalej
Fot. Jacek Poremba
Marek Zaradniak

To były palmy, pustynia, nie nasza polska stajenka... - rozmowa z Barbarą Kingą Majewską

Marek Zaradniak

Z Barbarą Kingą Majewską, wokalistką, publicystką i pedagogiem rozmawiamy o projekcie "Taratil id al-milad", czyli polskich kolędach w języku arabskim, zrealizowanym razem z pianistą Marcinem Maseckim.

Razem z Marcinem Maseckim nagrała pani płytę z kolędami polskimi w języku arabskim, w dialekcie syryjskim. Skąd ten pomysł?

Barbara Kinga Majewska: Historia przekazywana w kolędach ma swoją specyficzną tożsamość geograficzną. Przynależy do Bliskiego Wschodu. W przedstawieniach o narodzinach Chrystusa z czasów średniowiecza, w starofrancuskim gotyku czy we włoskim gotyku są jednoznaczne wskazania na to, że wtedy ta historia była jeszcze rozumiana jako historia nie z Europy. To nie była nasza europejska stajenka, to nie były nasze europejskie klimaty. To nie była ta geografia. To była pustynia, to były palmy. Pojawiały się dzikie zwierzęta. To był zupełnie inny klimat. Chodziło nam o rozszerzenie kontekstu tej historii, która jest opowiadana w kolędach, o autentyczne miejsca, do których ona przynależy. Do klimatu i krajobrazu, z którym jest nierozłącznie związana, a który niestety poprzez zawłaszczenie przez kulturę europejską tej historii zupełnie zatracił kontekst. Stał się historią taką naszą. Bardzo polską, z naszym polskim żłóbkiem. A tak nie jest. Wydaje mi się, że czasami, a nawet zawsze warto zastanowić się nad tym, co poprzez powtarzanie dzieje się z danym utworem muzycznym czy jakimkolwiek tekstem kultury. Czasami nakładamy na niego pewien rodzaj filtru naszego postrzegania. Na przykład postrzegania europejskiego czy postrzegania białego człowieka albo postrzegania nas Polaków poprzez pewne tradycje powtarzane z roku na rok, które potrafią być bezrefleksyjne. Tracimy kontakt z tym punktem, który jest autentyczny w tekście kultury, jest tym źródłowym, jest wyjściem, początkiem, który tkwi nadal w tej historii.

Co oznaczają słowa „Taratil id al-milad”?

Oznaczają po prostu po arabsku „Pieśni na Boże Narodzenie”.

Czy byliście na Bliskim Wschodzie i jak was przyjmowano?

Nie byliśmy. Nie mam pojęcia, jak zostałby przyjęty nasz projekt, ale trzeba pamiętać, że na Bliskim Wschodzie żyje około 10 milionów wyznawców chrześcijaństwa, więc myślę, że jeżeli kiedyś tam zostaniemy zaproszeni, to będzie to całkiem normalna sytuacja. Kolędy są śpiewane po arabsku. Śpiewa się także te same kolędy co w Europie. Jest na przykład tłumaczenie kolędy „Cicha noc” na język arabski. Dlatego wydaje mi się normalne, że na Bliskim Wschodzie śpiewa się kolędy.

Mówi pani, że kolędy są śpiewane po arabsku. Czy w takim razie to są nowe tłumaczenia czy te tradycyjne?

Kolędy, które są na płycie, zostały specjalnie przetłumaczone i o ile dobrze wiem, nie istnieją tłumaczenia naszych, polskich kolęd na język arabski. Są tłumaczenia kolęd z innych krajów europejskich, jak choćby wspomnianej już „Cicha noc”.

Pozostało jeszcze 62% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marek Zaradniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.