Zbiorowy gwałt w Gorlicach, czyli nietypowa prośba męża

Czytaj dalej
Artur Drożdżak

Zbiorowy gwałt w Gorlicach, czyli nietypowa prośba męża

Artur Drożdżak

Przed południem patrol policji zauważył zakrwawionego mężczyznę w centrum Gorlic. Po chwili na miejscu zjawiła się jego żona, która wyznała, że kilka godzin wcześniej mąż został pobity, a ona zgwałcona. Ruszyło śledztwo.

Dominik nie wylewał za kołnierz, a jego życiowa partnerka Edyta też nie stroniła od mocniejszych trunków. Zgodnie uważali, że jak się ma trochę promili we krwi, to świat od razu staje się piękniejszy, ludzie jacyś lepsi, a i o nowych znajomych nietrudno. Ta prawda do pewnego stopnia sprawdziła się także we wrześniowy wieczór 2016 r., gdy małżonkowie wyszli na przystanek autobusowy w centrum, bo czekali na znajomą i już we troje mieli wracać do jednej z wiosek koło Gorlic.

Znajomość na przystanku

Zamiast kumpeli pojawił się Wojtek, z którym od razu się zaprzyjaźnili. Nie było to trudne, bo mężczyzna zaproponował poczęstunek i wyjął trzy piwa. Po chwili na przystanek przyszedł Tomek, kolejny sponsor, który również poczęstował przygodnych znajomych alkoholem. Taka staropolska gościnność: dzisiaj ja stawiam, a jutro sam będę obdarowany.

Gdy cztery osoby w kulturalnej atmosferze spożywały piwko, na przystanku zjawił się wcale nie proszony patrol policji. Czar chwili prysł, bo funkcjonariusze poprosili biesiadników o dokumenty i wręczyli każdemu z nich mandat w wysokości 100 zł za picie w miejscu publicznym.

W tym samym czasie w jednym z mieszkań w pobliskim bloku alkohol już był na stole, przy którym siedział 32-letni Wiktor, rozwodnik, ojciec trójki dzieci, mężczyzna z pewną przeszłością kryminalną i wyrokami za jazdę po pijaku oraz niepłacenie alimentów.

Impreza we troje

Obok niego na krześle kiwała się jego aktualna dziewczyna 19-letnia Karolina i jej kuzyn w tym samym wieku, czyli Konrad. Pili we troje, oglądali film, a że zrobiło się duszno wyszli się przewietrzyć i zapalić papierosa.

Tak się jakoś zdarzyło, że przechodzili koło przystanku autobusowego, na którym 10 minut wcześniej stróże prawa wręczyli mandaty małżonkom i ich sponsorom od piwa.

Konrad poznał Dominika, bo kiedyś mieszkali w jednej miejscowości. Coś przy okazji szepnął Wiktorowi, który rozpuścił sobie język i pierwszy uderzył w twarz Dominika aż ten spadł z ławki.

Wówczas Wiktor kontynuował atak pięściami i soczystymi kopniakami. Gdy Wojtek zwrócił mu uwagę, że zachowuje się niewłaściwie, sam otrzymał kilka uderzeń i kopniaków. Mężczyzna z drugim „sponsorem” Tomkiem odeszli w ustronne miejsce i na miejscu zostawili bezbronnych małżonków.

Agresja Wiktora nie malała. Rzucił torbę Dominika i wulgarnie kazał się mu wynosić z przystanku. Małżonkowie byli posłuszni i ruszyli przed siebie. Jednak Wiktor ruszył za nimi, a jego kompani też dołączyli.

W pewnej chwili Wiktor znów zaczął zadawał ciosy Dominikowi, a Konrad też nie był w tym względzie bezczynny. Wiktor rzucił wówczas pomysł, by Edyta uprawiała seks z Konradem, a jeśli odważy się odmówić, to zabiją jej męża. Karolina gorąco zachęcała kompanów, by tak zrobili.

Seks albo śmierć

Edyta pod wpływem nacisków, gróźb i w końcu prośby życiowego partnera przystała na seks. Dominik zachęcił ją, by się na to zgodziła, bo serdecznie miał dość bicia i chciał uniknąć bólu oraz utraty życia. Na moment skatowany stracił przytomność. - Dawaj tę szmatę niech klęka - stwierdził Konrad i dokonał gwałtu. Wiktor trzymał w tym czasie Dominika i zmusił go, by przez kwadrans patrzył na los żony. Nietrzeźwy mąż nie był w stanie jej obronić, siebie także. Choć do gwałtu doszło w centrum miasta i dookoła były bloki mieszkalne, to zastraszeni pokrzywdzeni nie wzywali pomocy.

- Ty jesteś zwykła k…, a twój mąż to sprzedawczyk - rzuciła Karolina w stronę Edyty, gdy już było po wszystkim. Potem towarzystwo się spokojnie rozeszło.

Dopiero następnego dnia poturbowanego i zakrwawionego Dominika zauważył patrol policji.

Mężczyzna nie był u lekarza, bo nie miał ubezpieczenia, a na prywatną wizytę u medyka nie było go stać. Ciągle był nietrzeźwy. W chwili zatrzymania miał prawie 3 promile alkoholu we krwi. Edyta opowiedziała wtedy policjantom co się stało kilka godzin wcześniej i zgłosiła sprawę gwałtu. Została przesłuchana przed sądem, by więcej nie musiała opowiadać o traumatycznych przeżyciach.

Oskarżony spotkał się z pokrzywdzonym mężem, przeprosił go za swój czyn, wręczył 150 zł i prosił, by żona wycofała sprawę gwałtu

Przeprosiny i 150 zł

Wiktor i Konrad trafili do aresztu tymczasowego, choć ten drugi wcześniej dwa razy spotkał się z Dominikiem. Przeprosił go za swój czyn i wręczył mu 150 zł, by nie zawiadamiał policji o zajściu lub wycofał sprawę gwałtu.

Potem podobne prośby składał jeszcze ojciec Konrada, ale nie odniosły skutku i sprawa trafiła na wokandę sądeckiego sądu.

Oskarżeni starali się umniejszać swoją rolę w zajściu i nie przyznawali się go udziału w zbiorowym gwałcie. Mężczyźni mieli jeszcze zarzuty pobicia Dominika, a Wiktor wypowiadania gróźb karalnych oraz poturbowania Wojciecha K. na przystanku.

Dobrowolny seks?

Sprawcy przekonywali, że Edyta zgodziła się na seks dobrowolnie, a nie pod wpływem gróźb uśmiercenia jej męża. Co prawda widzieli, że Dominik jest zakrwawiony i pobity, ale twierdzili, że „żona nie musiała się obawiać o jego życie„.

Karolina sugerowała na rozprawie, że uśmiechnięta Edyta tamtej nocy pierwsza przejechała ręką po nodze Wiktora i jej zamiary od tej chwili były pod tym względem jasne.

- Powiedziałam jej wtedy, by się szanowała - nie kryła oskarżona. Twierdziła, że jej kompani, jak to określiła, tylko się przepychali z Dominikiem.

Sąd Okręgowy w Nowym Sączu dał wiarę pokrzywdzonym, gdy opisywali przebieg zajścia na przystanku autobusowym i potem dalej.

Uwierzył sąd Edycie, gdy twierdziła, że zdecydowała się na seks z obcym mężczyzną pod presją i w obawie o zdrowie i życie własnego męża. Tym bardziej, że on ją o to poprosił.

Sąd odrzucił wersję dobrowolnego stosunku i przyjął, że to był gwałt zbiorowy. Nie było bowiem wątpliwości, że wobec Edyty sprawcy stosowali groźby. Uznał sąd, że sprawcy działali wspólnie, choć faktycznie do kontaktu fizycznego kobiety doszło tylko z jednym mężczyzną.

Wyrok skazujący

Sąd Okręgowy w Nowym Sączu zróżnicował kary w stosunku do oskarżonych. Najbardziej surowo potraktował Wiktora M. i wymierzył mu za gwałt, groźby i pobicie karę 3 lat więzienia.

Z uwagi na to, że Karolina S. i Konrad Ł. byli sprawcami młodocianymi i mieli zaledwie 19 lat w chwili zajścia, sąd w stosunku do nich zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary.

Nie byli do tej pory karani, posiadali dobre opinie w miejscu zamieszkania i sąd nie przyjął, by byli osobami zdemoralizowanymi. Dziewczyna dostała rok więzienia, a chłopak 2 lata pozbawienia wolności.

Pokrzywdzona domagała się 10 tys. złotych zadośćuczynienia za swoją krzywdę i sąd przyznał jej tę kwotę od oskarżonych, Konrad Ł. miał do zapłaty 4 tys. zł z tej kwoty, a pozostała para po 3 tys. zł.

W złożonych apelacjach oskarżeni chcieli ponownego przesłuchania pokrzywdzonej i wyrażali zdziwienie, że kobieta tamtej nocy nie wzywała pomocy, tym bardziej, że zajście odbywało się w środku miasta. Adwokaci domagali się uniewinnienia klientów, a Konrad Ł. dodatkowo obniżenia kwoty do zapłaty z 4 do 3 tys. zł i faktycznie tylko w tym zakresie Sąd Apelacyjny w Krakowie zmienił wyrok na korzyść Konrada Ł. Orzeczenie jest już prawomocne.

Artur Drożdżak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.polskatimes.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.