Zawód: prokurator. Zwlekam się z łóżka i do pracy idę ze łzami w oczach

Czytaj dalej
Fot. SPUTNIK/EAST NEWS
Anita Czupryn

Zawód: prokurator. Zwlekam się z łóżka i do pracy idę ze łzami w oczach

Anita Czupryn

Praca prokuratora polega przede wszystkim na sporze. Prokurator ciągle się spiera. Z przeciwnikami na sali rozpraw. Z przełożonymi. To powoduje, że stres jest ciągle obecny.

Jest ciekawie.  Jeśli ktoś lubi horrory – mówi Krzysztof Parchimowicz, prokurator i prezes Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex super omnia”. Jego zdaniem, ostatnio w zawodzie prokuratora dzieje się jak w filmach Hitchcocka: napięcie stale rośnie i trzeba mieć zdrowe nerwy, żeby znaleźć dziś w prokuraturze swoje miejsce. On sam, jak mówi, to miejsce stracił. Pomijając degradację z Prokuratury Generalnej, kiedy to trafił do prokuratury rejonowej na Mokotowie, to stamtąd został delegowany (bez jego zgodny – zaznacza) do Prokuratury Regionalnej w Warszawie, następnie odwołany z delegacji i nim wrócił do prokuratury mokotowskiej, został delegowany do Prokuratury Rejonowej na Żoliborzu. Jego książki prawnicze, rezerwowy garnitur, czysta koszula na zmianę, pozostały na Mokotowie. On sam ciągle zmienia miejsca pracy. –  W konsekwencji, mogę powiedzieć, że uprawiam taki rodzaj prokuratorskiej turystyki – komentuje kpiąco Parchimowicz.

Drugi typ turystyki, jaką uprawia, to turystyka dyscyplinarna i w tej dyscyplinie Parchimowicz jest już rekordzistą – miał postawionych 8 zarzutów dyscyplinarnych, z kilku się wybronił, grożą mu kolejne, a na dodatek prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie pisma, jakie napisał w 2009 roku, a które – jak dopatrzyła się prokuratura, miało być korzystne dla wyłudzaczy VAT-u (Parchimowicz informował w nim o orzeczeniach Sądu Najwyższego).

- Nie chciałbym mówić o sobie. Funkcjonuję jako tarcza strzelnicza; nie powiem, że się na to godzę, ale jestem z tym oswojony – dodaje. 

Krzysztof Parchimowicz nie jest jedynym degradowanym, delegowanym czy szykanowanym prokuratorem czasu „dobrej zmiany”. Całkiem niedawno głośno było o prokuratorze Dariuszu Wituszce, delegowanym w 2016 roku z delegatury IPN w Szczecinie do Rzeszowa – 813 kilometrów dalej, jak wskazuje Google. Rodzina została w Szczecinie, widywał się z nią jedynie w weekendy. Zmarł w maju tego roku na atak serca po tym, jak dowiedział się, że znów przełożono mu delegację.

W ostatnich tygodniach znowu głośno o kolejnej delegacji. Chodzi o krakowskiego prokuratora Mariusza Krasonia, który nagle i bezzwłocznie z Prokuratury Regionalnej został delegowany do niższego stopnia Prokuratury Rejonowej we Wrocławiu.  Na przenosiny miał weekend. Media przypomniały, że był jednym z sygnatariuszy uchwały Zgromadzenia Prokuratorów, jaką jednogłośnie przyjęto w maju w Prokuraturze Regionalnej w Krakowie, w której zaprotestowano przeciwko naruszaniu przez przełożonych niezależności śledczych przez manipulowanie śledztwami, przeciwstawiając się w ten sposób patologicznym działaniom przełożonych. 

Prokurator Krasoń zostawił w Krakowie rodziców w podeszłym wieku, którymi się opiekował. W jego sprawie listy interwencyjne do prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego wysłało Stowarzyszenie Prokuratorów „Lex super omnia”. W obronę wziął go rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, oraz Komitet Obrony Sprawiedliwości zrzeszający kilkanaście organizacji; prokuratorzy w całym kraju deklarowali, że są #murem za Krasoniem.

 Ale takich przykładów jak Parchimowicza czy Krasonia jest dużo więcej. Jak liczy Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex super omnia” dotyczy to ponad 250 prokuratorów, choć Prokuratura Krajowa nie podaje żadnych liczb. Ma to być, jak twierdzą delegowani, forma represji wobec prokuratorów „niepokornych”, tych, którzy mają odmienne zdanie i poglądy niż kierownictwo i którzy buntują się przeciwko politycznym naciskom. 

No, ale przecież delegowanie i rotacje prokuratorów to norma znana od lat i w tym stylu kilka dni temu tłumaczył to zjawisko wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Jego zdaniem, nie chodzi tu o nowe prawo – wejście w marcu 2016 roku w życie ustawy „Prawo o prokuraturze”. Wiele osób, na przykład w prokuraturach warszawskich delegowanych było ze względu na braki kadrowe. I to jest normalne – podkreślał wiceminister.

I rzeczywiście. Przepisy przewidują taką możliwość. – Takie prawo było, takie prawo jest, tylko że obecnie jest wykorzystywane w innym celu, niż te przepisy służą - mówi prokurator Parchimowicz. Zdarzają się bowiem takie sytuacje, kiedy coś w działającej prokuraturze się sypie. Jedna pani prokurator rodzi dziecko, para prokuratorów ulega wypadkowi drogowemu. Wtedy taką prokuraturę trzeba wspomóc i delegować im kogoś do pomocy. Albo inny przykład: w prokuraturze okręgowej prowadzi się śledztwo, którego zakres ze względu na liczbę czynów i liczbę podejrzanych jest tak wielki, że musi je prowadzić zespół prokuratorów. A akurat nie ma wolnych prokuratorów ani takich, których można by oderwać od pracy, w związku z czym deleguje się kilku prokuratorów z innej prokuratury, żeby to śledztwo poprowadzić sprawnie i je zakończyć. - Natomiast delegacja nie może być wynikiem kaprysu, złośliwości, czy po prostu nienawiści do prokuratora za to, że ma inne zdanie – podkreśla rozmówca „Polski”. Jeżeli deleguje się z regionalnej w mieście, gdzie braki kadrowe w „rejonówkach” są większe niż we wrocławskiej prokuraturze rejonowej to jest to bez sensu i trzeba jasno powiedzieć, że nie chodzi tu o prawidłowe stosowanie prawa, tylko chodzi o szykany. Na dodatek, jak uważają broniący Krasonia prokuratorzy, w jego przypadku Prokurator Krajowy podjął decyzję błędną merytorycznie i ekonomicznie, bo delegacja do Wrocławia będzie kosztowna.

Dziś w ogólnym prokuratorskim nurcie – i mówią o tym sami prokuratorzy – funkcjonują trzy grupy prokuratorów.

Pozostało jeszcze 62% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Anita Czupryn

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.