Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Zasadzka na Jachimka. Tak zginął „Stalin”, ostatni partyzant

Czytaj dalej
Fot. Archiwum rodzinne
Michał Wenklar, historyk, naczelnik Odziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Krakowie

Zasadzka na Jachimka. Tak zginął „Stalin”, ostatni partyzant

Michał Wenklar, historyk, naczelnik Odziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Krakowie

28 grudnia 1948. w nocy Do chałupy w Zabawie koło Radłowa puka trzech mężczyzn. Gospodyni wpuszcza ich i natychmiast zatrzaskuje drzwi. W kierunku wchodzących sypią się strzały. Tak ginie „Stalin”, ostatni partyzant z pogranicza powiatów brzeskiego, dąbrowskiego i tarnowskiego.

Okolice Radłowa obfitują w gęste lasy. W czasie wojny stały się one schronieniem dla oddziału partyzanckiego, złożonego z kilku zdekonspirowanych żołnierzy AK. Po dołączeniu do nich grupy krakowskich żołnierzy NOW-AK z por. Janem Gomołą „Jaworem” na czele, powstał oddział „Janina”, znany m.in. z udziału w słynnej akcji „Most III”. W czasie akcji „Burza” oddział ten przeszedł po tarnowskim pogórzu szlak bojowy jako kompania „Janina” w ramach 1. batalionu 16 pp AK „Barbara”. Po wojnie część pochodzących z okolic Radłowa żołnierzy znalazła się w oddziałach NZW Władysława Zagai „Kolca” i Władysława Pilcha „Szarego”, nękających do 1947 r. komunistów. „Kolec” uciekł w 1945 r. na Zachód, „Szary” ujawnił się w 1947 r., ale niewiele później został aresztowany, skazany na śmierć i zgładzony.

Oddział WiN

Równolegle powstawały na tych terenach struktury Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. W powiecie dąbrowskim na czele Rady WiN stał chor. Jan Woźny „Burza”. Dysponował on oddziałem dowodzonym przez Romana Horodyńskiego „Jastrzębia”. Zastępcą dowódcy był Władysław Pudełek „Zbroja” - wcześniej żołnierz „Janiny” i oddziału „Kolca”. Czasem nazywano ten liczący ok. 30 osób oddział mianem „Armii Wyzwolenia”.

8 maja 1946 r. do oddziału Horodyńskiego dołączył milicjant Józef Jachimek, który z bronią zdezerterował z posterunku w Borzęcinie. Jachimek pochodził z Radłowa, przed wojną z trudem wiązał koniec z końcem utrzymując z dorywczych prac szóstkę dzieci. Większą część wojny spędził na robotach w Rzeszy. Powrócił do kraju na początku 1945 r. Szukając pracy postanowił wstąpić do milicji, skąd - dostrzegając z bliska naturę reżimu - uciekł do partyzantki.

Wkrótce kierownictwo przejął 26-letni Władysław Pudełek „Zbroja”, który - prawdopodobnie na rozkaz Jana Woźnego „Burzy” - wykonał wyrok śmierci na Horodyńskim. Rycho osłabły związki oddziału z WiN, zwłaszcza po aresztowaniu Woźnego we wrześniu 1946 r. Dołączył za to do oddziału uciekinier z więzienia w Dąbrowie Tarnowskiej - Antoni Trzepla „Krakus”, były kierownik Placówki WiN w Przybysławicach. Trzepla uzyskał z racji wieku i doświadczenia specjalną pozycję, ubecy czasem nazywali oddział „bandą »Krakusa«”. A Jachimek zaczął wyrastać na trzecią osobę w oddziale.

Działalność oddziału to kary chłosty na osobach związanych z reżimem, rekwizycje w instytucjach państwowych i u działaczy PPR, rozbrajanie posterunków MO - m.in. czterokrotnie rozbili posterunek w Radłowie. Czasem w wyniku akcji, czasem przypadkowego spotkania lub obrony przed obławą, w starciach z oddziałem ginęli funkcjonariusze UB - do stycznia 1947 r. dziewięciu ubeków, ze strony oddziału zginął jeden partyzant, Zbigniew Masło.

Wiosną 1947 r. większość żołnierzy postanowiła ujawnić się w ramach amnestii. Władysław Pudełek i Antoni Trzepla nie zdecydowali się na ten krok, za to Józef Jachimek zgłosił się 1 kwietnia 1947 r. do PUBP w Brzesku. Ujawnił się jako działacz Obwodu WiN Tarnów.

Grupa przetrwania

Wkrótce powrócił do ukrywających się wciąż Pudełka i Trzepli. Razem kontynuowali działalność zbrojną, choć trudno tu mówić już o oddziale, była to raczej grupa przetrwania. Ich działalność koncentrowała się na dokonywaniu konfiskat w instytucjach państwowych i pseudo-spółdzielczych. Zdobywano towary niezbędne do przeżycia. M.in. deski z tartaku w Wierzchosławicach, które wykorzystano do budowy schronu w Lasach Radłowskich.

14 października 1947 r. został aresztowany przez MO brat Władysława Pudełka, Mieczysław. Partyzanci zaatakowali posterunek w Borzęcinie, gdzie go uwięziono - zerwali linie telefoniczne, ostrzelali budynek, a Władysław Pudełek rozbił kratę w oknie i uwolnił brata. Zastraszeni milicjanci zabarykadowali się na piętrze i czekali na odsiecz, a Mieczysław Pudełek dołączył do oddziału.

Podobne akcje wywoływały oczywiście reakcję aparatu represji, realizowano kolejne obławy. Masowo aresztowano gospodarzy podejrzanych o wspieranie oddziału, zatrzymywano też kolejnych członków grupy. Na początku listopada 1947 r. funkcjonariusze PUBP z Tarnowa i Brzeska razem z milicjantami z Tarnowa oraz żołnierzami 8. pułku czołgów urządzili obławę we wsi Siedlec koło Wierzchosławic. Zatrzymano dwóch członków oddziału - Edwarda Rudzińskiego i Jana Kmiecia - oraz niemal trzydzieści osób uznanych za współpracowników partyzantów.

Bezpieka zdobyła też informacje o ziemiance w Lasach Radłowskich. 24 listopada 1947 r. UB i KBW urządziły obławę. Partyzanci rzeczywiście byli w ziemiance, ale na widok napastników rzucili się do ucieczki. Władysław Pudełek osłaniał uciekających towarzyszy strzałami z karabinu maszynowego. Sam zginął. Tydzień później w ramach kolejnej obławy zaresztowano ok. 70 osób podejrzanych o współpracę z grupą. Po śmierci Władysława Pudełka na czele oddziału stanął Józef Jachimek.

Otruć albo zastrzelić

Jachimek ze zmieniającą się, kilkuosobową grupą, której trzon stanowili Mieczysław Pudełek i Józef Sikora, kontynuował działalność na pograniczu powiatów brzeskiego i tarnowskiego. Nie mogąc go pojmać, bezpieka uderzyła w jego rodzinę - żona została skazana na 12 lat więzienia za udzielanie mężowi pomocy. Aresztowano również najstarszego syna, a dwie córki oddano do domu dziecka. Jachimek próbował pertraktować z UB, ale nie zgodził się na spotkanie i rozmowy póki żona nie zostanie zwolniona.

Ubekom udało się wprowadzić do grupy Jachimka agenta, Stefana Piekielniaka, byłego komendanta posterunku MO w Dębnie. Po sfingowaniu jego ucieczki z aresztu Jachimek przyjął go do grupy. Agent przekazywał ubekom informacje o miejscach postoju, próbował uśpić, a nawet otruć Jachimka. Na nic się to nie zdało, Jachimek pozostał nieuchwytny. Sukcesem bezpieki było za to aresztowanie na początku stycznia 1948 r. Antoniego Trzepli „Krakusa”, który razem z Janem Kmieciem został skazany na karę śmierci i stracony. Za pomoc w ujęciu Józefa Jachimka i Mieczysława Pudełka komendanci wojewódzcy UB i MO z Krakowa oferowali 50 tys. zł. nagrody.

Tymczasem Jachimek wciąż działał, ciesząc się sławą najpoważniejszego przeciwnika komunistów na tym terenie. Jemu przypisywano, nie zawsze słusznie, każdą akcję wymierzoną we władzę. Starosta tarnowski pisał w czerwcu 1948 r.: „Stan bezpieczeństwa uległ wybitnemu pogorszeniu, przede wszystkim na skutek zbrodniczej działalności bandyty pseudo »Jachimek«, który rozzuchwalony bezkarnością, co parę dni daje znać w terenie o swoich wyczynach, bagatelizując sobie posterunki MO. Wokół tych wyczynów zaczyna nawet urastać już legenda o niezwyciężoności »Jachimka«”.

Nie mogło tak jednak trwać wiecznie. UB uzyskał w grudniu 1948 r. informację, że partyzanci czasem melinują u gospodyni w przysiółku Zdarzec miejscowości Zabawa, i że mogą tam się zjawić w okolicy świąt Bożego Narodzenia. Aresztowano dwóch sąsiadów gospodyni, potem posługując się z jednej strony szantażem, a z drugiej obietnicą nagrody, pozyskano do współpracy ją samą. W wigilię 24 grudnia 1948 r. urządzono zasadzkę, zaczęło się oczekiwanie. 28 grudnia wieczorem rzeczywiście zjawił się tam Jachimek z dwójką towarzyszy, Mieczysławem Pudełkiem i Józefem Sikorą.

Gospodyni wpuściła ich do środka i zamknęła drzwi, a ukryci funkcjonariusze krzyknęli „ręce do góry!” po czym, widząc, że partyzanci sięgają po broń, otworzyli ogień. Jachimek próbował uciekać. Ranny, został na miejscu dobity strzałem w szyję. Ciężko ranni Pudełek i Sikora zmarli z upływu krwi. Nagie ciała zabitych wystawiono na publiczny widok przed posterunkiem MO w Radłowie. Pochowano je później w bezimiennym dole na cmentarzu w Brzesku, tak by nie został po nich żaden ślad.

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Polski.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Polski
  • codzienne e-wydanie Polski
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Michał Wenklar, historyk, naczelnik Odziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Krakowie

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.